Mieszkanie dla Młodych = Deweloper na swoim 2.0

Wpis może wyglądać na mocno tendencyjny, ale takie mam odczucia co do nowego pomysłu rządu w postaci programu Mieszkanie dla młodych. Deweloperzy już zacierają ręce, bo zamiast obniżać ceny, bedą zachęcać do promocji w postaci dofinansowania od państwa. Możemy stracić na tym podwójnie - jako kupujący (ceny mieszkań nie będą odzwierciedlać ich realnej wartości) i jako podatnicy (finansowanie oczywiście z naszych danin).

Informacje na temat programu:

1. Dopłaty można będzie otrzymać jedynie do mieszkań kupowanym na rynku pierwotnym - kolejny argument sugerujący, że program skierowany jest tak naprawdę do deweloperów, a nie młodych ludzi.

2. Wysokość dopłaty to 10% wartości nieruchomości + 5% za potomstwo + 5% gdy w ciągu 5 lat urodzi się kolejne dziecko. Widać tu elementy polityki prorodzinnej, choć według mnie to nie jest recepta na wzrost liczby urodzeń.

3. Maksymalna powierzchnia nieruchomości to 75 m kw., przy czym dofinansowanie będzie obejmować 50 m kw.

4. Dotyczy osób samotnych, jak i rodzin, a maksymalny wiek kredytobiorcy to 35 lat.

5. Program ma wejść w życie od połowy 2013 roku lub od początku 2014 roku - w międzyczasie będzie istniała luka czasowa po wygaśnięciu Rodziny na swoim z końcem tego roku. Ciekaw jestem czy tendencja spadkowa cen na rynku nieruchomości dalej się utrzyma czy deweloperzy będą starali się jakoś przetrzymać ceny prez ten okres.

6. Cena za metr kwadratowy będzie liczona na podstawie wartości metra odtworzeniowego w każdym województwie - czyli komplikacji ciąg dalszy.

7. Program będzie kosztował 600-700 mln zł, a docelowo 1 mld zł rocznie. Środki mają być pozyskane z likwidacji zwrotu podatku VAT za remonty - czyli podwyższamy podatki, aby zadowolić wybrane grupy wiekowe. Liberalizm PO bije po oczach.

Czy skorzystam z programu Mieszkanie dla młodych? Prawdopodobnie tak. Wbrew hipokryzji wychodzę z założenia, że skoro płacę na to podatki, to mam do tego święte prawo. Nie powinno być wszakże żadnego programu psującego wolny rynek.

I na koniec coś motywującego: