Zadłużenie Polski na tle krajów Unii Europejskiej

Nieprawdą jest, że zadłużenie Polski (55.6% PKB) należy do jednego z najniższych na tle krajów Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu za 2012 rok (bez Chorwacji, która weszła do UE w tym roku) Polska jest na 13. miejscu od dołu oraz na 15. miejscu od góry pod względem stosunku długu do PKB wg metodologii ESA 95. Czyli jesteśmy przeciętniakami z plusem. Owszem, zadłużenie całej Unii Europejskiej (85,3% PKB) jest sporo wyższe, ale na to zadłużenie składają się przede wszystkim długi największych europejskich gospodarek, czyli Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii.



Nasza relatywnie niezła sytuacja nie oznacza bynajmniej, że dług trzeba zwiększać, co tej chwili robi rząd, tłumacząc to działaniami antycyklicznymi, a winę na obecny stan rzeczy zwala na zagranicę i RPP. Przecież to nie rząd podwyższa VAT, hamując konsumpcję. Przecież to nie rząd podwyższa składkę rentową o 2 p.p., zwiększając bezrobocie i szarą strefę. Przecież to nie rząd wydłuża urlop macierzyński i wprowadza program Mieszkanie dla młodych, zwiększając wydatki państwa. Przecież to nie rząd ma od 6 lat najstabilniejszą władzę w III RP, a nie zrobił nic (poza reformą wcześniejszych emerytur), aby istotnie poprawić sytuację finansów publicznych w długim terminie.

Rostowski: Zawieszamy (regułę) w taki sposób, aby zrobić, aby działać tak, że będziemy w lepszych czasach dług zmniejszali.

Kto w to jeszcze wierzy? Podwyżka VAT miała być tymczasowa, "reforma" OFE jednorazowa, budżet miał nie być nowelizowany. Niespełnione obietnice można mnożyć. W 2014 r. są wybory do Parlamentu Europejskiego, w 2015 r. - wybory parlamentarne i prezydenckie w Polsce. Do tego czasu na 99% nie będzie już żadnych reform strukturalnych, np. ograniczenia przywilejów emerytalnych, cięć w administracji, uproszczenia przepisów podatkowych itd. Po 2015 r. prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej, bo (przy obecnych sondażach) PO wyborów nie wygra i zaczną się przepychanki polityczne. A o obiecanej nadwyżce budżetowej w tej dekadzie możemy raczej zapomnieć. Żadna z partii sejmowych nie jest tym zainteresowana.