Na kogo tu głosować?

Wybory parlamentarne już za kilka dni, a ja przeżywam pierwszy w swoim życiu dysonans poznawczy związany z niemożnością dokonania wyboru partii politycznej, która zostanie przeze mnie obdarowana jakże (nie)cennym głosem. Niestety, ale żadne ugrupowanie polityczne nie pasuje już do moich poglądów gospodarczo-społecznych (w tej właśnie kolejności). Dotychczas głosowałem na zmianę na PO i UPR, wierząc w liberalne zapędy pierwszej oraz zdroworozsądkowe podejście drugiej partii. No cóż, w życiu już tak jest - nic nie jest do końca idealne. Gorzkie żale nad obecnym stanem rzeczy.

Zamieszczony obrazek świetnie ukazuje bezsens nadchodzących wyborów, bo nieważne kto wygra - i tak mamy przechlapane. Nie jesteśmy przygotowani do nadchodzącej fali uderzeniowej kryzysu finansowego, bo zawczasu nie podjęto radykalnych działań w sferze gospodarczej polegających przede wszystkim na zrównoważeniu dochodów i wydatków publicznych i doprowadzeniu do nadwyżki budżetowej. Gospodarkę mamy silną, ale co z tego, skoro deficyt i dług publiczny rekordowe, tak samo jak obsługa tego długu (40 mld zł rocznie).

Według mojej opinii, gospodarka jest najważniejszą rzeczą, na której powinno skupić się państwo. Ekonomia warunkuje dobrobyt, a tym samym wpływa na kwestie społeczne, kulturalne. W którym państwie ludzie są lepiej wyedukowani - bogatym czy biednym? W którym kraju jest bezpieczniej? Dlaczego oglądamy amerykańskie filmy i słuchamy amerykańskich piosenek? Te i nie tylko te kwestie są skutkami dobrobytu, bo to bieda tworzy patologie.

Gospodarka, głupcze - mawiał kiedyś Bill Clinton, który pod koniec swojej kadencji doprowadził do rzeczy niemożliwej - nadwyżki w budżecie USA. Jako wyraz uznania zawieszono nawet wtedy licznik długu publicznego, którego wartość zaczęła spadać. A w Polsce o nadwyżce już dawno nie było słychać. Pytanie tylko, jak długo można żyć pod kreską?

Dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem takich partii jak PiS, SLD czy (jeszcze gorzej) PSL, które swoimi socjalistycznymi zapędami w postaci wydatków na wszystko co się rusza (czyt. wszystko co można kontrolować) rujnują wzrost gospodarczy. Każdy wydatek trzeba zrekompensować podatkiem. Ostatnio do tego grona dołączyła PO, która zamiast cięć obrała drogę pójścia na łatwiznę, zamiast likwidowania przywilejów grup społecznych, podwyższa podatki wszystkim (VAT 23%), aby te przywileje zachować.

Bardzo podoba mi się radykalizm programu gospodarczego UPR (obecnie KNP). Mimo że nie zgadzam się z jego wszystkimi punktami, pasuje mi kierunek zmian. Natomiast bardzo nie podoba mi się radykalizm programu społecznego, czyli legalizacja posiadania broni, ustrój monarchistyczny, agresja w przekazie, szowinizm. Przez kwestie społeczne właśnie partie ze stajni JKM nigdy nie zdobędą dużego poparcia, także w moich oczach. Ja chcę partii, która radykalnie zmieni gospodarkę, a w sprawach społecznych zachowa się jak leniwiec i nie zrobi nic. Ekonomia warunkuje dobrobyt - jak już wspominałem.

Ruch Poparcia Palikota tak samo - niezły program gospodarczy (likwidacja powiatów) topnieje w oczach legalizacji związków homoseksualnych (daj palec, a weźmie całą rękę - adopcję dzieci), aborcji, marihuany. Dziś nie są najważniejsze kwestie społeczne, w czasach, kiedy świat finansowy pogrywa w domino.

Partie polityczne jak zwykle obiecują wiele i życzę im serdecznie, aby nie zrealizowały swoich obietnic. Jak policzył FOR, propozycje niektórych partii mogą kosztować nawet ponad 200 mld zł. Jedynie RPP chce więcej zaoszczędzić niż wydać, za co należy pochwalić.

W konsekwencji nie wiem na kogo zagłosuję. PO po pseudo reformie OFE definitywnie stratne, zastanawiam się miedzy KNP a RPP a pustym głosem. I pewnie zdecyduję przy urnie wyborczej.