Złoto - wielki słup do góry

Wraz z nadchodzącymi informacjami ze Stanów Zjednoczonych złoto bije kolejne cenowe rekordy wszechczasów. I chyba nieistotne jest dziś czy te informacje są bardziej lub mniej pozytywne, bo inwestorzy w końcu zaczynają dyskontować niemal pewne bankructwo USA w niedalekiej przyszłości.

Po ogłoszeniu wiadomości o dogadaniu się władz amerykańskich, w związku z podwyższeniem limitu zadłużenia, na rynkach finansowych zawrzało. I mimo że informacja raczej pozytywna, bo Ameryka będzie w stanie regulować zobowiązania w najbliższym czasie, to coraz bardziej inwestorzy zdają sobie sprawę, że amerykańskie zadłużenie narasta niczym tsunami i w pewnym momencie to tsunami uderzy o brzeg, pozostawiając po sobie ogromne zniszczenia.

Dzisiejszy finansowy świat to zespół naczyń powiązanych, domino, gdzie upadnięcie jednego elementu może spowodować zniszczenie całego systemu. Tym gorzej wygląda sytuacja, kiedy ten element pełni najważniejszą rolę w systemie, a taką rolę pełnią Stany w świecie gospodarczym.

Nie dość powiedzieć, że olbrzymią część chińskich rezerw stanowi dolar oraz obligacje amerykańskie, przez co teraz Chińczycy nie mogą spać spokojnie. Tak samo jest w przypadku EBC i NBP. Osłabienie dolara nie służy nikomu. A niestety prawdopodobnie szykuje się kolejne masowe drukowanie pieniędzy w USA, co w jeszcze większym stopniu zeszmaci amerykańską walutę.

Przez coraz większy brak wiary inwestorów w amerykański sen złoto podrożało wczoraj o 45 USD. Mnie to niezmiernie cieszy, bo większość aktywów mam obecnie w tym kruszcu. Przy czym jest to mocno alternatywny sposób inwestowania w złoto, o czym pisałem tu.

Natomiast nie zazdroszczę teraz osobom zapakowanym w akcje, a tym bardziej w długoterminowe obligacje skarbowe. Ci pierwsi narażeni są w najbliższych czasach na spore spadki, a drudzy mogą po prostu nie otrzymać pieniędzy z powrotem.

Z tej okazji można zainteresować się inwestycjami, gdzie nie gra się tylko na wzrost kursu, czyli waluty, kontrakty terminowe. Poza tym lokaty (póki jeszcze bez Belki), konta oszczędnościowe. Dla leniwych złoto i srebro, a rozsądnym radzę zainwestować w siebie, aby więcej zarabiać i tym samym więcej oszczędzać.

Koniec świata jednak nastąpi.

Komentarze

  1. Tym bardziej potwierdza się mój wczorajszy postaby inwestować alternatywnie - np. we własną firmę w wybranej branży, zamiast w papiery.

    Gratuluję wybranej udanej inwestycji, jednak myślę, że pieniądz zapakowany obecnie w realne, namacalne dobra - to rzecz najbardziej trafiona.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Racjonalne oszczędzanie
    Z jednej strony masz rację, ale nie można też szufladkować. Wiadomo, że "realna wartość" brzmi lepiej od "wirtualnej", ale staram się nie przywiązywać do tego wagi. Spekuła jest dobra, jeśli się na niej zarabia.

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiem, że nie ma uniwersalnych rozwiązań dla kazdego.

    Wiesz - kiedyś się cieszyłem i chwaliłem, że moje akcje X poszły do góry, miałem zysk 100% - zostawiłem je i niestety, zysk którym się cieszyłem stopniał do skromnych rozmiarów.

    Dziś ciesze się np. z zatrudnienia nowej babki w pracy (dorywczo) i liczę na to, że się sprawdzi - bardziej mnie to ekscytuje niż wahania kursu metali i szykuję doinwestowanie jej "stanowiska pracy" (w dużym uproszczeniu).

    Złoto miło mieć, ale jeszcze lepiej mieć maszynkę, która je robi - i chyba ty to też czujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Admin, R-O blog

    Co do drugiego akapitu - w przypadku wyraźnego trendu dobra jest strategia kroczącego SL, o której kiedyś pisałem.

    Jeśli chodzi o złoto, to jest to chyba druga po Optimusie moja inwestycja, którą naprawdę "czuję". Na pewno są lepsi w inwestowaniu ode mnie, ale miło czasami poczuć się człowiekiem sukcesu ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz