Czy moje prognozy się sprawdzają?

Na wzór zasłużonego blogera po fachu, który wydaje się trafnie przewidział nadchodzące spowolnienie gospodarcze, postanowiłem zrobić podobną spowiedź z moich mini prognoz przedstawionych na tym blogu. Jako że ten wpis powstaje w czasie rzeczywistym, wyniki mogą okazać się zaskakujące również dla mnie.

Na początek chciałbym zaznaczyć, że podstawową zasadą dla mnie, jeśli chodzi o rynki finansowe, jest trzymanie się ich jak najdalej. Nie oznacza to, że nie trzeba śledzić co dzieje się na giełdach, ale staram się do tego podchodzić z dużym dystansem. Liczą się perspektywy, czyli prawdopodobieństwa wystąpienia pewnych rzeczy oraz wiara w nie. Stąd między innymi ankieta dotycząca bankructwa USA - ja jestem o tym przekonany i tego się trzymam. Jak na razie z bardzo wymiernym skutkiem w postaci dużego zysku w tych niespokojnych czasach, ale o tym dalej.

Blog funkcjonuje już od pół roku i przez ten czas ewaluowałem razem z nim. Przedtem miałem całkiem spore doświadczenie na rynkach, ale wiadomo - człowiek uczy się przez cały czas. W 2010 roku przez nieudane transakcje na Forexie na umocnienie złotówki, kiedy Irlandia traciła płynność finansową, nie musiałem płacić podatku. Ten rok jak na razie przyprawia mnie o zawrót głowy, jeśli chodzi o potencjalną wysokość daniny na rzecz państwa ;)

Ale do rzeczy.

1. Cena akcji Optimusa (obecnie CD Projekt RED) urośnie do 10 zł, a nawet 20 zł.
Jak trafiona jest ta prognoza, każdy może się przekonać. Obstawiałem takie ceny tylko i wyłącznie w związku z premierą Wiedźmina 2, który jest grą niewątpliwie rewelacyjną. Niestety kurs doszedł tylko do 9,88 zł. Przy czym kupowałem akcje po 6,30, a sprzedałem po 9,30. Zarobiłem sporo, ale prognoza średnio trafiona. Po drodze było jeszcze sporo nerwów związanych z wyprzedażą akcji przez ABC Data. Jest o czym wspominać.

2. Wiara w akcje Tauronu.
Zawsze twierdziłem, że lepiej kupować niedowartościowane spółki. Jak pokazała historia, paradoksalnie najwięcej zarobiłem na instrumentach przewartościowanych o pięknych wzrostowych trendach. Graj z trendem w związku z tym staje się dla mnie kluczową zasadą, oczywiście trzeba to robić mądrze, stosując na przykład kroczącego stop lossa.
A wracając do sedna - akcje Tauronu były i są mocno niedowartościowane, ale nie wynika z tego zupełnie nic. Jakieś skromne zyski to niewiele w porównaniu ze skalą niedowartościowania. Ale jak pisałem - nie było trendu i perspektyw. Stąd prognoza raczej chybiona, a sentyment do tej spółki energetycznej w końcu zniknął.

3. Portugalia bankrutem?
Tak, Portugalia w końcu musiała skorzystać z pomocy finansowej, ale praktycznie nie było z tego powodu zawirowań na rynkach jak w przypadku problemów Irlandii. Stąd kurs euro nie ucierpiał.

4. Odbicie japońskich indeksów po katastrofie.
Przypomnę, że w marcu Japonię nawiedziły tsunami i trzęsienia ziemi, co spowodowało problemy z reaktorami jądrowymi. Wtedy japoński indeks Nikkei 225 zanurzył się, co potraktowałem jako okazję na odbicie. Udało się, ale nie polecam chwytania się spadającego noża nikomu. Ot, łut szczęścia, że zdołano uporać się jako tako z reaktorami.

5. Odbicie srebra po majowej panice.
Tym razem prognoza okazała się totalnie chybiona. Utopiłem wtedy trochę kasy i nauczyłem się, że nigdy nie należy łapać spadającego noża, o czym pisałem w poprzednim punkcie. Skutki są naprawdę bolesne. Wszystko to nabiera humorystycznego akcentu, bo w kwietniu dzięki grze na wzrost cen srebra stałem się laureatem konkursu i wygrałem uncję srebra. Kto by pomyślał, że od początku maja będzie taki zjazd.

6. Debiut JSW na giełdzie.
Ech, nie ma o czym pisać. Miało być kilkanaście procent na debiucie, a skończyło się zyskiem niewiele ponad wysokość prowizji. Dziś osoby w posiadaniu akcji JSW od debiutu są 30% w plecy. Cieszę się, że szybko pozbyłem się tych papierów. Stąd kolejna nauczka - analiza makro jest ważniejsza od analizy mikro. Co z tego, że spółka jest niedowartościowana, skoro niedługo zaczną bankrutować kolejne kraje, co spowoduje olbrzymie problemy światowego systemu finansowego.

7. Spadki na giełdach, wzrost cen złota i bankructwo krajów europejskich i USA.
Pierwsze dwie rzeczy sprawdzają się jak na razie wprost idealnie. Od końca lipca wycofałem się z akcji na rzecz złota i od tego czasu jestem z tego powodu do przodu o 20%! Tak dobrze rzadko kiedy bywało w spokojniejszych czasach, a tu dopiero ponad 20 dni. Resztę środków trzymam na koncie oszczędnościowym w oczekiwaniu na jakieś okazje lub pilne potrzeby (fundusz awaryjny).

To pokrótce tyle. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. Najważniejsze wnioski z przeprowadzonej analizy:
a. Zachowuj dystans do rynków.
b. Dostrzegaj perspektywy (bankructwo Stanów).
c. Graj z trendem (stosując np. strategię kroczącego SL).
d. Analiza makro ważniejsza od mikro.

I tak jeszcze od siebie:
e. Nie ograniczaj się tylko do zarabiania na wzrostach.
f. Ponoś jak najmniejsze koszty transakcyjne: 8% rocznie na akcjach to zysk 6,48% netto po opodatkowaniu, a do tego dochodzą jeszcze prowizje dla biura maklerskiego (zazwyczaj około 0,78% zysku, w XTB około 0,50% zysku). O wiele bezpieczniej włożyć te pieniądze na lokatę np. w Getin Banku (Lokata na Start 6,47% netto na 2 miesiące), gdzie nie zapłacimy podatku Belki.

Amen.