"Perełki" wśród funduszy inwestycyjnych

Ciąg dalszy rozważań na temat funduszy inwestycyjnych. Przeglądając informacje FI na stronie mBanku, można natknąć się na prawdziwe "perełki".

Jedną z nich jest BPH Subfundusz Nieruchomości Europy Wschodzącej. Istnieje od 2003 roku, a więc jego zarządzający niewątpliwie mogą pochwalić się doświadczeniem nabytym na rynkach kapitałowych. Tak-tak, fundusz nie inwestuje w nieruchomości, jak nazwa wskazuje, lecz w akcje spółek prowadzących działalność budowlaną, deweloperską lub hotelarską w Europie Wschodzącej. Koszty zarządzania to "tylko" 4%, a wynik to 70,85% - na minusie :) Ale trzeba docenić zarządzających - tyle stracić przy hossie na rynku nieruchomości (lata 2003-2008) to naprawdę spore osiągniecie.

Kolejny fundusz wart uwagi to m.in. Amplico Subfundusz Akcji Rynków Rozwiniętych. Od 2007 roku, czyli początku swojego istnienia, stracił "tylko" 44,60%. Za to nie można odmówić funduszowi prostej, zrozumiałej strategii inwestycyjnej, która polega na... kupowaniu jednostek innych funduszy. Kupujesz jednostki funduszu, który kupuje jednostki innego funduszu. Oba fundusze zgarniają opłaty za zarządzanie i wszyscy są zadowoleni, no, może poza klientem. W chwili obecnej fundusz posiada w swoim portfelu jednostki 2 funduszy inwestycyjnych, które stanowią po 50% udziału jego portfela.

A na koniec coś dla prawdziwych ideologów - fundusz Investor Zmian Klimatycznych. Założony w 2008 roku dla wszystkich, którzy uwierzyli w globalne ocipienie ocieplenie. Na inwestorów czekała jednak epoka lodowcowa w postaci straty w wysokości 41,82%. Mimo że strategia funduszu była bardzo "wyszukana" i polegała na kupowaniu jednostek innego funduszu, a nie jest to łatwa sztuka, z czego wynika "malutka" prowizja za zarządzanie 4% rocznie.

Frajdą jest pisanie o takich przykładach. W następnym poście przedstawię kilka rad dla inwestujących w fundusze inwestycyjne w Polsce.