Podsumowanie miesiąca: wrzesień 2011

Wrzesień upłynął pod znakiem kolejnych zawirowań spowodowanych kondycją finansową malutkiego europejskiego kraju (który poza turystyką nie ma czym się pochwalić) - Grecji. W związku z tym nasuwa się pytanie co będzie się działo, kiedy przyjdzie czas na restrukturyzację włoskich czy hiszpańskich długów. A na dalszym horyzoncie są Stany Zjednoczone, które dziwnym trafem są teraz uważane za bezpieczną przystań, patrząc na oprocentowanie amerykańskich papierów skarbowych. Do czasu. Amerykańska gospodarka jest silna, ale tylko w sferze prywatnej. Rekordowe zadłużenie musi w końcu odbić się czkawką.

Od tego miesiąca nie podaję statystyk bloga. Każdy może je zobaczyć w odpowiednim miejscu na blogu, więc nie ma sensu się powtarzać. W ramach rekompensaty wraca dział z moimi zarobkami w internecie.

Mobilny dochód: 148,25 zł (środki wypłacone)
AdSense: 0 zł
AdTaily: 0 zł
AdKontekst: 0 zł
Program Partnerski mBanku: 0 zł
Program Partnerski bankier.pl: 125 zł
Program Partnerski comperialead.pl: 0 zł
Odsetki bankowe: 23,25 zł
Inwestycje: 0 zł

Jak widać, zarobki marne. Marzą mi się takie zarobki, za które mógłbym się utrzymać. Przy tym nieważne w którym miejscu na świecie będąc. Muszę opracować jakiś plan.

Aktywa w portfelu:
Z powodu braku czasu pieniądze leżą na RORze oprocentowanym 5% netto i czekają nie wiem na co. Ze względu na pewien "projekt", o którym w przypadku powodzenia poinformuję za miesiąc, kompletnie nie czułem się na siłach, aby wchodzić na rynek. A jak się nie ma ochoty, to lepiej sobie odpuścić - tak brzmi jedna z zasad inwestowania.

Napiszę tylko, że gdybym teraz miał inwestować, to otworzyłbym przede wszystkim kontrakt na spadek WIG20. Myślałem też o zakupie złota oraz polskich obligacji korporacyjnych.

Komentarze