Chcesz być bogaty? Nagraj piosenkę!

Słuchając niektórych współczesnych przebojów muzycznych, można odnieść wrażenie, że świat już zupełnie stracił gust muzyczny i nie ma odwrotu. Największą popularnością cieszą się słabeusze i przeciętniacy pozbawieni nie tylko talentu wokalnego, ale też poczucia jakiegokolwiek współczucia dla słuchaczy.

Ale biznes to biznes - skoro w dzisiejszym świecie najlepiej sprzedają się proste, chwytliwe (na siłę) melodie z warstwą tekstową wołającą o litość do nieba, to widocznie tak już będzie. W biznesie liczy się przede wszystkim zysk.

Przedstawiam więc krótki, ironiczny poradnik dotyczący tego, jak w sposób pseudo artystyczny zostać milionerem. A przy okazji być idolem trzynastolatek.

Po pierwsze, nie przejmuj się, że nie umiesz śpiewać! Oglądaj poniższe wideo każdego poranka i po prostu uwierz w siebie!

Jak widać, nie trzeba mieć talentu ani warunków wokalnych, aby móc śpiewać. Żyjemy w wolnym kraju, gdzie śpiewanie nie jest zakazane. Wystarczy tylko chwycić mikrofon i do dzieła! Na początek dobry jest trening pod prysznicem, po którym struny głosowe uzyskują odpowiednią elastyczność. Po co mamy płacić za naukę śpiewu, skoro można za darmo nauczyć się samemu? Po drugie, warstwa tekstowa jest zupełnie bez znaczenia, bo liczy się przede wszystkim melodia. Tutaj prezentuję kolejny hymn do odsłuchania rano tuż po przebudzeniu się (Video - Papieros):
Wnioski można wyciągnąć takie: najpierw tworzymy melodię, potem tworzymy zlepek byle jakich pasujących do melodii zwrotów i mamy np. refren: Nieważne, co nadchodzi, Chcesz tego, czy nie, Nie zawsze będzie tak. Wstaje nowy dzień. I właśnie o to chodzi. O to chodzi, wiem. Nie zasnę dzisiaj sam... O co tu chodzi - nie wiem, ale im tekst jest bardziej bezsensowny, tym lepiej. Wiele osób wtedy zaczyna zastanawiać się na ukrytym znaczeniem słów, co autor tak naprawdę miał na myśli. Mimo że najczęściej jest to stek przypadkowych słów, to zawsze znajdą się jakieś analogie czy metafory. Zawsze. Nawet jeśli autor o tym nie wiedział. Po trzecie, kiedy brakuje już pomysłów na tekst, a trzeba go mimo to dopasować pod melodię, można dodać jakąś wstawkę: Przepraszam Cię ostatni raz, Więcej tak nie chcę już się czuć. Zamykam oczy lalala I czekam na Twój ruch. Przepiękne uzupełnienie braku słów, w rezultacie melodia trzyma się kupy, a to jest przecież najważniejsze. Aby jednak wejść na wyżyny, należy wstawki traktować jako coś naturalnego. Otrzymujemy wtedy takie kwiatki: Na, na, na, na, na... Tam, ta ram, ta ram, ta ram, ta ram... Tam, ta ram, ta ram, ta ram... I tak można w kółko. Lepiej wpada w ucho. Po czwarte, tytuł piosenki. Musi być naprawdę... mocny. Wracając do powyższego wideoklipu, piosenka nazywa się Papieros. Mocne, co nie? Mimo że z paleniem papierosów niewiele ma wspólnego, a wspomnianych analogii czy metafor szukać tu na próżno, to jednak tytuł chwytliwy i o to chodzi. Po piąte i najważniejsze, kasa! Myśl o niej cały czas i bez przerwy, pamiętaj, że Twoja popularność będzie krótka i postaraj się wycisnąć z niej najwięcej jak się da. Jak donosi zacny Pudelek, Piotr Kupicha (kolejny z wielkich artystów estrady) w 2008 roku wycisnął ze swojej popularności prawie 4 mln zł! Jak widzę tę kwotę, to zaczynam się zastanawiać: Będę przez pół życia prowadzić bloga, aby szukać sposobów zaoszczędzenia miliona, a przecież wystarczy rzucić to wszystko i wziąć się za muzykę. Śpiewać przecież każdy może... Polecam także wpis na zaprzyjaźnionym blogu.