Sekurytyzacja

O kryzysie finansowym z 2008 roku i jego przyczynach powiedziano już wiele, nawet zbyt wiele. W skrócie: został on spowodowany przez nieostrożną politykę banków udzielających na potęgę kredyty mieszkaniowe osobom, których nie było na to stać.

Jednak kluczowym pytaniem jest pytanie o przyczyny takiego zachowania prywatnych instytucji finansowych. Clue sprawy tkwi w tzw. sekurytyzacji.

Na początek warto zapoznać się z fragmentem filmu Inside Job uhonorowanego Oscarem za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny roku. Fragment (od 27. minuty) pozwoli w lepszym stopniu przybliżyć pojęcie sekurytyzacji niż miałbym to opisywać na blogu.

Sekurytyzacja jest więc procesem łączenia aktywów (takich jak np. kredyty) w celu stworzenia papieru wartościowego, który jest następnie sprzedawany inwestorom. W konsekwencji banki tak naprawdę przestają martwić się o to, czy klient spłaci kredyt. Po udzieleniu kredytu sprzedają go inwestorom, którzy przejmują rolę wierzyciela (na ich rachunek trafiają raty). Bankom natomiast zależy na jak największej sprzedaży, z czego mają prowizje. Agencje ratingowe wystawiają ocenę stworzonym papierom wartościowym, jednak ze względu na brak odpowiedzialności za błędne decyzje, oraz z uwagi na fakt, że są one opłacane ze składek banków, agencje nie są obiektywne w ocenach. Ryzyko niespłacenia kredytu spada więc na inwestorów. Dzięki ekspansji kredytowej gwałtownie rosną ceny nieruchomości, doprowadzając do powstania bańki. Łatwo przewidzieć, co dzieje się dalej. Bańka w końcu pęka, co skutkuje zdecydowaną przeceną mieszkań, a więc spadkiem wartości zabezpieczeń kredytów hipotecznych. Tracą wszyscy: banki, inwestorzy, klienci. Jednak niektóre banki są zbyt duże by upaść i władze nie dopuszczą do tego z różnych względów. W rezultacie zostają one dokapitalizowane z budżetu państwa, co powiększa deficyt i dług, a w konsekwencji doprowadza do podwyżki podatków. Jak zwykle więc - przez decyzje nielicznych tracą najbiedniejsi.