Zakupy na bazarze i w ciuchbudzie

Jakiś czas temu wybraliśmy się na jeden z warszawskich (chińskich) bazarów w poszukiwaniu kurtki, butów oraz paru innych drobnostek. Poszukiwania nie były długie i tak oto za kurtkę zimowo-jesienną zapłaciłem po negocjacjach 130 zł, a za ocieplane lakierki 70 zł. Łącznie więc za rzeczy, które będę nosił od roku do kilku lat, wydałem 200 zł. Jakość tych produktów oceniam na co najmniej dobrą.

Teraz spróbujcie za tę cenę kupić chociażby zimową kurtkę w centrum handlowym - znikome szanse. Zresztą trudno się temu dziwić, skoro taki markowy sklep musi zapłacić nie tylko za wynajem powierzchni, ale również za wszechstronną reklamę swojej marki. A prawdopodobnie towar i tak pochodzi z tego samego miejsca. Po co więc przepłacać?

Na bazarze kupimy odzież nową, a co z używaną w ciuchbudach? Moim zdaniem, kolejny świetny sposób, aby zaoszczędzić. I przynajmniej wiemy jak dany ciuch wygląda po przejściach, czyli po praniu.

Wielu może pomyśleć, że to już przesadne skąpstwo. Ja uważam, że kupowanie ubrań w centrach handlowych z kilkusetprocentową marzą to przesadna rozrzutność. Możliwe, że prawda leży gdzieś pośrodku. A pewnie leży tam gdzie leży.