Nonsensy w opodatkowaniu pracy

Z czystej ciekawości postanowiłem odwołać się do wpisu dotyczącego klina podatkowego w 2011 roku. Dla przypomnienia: klin podatkowy jest różnicą między całkowitymi miesięcznymi kosztami pracodawcy (wynikającymi z zatrudnienia pracownika) a wynagrodzeniem netto pracownika. W uproszczeniu: jest to różnica między tym co pracodawca płaci, a tym co dostajemy.

Zgodnie z obliczeniami, klin podatkowy w 2011 roku wyniósł 39,53%. Oznacza to, że państwo potrąca z tytułu składek i podatków 39,53% kwoty, jaką płaci pracodawca. Czyli pracownik o przeciętnym wynagrodzeniu otrzymuje na rękę 60,47% kosztów pracodawcy.

Ten wpis będzie kontynuacją rozważań na podstawie wykonanych już obliczeń, dlatego polecam najpierw zapoznanie się z podlinkowanym na początku postem. Poniżej ciąg dalszy ciekawych, mam nadzieję, wniosków.

1. Wynagrodzenie brutto / koszty pracodawcy = 84,40%
Wynagrodzenie brutto nie jest równe kosztom pracodawcy z tytułu zatrudnienia pracownika. Pracodawca płaci za pracownika część składek ZUS, a także składki na Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dziwię się, bo taki stan rzeczy komplikuje tylko rzeczywisty obraz sytuacji.

2. Wynagrodzenie netto / wynagrodzenie brutto = 71,65%
Przeciętny pracownik dostaje 71,65% swojego wynagrodzenia brutto. I to byłoby na tyle, gdyż ta informacja ma niewielką wartość porównawczą. Nie są to wszystkie koszty pracodawcy, jak już ustaliliśmy. Wynagrodzenie brutto jest naprawdę bezużyteczną liczbą pomiarową, którą jednak ustawodawca na siłę wykorzystuje w różnych ustawach jako punkt odniesienia.

3. Składki / koszty pracodawcy = 33,72%
Taka jest relacja wszystkich składek (ZUS, NFZ, FP, FGŚP), które odprowadza się na rzecz naszych emerytur, ochrony zdrowia, zasiłków dla pracowników. Odsetek ten jest ogromny, natomiast wszyscy wiemy jaka jest jakość świadczonych usług. Co ciekawe, mimo tak wysokiego procenta, budżety ZUS czy NFZ mają z roku na rok notoryczne deficyty. Świadczy to o tym, jak nieefektywny jest obecny system społeczny w Polsce.

4. Składki emerytalne / koszty pracodawcy = 16,48%
Prawie połowę kwoty wszystkich składek stanowią składki emerytalne. O wysokości przyszłych emerytur mówi się od dawna, przede wszystkim negatywnie. Jest to związane ze starzejącym się społeczeństwem, a także z systemem redystrybucyjnym ZUS-u. ZUS nie ma oszczędności, obecni emeryci są finansowani ze składek osób obecnie pracujących. Pseudo reforma OFE również nie jest krokiem w dobrym kierunku. Rząd chce finansować przyszłe emerytury z dochodów z gazu łupkowego, co oznacza, że szansa na szybszy rozwój gospodarczy zostanie przejedzona. Trzeba inwestować, nie wydawać.

5. Zaliczka PIT / koszty pracodawcy = 5,80%
Podatek PIT stanowi niewielki odsetek kosztów pracodawcy z tytułu zatrudnienia pracownika. 5,80% to śmieszny procent w porównaniu do wysokości składek. Wpływa na to podstawa opodatkowania oraz odliczana od podatku składka zdrowotna. Składka zdrowotna to w ogóle ciekawy przypadek ukazujący bezsens funkcjonowania podatku PIT. Składkę zdrowotną można odliczyć od podatku PIT w wysokości 7,75% dochodu (dochód = wynagrodzenie brutto - składki ZUS). Gdyby nie składka zdrowotna, stawka PIT w Polsce wynosiłaby około 10%.

Podsumowanie:
Opodatkowanie pracy w Polsce jest wysokie, bezsensowne, skomplikowane i nieefektywne. Nie potrafię dostrzec w tym żadnej koncepcji ustawodawcy, obecny system to po prostu zlepek przeróżnych rozwiązań nakładających się na siebie. Co w efekcie powoduje dezorientację społeczeństwa, problemy z wypełnianiem rocznych rozliczeń podatkowych, a w związku z tym olbrzymi koszt alternatywny w skali mikro i makro w postaci marnowania czasu. Na pohybel biurokracji.