Spready na polskiej giełdzie?

Przy okazji pisania pracy magisterskiej na temat spreadów natrafiłem na dosyć ciekawy artykuł na stronie warszawskiej giełdy pt. Kontrakty terminowe na GPW. Na uwagę zasługuje kilka cytatów:

Bardzo ciekawym produktem mogą się okazać kontrakty na stopę procentową. GPW w kooperacji z bankami zamierza w następnym [2013 - przyp. aut.] roku wprowadzić kontrakty na WIBOR oraz obligacje skarbowe. Instrumenty pochodne na stopę procentową są na świecie niezwykle popularne. Przykładowo połowa wolumenu obrotu na jednej z największych giełd instrumentów pochodnych: LIFFE była w 2011 roku generowana przez produkty oparte o stopę procentową. Na Niemiecko-Szwajcarskiej giełdzie Eurex stanowiło to odpowiednio 31%. Kontrakty na stopę procentową odniosły też sukces w krajach emerging markets jak Brazylia czy Meksyk.

Naprawdę dziwię się, że do tej pory tego nie zrealizowano, patrząc na popularność tych instrumentów na świecie. Ale lepiej późno niż wcale - rozumiem, że była to głównie wina systemu transakcyjnego i jego wydajności. Na kontraktach na krótkoterminowe stopy procentowe gram codziennie w pracy, podobnie rzecz wygląda z futures na obligacje niemieckie. Są to bardzo płynne instrumenty.

Strategie kierunkowe, zakładające ruch kursu w danym kierunku, są bardzo popularne wśród inwestorów. Możliwość zajęcia krótkiej jak i długiej pozycji oraz lewar są często wymieniane jako największe zalety tych instrumentów. Nie wszyscy inwestorzy zdają sobie sprawę, że kontrakty terminowe oferują znacznie więcej. Profesjonalni „traderzy” często wykorzystują np. strategie spreadowe.
Mogą to być spready kalendarzowe polegające na zajęciu pozycji w najbliższym terminie wygasania i jednoczesnym zajęciu pozycji odwrotnej w kolejnym terminie wygasania. Posługując się przykładem kontraktu na indeks WIG20 spread kalendarzowy można utworzyć poprzez zajęcie pozycji długiej w kontrakcie wygasającym w marcu 2013 roku i jednoczesnym zajęciu pozycji krótkiej w kontrakcie wygasającym w czerwcu tego samego roku. Oczywiście można też zająć pozycję odwrotną: pozycja krótka na marcu i długa na czerwcu. Otwierając spread kalendarzowy inwestor liczy na zwężenie lub rozszerzenie spreadu między seriami kontraktu wygasającymi w różnych terminach. Nie ma tutaj większego znaczenia kierunek ruchu indeksu. Dlaczego inwestorzy budują taką wydawałoby się skomplikowaną strategię? Przede wszystkim ograniczają zmienność oraz depozyt potrzebny do otwarcia pozycji. Mniejsza zmienność oraz depozyt pozwalają na otwarcie większej liczby pozycji. Niektórzy inwestorzy uważają, że zachowanie spreadów kalendarzowych jest bardziej przewidywalne niż zachowanie kursów samego indeksu. Jest to też dobry sposób na wejście w rynek kiedy mamy pewne oczekiwanie wobec rynku ale nie jesteśmy pewni czy jest to dobry moment na otwarcie pozycji kierunkowej. Spread jest traktowany jako zabezpieczenie.


Można domniemywać, że taki artykuł na stronie GPW jest zapowiedzią powstania pierwszego w Polsce rynku spreadów - na stopę procentową WIBOR - wraz z prowadzeniem kontraktów terminowych. Jednak poza faktem, że jest to zewnętrzny artykuł, entuzjam studzi również kolejne zdanie:

Kiedy upewnimy się, że nasze oczekiwania są prawidłowe zamykamy pozycję na dalszym terminie i stosujemy już czystą strategię kierunkową.

Bez samodzielnego arkuszu zleceń dla spreadów to już nie to samo, gdyż pojawia się ryzyko wykonania transakcji. Czy spready z oddzielnymi arkuszami zleceń pojawią się na polskiej giełdzie? Wbrew temu co napisałem - nie wydaje mi się, ale chciałbym być miło zaskoczonym.

Komentarze

  1. Pamiętam, na GPW kiedyś były już notowane pochodne, ale nie sprawdziły się. Rynek jest za płytki. No ale zobaczymy, nowym prezes ma dużo pomysłów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz