Portugalia bankrutem?

Jak podaje forsal.pl, odwołując się m.in. do The Wall Street Journal: dni Portugalii są policzone. Czy czeka nas osłabienie złotego i euro, jak to miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku? A może będzie to impuls do wyczekiwanej korekty?

Według treści zawartych w artykułach, niemal pewnym jest fakt bankructwa Portugalii, jeśli nie zostanie udzielona pomoc finansowa z zewnątrz. Rentowność 10-letnich obligacji Portugalii wyniosła wczoraj 7,35%. Jest to sytuacja nieciekawa z punktu widzenia doświadczeń innych, prawie zbankrutowanych, europejskich krajów, czyli Grecji i Irlandii. Po przekroczeniu rentowności obligacji wynoszącej 7% Grecja musiała prosić o pomoc już po 13 dniach, natomiast Irlandia - po 15 dniach. Portugalia trzyma się dzielnie już 18 dni, jednak w najbliższych tygodniach zbliżają się terminy zapadalności portugalskich 10-latek:
  • w marcu - na kwotę 3,848 mld euro,
  • w kwietniu - na kwotę 4,342 mld euro,
  • w czerwcu - na kwotę 4,933 mld euro. 
O tym, jak duże są to kwoty, niech świadczy fakt, że PKB Portugalii jest 1,5 razy mniejszy od PKB Polski. Portugalia musi w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy pozyskać kwotę ponad 50 mld zł, aby mieć możliwość dalszego rolowania długu.

Nastawiam się więc na prawdopodobieństwo gwałtownej obniżki kursu euro i złotego. Najbliższe szczyty przywódców UE odbędą się 11 i 24 marca. Warto przyglądać się wydarzeniom.

PS: PKB Szwecji urósł o w IV kwartale 2010 roku o 7,3%. Nic, tylko pogratulować.