W co radzi inwestować Peter Schiff?

Peter Schiff to amerykański ekonomista, przedstawiciel austriackiej szkoły ekonomii, który rozsławił się dzięki pewnemu zakładowi z innym (już nie tak) wielkim ekonomistą Arthurem Lafferem (wymyślił dobrze znaną w literaturze krzywą Laffera). Schiff perfekcyjnie przewidział kryzys finansowy w 2008 roku, upokarzając tym samym Laffera, który twierdził, że gospodarka amerykańska nigdy nie była w lepszym stanie.

Schiff jest prezesem firmy Euro Pacific Capital zajmującej się pośrednictwem inwestycyjnym i doradztwem dla drobnych inwestorów. Wiele z jego prognoz sprawdziło się (wzrost cen złota, spadek cen nieruchomości, wzrost wskaźnika inflacji itd.). W co więc radzi inwestować Peter Schiff?

In our opinion, the American economy is a grand ship in danger of sinking - czytamy na stronie internetowej Euro Pacific Capital. Stan amerykańskiej gospodarki jest katastrofalny: rekordowy deficyt, rosnące w ekspresowym tempie zadłużenie, kreatywna księgowość. Odradza się tym samym inwestowania w instrumenty mające powiązania z gospodarką USA, czyli w amerykańskie akcje, obligację, a nawet walutę.

Co innego akcje firm spoza Ameryki. Pracownicy Euro Pacific Capital określają swoją strategię jako stosunkowo konserwatywną i radzą tutaj zwrócić uwagę przede wszystkim na firmy wypłacające udziałowcom wysokie dywidendy, co w połączeniu z umocnieniem lokalnej waluty w stosunku do upadającego dolara powinno przynieść wymierne korzyści. Shiff przewiduje, że kiedy inwestorzy zrozumieją powagę sytuacji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych i zaczną to dyskontować na rynkach, będziemy mieli do czynienia z zeszmaceniem dolara, który nie będzie już uważany za bezpieczną przystań. W konsekwencji doprowadzi to do hiperinflacji, która w połączeniu z niskim wzrostem gospodarczym skokowo doprowadzi do spadku amerykańskiego dobrobytu.

Kolejnym obszarem inwestycyjnym wartym zainteresowania są surowce, a przede wszystkim złoto. Ich ceny powinny wzrosnąć przez deprecjację dolara, a także dzięki zwiększonemu popytowi ze strony krajów rozwijających się, takich jak Chiny oraz Indie. Shiff przewiduje cenę złota na poziomie nawet 5000 USD (obecnie niecałe 1600 USD) i, patrząc drukowanie pieniędzy i (łącznie z ukrytym) zadłużenie USA, prognoza wcale nie wydaje się być taka ko(s)miczna.

Podsumowując: inwestujmy w surowce oraz akcje nieamerykańskich spółek wypłacających solidne dywidendy. A jakie są wasze przemyślenia związane z inwestowaniem w perspektywie najbliższych lat?

Komentarze