Dlaczego prowadzenie bloga to praca marzeń?

Równo od 4 miesięcy prowadzę bloga. Miałem swoje wzloty i upadki, zwycięstwa i porażki, ale działam dalej. Mimo że zarobki są na razie marne, lecz z miesiąca na miesiąc widać stopniową poprawę sytuacji. Czerwiec prawdopodobnie będzie miesiącem rekordowym, choć kilkadziesiąt złotych trudno nazwać godziwym zarobkiem. Jednak nie poddaję się, stwierdzając przy tym, że systematyczność i cierpliwość to klucz do sukcesu, a praca blogera to praca marzeń. Dlaczego?

Po pierwsze i najważniejsze, dlatego:

Zarabianie przez internet wiąże się z prowadzeniem mobilnego trybu życia. W jakimkolwiek miejscu na świecie nie jesteśmy, możemy wykonywać swoją pracę. Jesteśmy uniezależnieni od lokalizacji, a więc praca i zwiedzanie świata nie przeczą sobie. Marzy mi się kiedyś taka sytuacja, że z odsetek bankowych oraz blogowania potrafiłbym wyciągnąć chociażby te 2000 zł miesięcznie. Wtedy poczułbym, że jestem naprawdę wolnym człowiekiem. Siedzenie przed biurkiem przez całe życie w jednej miejscowości - nie uśmiecha mi się.

Po drugie, sam sobie jestem szefem i mogę pisać o czym chcę. Oczywiście, istnieją pewne granice i zawsze trzeba wybierać jakieś ciekawsze tematy, ale lepsze to niż na przykład wklepywanie danych do komputera. Po raz kolejny można poczuć się wolnym, bo sami tworzymy swoje miejsce w internecie, gdzie możemy podzielić się swoimi opiniami i przemyśleniami na życiowe sprawy. A przy okazji zarobić - jest to według mnie konieczny warunek motywacyjny.

Po trzecie, poszerzamy swoją wiedzę na dany temat i stajemy się w pewnym sensie ekspertami danej dziedziny. Przykładowo: co miesiąc publikuję ranking kont oszczędnościowych na blogu. Gdybym tego nie robił, z pewnością nie miałbym ochoty do grzebania w tabelach opłat i prowizji poszczególnych banków. Nie przeprowadziłbym też korespondencji z obsługą klienta w Toyota Bank i nie dowiedziałbym się, że w koncie Click, oprocentowanym 5% netto, można zrezygnować z karty i tym samym z opłaty za nią. Przykład może niezbyt wyszukany, ale wiadomo, o co chodzi.

Po czwarte, kontakty. Dzięki prowadzeniu bloga można zawrzeć wiele cennych koleżeńskich i biznesowych znajomości. Chociażby niektóre firmy zajmujące się promocją często kontaktują się z blogerami, aby podesłać im wyniki przeprowadzonych badań. Tak było w tym przypadku. Znajomości internetowe są naprawdę ciekawą sprawą.

Po piąte (co wiąże się z poprzednim punktem), autopromocja. Możemy wypromować się na eksperta w danej dziedzinie i zainteresować potencjalnego pracodawcę. Wpisanie swojej strony do CV też nie jest głupim pomysłem. Skoro oddajemy się projektowi jakim jest blog i poświęcamy temu, to dlaczego mamy nie chwalić się dookoła swoimi wynikami?

Oczywiście istnieje też wiele innych plusów blogowania. Jednak pięć powyższych jest dla mnie kluczowych.

Trzeba pamiętać, że pierwsze kroki nie są łatwe, lecz nie wolno się poddawać. Często ogarniają mnie wątpliwości, czy to w ogóle ma sens, czy ktoś to czyta itp., itd. Na początku można prowadzić bloga jako dodatek do życia codziennego, nie zwracając zbytniej uwagi na zarobki. Z czasem efekty przyjdą, jeśli naprawdę oddajemy blogowi serce (i rozum).