Rada dla inwestujących w fundusze inwestycyjne w Polsce?

Daj sobie spokój - nie inwestuj.

Po pierwsze, opłata za zarządzanie w takich funduszach jest zdecydowanie za wysoka. Na przykład 4% rocznie dla funduszy "agresywnych", w tym akcyjnych. Do tego często dochodzą opłaty manipulacyjne dystrybutorów (kilka procent), czyli pośredników w sprzedaży jednostek. Dodatkowo, w różnych produktach z domieszką ubezpieczenia dochodzą inne opłaty administracyjne. Jeśli zsumować te wszystkie wartości, to indeks WIG musiałby rosnąć chyba z 10% rocznie, aby inwestor zarobił cokolwiek powyżej wskaźnik inflacji. Już nie prościej wrzucić środki na lokatę?

Po drugie, benchmarki takich funduszy często są konstruowane tak, aby fundusz osiągał od niego lepsze rezultaty. Oznacza to, że nie uwzględniają dywidend, są pomniejszane o koszty zarządzania czy inne koszty stałe funduszu. Często też za benchmark przyjmuje się cenowy indeks WIG20, który nie uwzględnia wypłacanych dywidend. A za benchmark powinno się brać pod uwagę dochodowe indeksy, takie jak WIG czy WIG20 Total Return.

Po trzecie, dywidendy, które otrzymują fundusze, są reinwestowane, a mimo to wyniki są jakie są.

Po czwarte, należy unikać funduszy, które inwestują w jednostki innych funduszy i kasują za to sowitą prowizję za zarządzanie, często 4% rocznie. Gdzie tu sztuka inwestowania i pokaz umiejętności zarządzających?

Po piąte, fundusze inwestycyjne ze słowem "złoto" w nazwie najczęściej nie inwestują w fizyczne złoto, lecz w akcje spółek wydobywczych. To jak zamiast chleba kupić przyrząd do jego pieczenia. Podobnie może być z innymi surowcami, a więc warto zapoznać się ze szczegółami odpowiednio wcześniej.

Także moim zdaniem, fundusze inwestycyjne w Polsce są kiepską opcją dla inwestorów, szczególnie tych długoterminowych. Zgodnie z zasadą minimalizacji kosztów inwestycji warto zainteresować się tańszymi alternatywami, np. funduszami ETF.

Komentarze

  1. Zawarłeś w sumie w swoim wpisie wszystkie "zalety" funduszy inwestycyjnych ;-) Mnie się wydaje, że ich ułomność wynika z faktu młodego kapitalizmu w Naszym kraju. Jak pojawią się fundusze hedge, ale tego małego typu, że Ja, Ty czy Pan Józek z drugiego piętra będzie mógł taki otworzyć, to wówczas znormalnieje nam rynek finansowy. Pojawi się bardzo zdrowa konkurencja dla obecnych molochów.
    Z drugiej strony, dla zwykłego obywatela, fundusze to wciąż dobra forma inwestycji z dreszczykiem emocji. Jak przy wszystkich inwestycjach - jak jest dobrze, to jest dobrze, jak jest źle, to jest bardzo źle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po dosyć małych "krachach" funduszy sprzed kilku lat ludzie nabrali sporego dystansu do funduszy. Może gdyby były one zarządzane w inny sposób rynek funduszy wyglądałby inaczej i byłyby to produkty "zaufania" publicznego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @nobodymysterious.pl
    Fakt, rynek jest za mały i nigdy nie będzie taki jak w USA. Wymogi założenia funduszu wysokie, rynek funduszy w Polsce za mały, świadomość inwestorów przeciętna.

    @Nasze-Finanse
    Chyba jednak nie nabrali dystansu.

    OdpowiedzUsuń
  4. to chyba zależy od zarządzających, znajomy jest pracownikiem TP i ich pracowniczy fundusz emerytalny w tym roku zarobił coś około 7%, więc da się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dużo ma Pan racji. Co nie zmienia faktu, że zdarzają się wyjątki takie jak ten opisywany w komentarzu powyżej. Osobiście popieram zdanie, że w perspektywie długofalowej lepiej unikać inwestowania w FI w Polsce

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz