Fundusze inwestycyjne otwarte

Fundusze inwestycyjne to najlepszy sposób na pomnażanie kapitału. Oferują one możliwość osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków, zdecydowanie przekraczających rentowność lokat bankowych. Oszczędnościami zajmują się profesjonaliści, którzy posiadają niezbędną wiedzę na temat rynków kapitałowych. Inwestują oni w kilkadziesiąt spółek na giełdzie, dzięki czemu nasze oszczędności są bezpiecznie zdywersyfikowane.

A teraz zejdźmy na ziemię. Ostatnio dość głośno jest o problemach płynnościowych Idea Premium, ale nawet nie patrząc na ten fakt - inwestowanie w otwarte fundusze inwestycyjne w Polsce mija się z celem pomnażania oszczędności. Z kilku powodów:

1. Wyniki otwartych funduszy akcyjnych są przeciętnie gorsze od WIGu, a rezultaty niektórych są nawet słabsze od WIBORu, czyli stopy wolnej od ryzyka [źródło]. To naprawdę spore osiągnięcie, biorąc pod uwagę wiedzę i profesjonalizm zarządzających.

2. Zresztą trudno się dziwić takim wynikom, gdyż otwarte fundusze inwestycyjne żyją głównie ze sprzedaży swoich jednostek klientom, a nie z zysków na inwestycjach. Brakuje motywacji do zarabiania, taki fundusz zawsze zarobi, niezależnie od hossy czy bessy na rynku. Choć hossa lepsza, więcej klientów można przyciągnąć, bo kto wtedy patrzy czy zarabiasz poniżej czy powyżej benchmarku.

3. Koszty. Opłata za zarządzanie w przypadku funduszy akcyjnych wynosi nawet 4% rocznie, do tego dochodzi jeszcze opłata wstępna, jeśli nabywamy jednostki od pośrednika. Opłata za zarządzanie jest wliczana w cenę jednostki uczestnictwa i po części ona jest przyczyną kiepskich wyników. Jak widać, fundusze nic z tym nie robią, opłaty nie spadają, bo biznes dobrze się kręcił.

4. Na koniec trzeba pamiętać, że straty na otwartych funduszach inwestycyjnych nie odliczymy od podatku tak jak straty na zamkniętych funduszach inwestycyjnych, funduszach ETF czy bezpośrednio na instrumentach finansowych.

Alternatywy:

a) Fundusze ETF - starają się wiernie odzwierciedlać indeks giełdowy, a do tego mają niższe opłaty za zarządzanie. W przypadku Lyxor ETF WIG20 opłata za zarządzanie wynosi 0,45% w skali roku, do tego jeszcze prowizja dla biura maklerskiego od 0,25% do 0,39% za transakcję. Zalet ETF-ów jest jeszcze więcej, w miarę wolnego czasu postaram się coś sensownego skleić.

b) Fundusze inwestycyjne zamknięte - wynagrodzenie zarządzających stanowi przede wszystkim udział w wypracowanym przez nich zysku, czyli tak to powinno wyglądać w rzeczywistości: prowizja od zysku, a nie od kapitału. Główna bariera to często wysokie kwoty wejścia, od kilkudziesięciu tysięcy złotych zaczynając.

c) Kontrakt terminowy na WIG20 - płacimy tylko prowizję dla biura maklerskiego, zero opłat za zarządzanie. Jednak musimy liczyć się z dźwignią 1:10, a więc możemy zarobić i stracić 10 razy więcej niż zmiana indeksu WIG20. Dźwignię można zredukować, grając mikrolotami na CFD u market makerów, ale to już wyższa szkoła jazdy.