Mieszkanie dla Młodych: jak bank zabiera 2/3 dopłaty rządowej

Jak czytamy w pewnym artykule na bankier.pl:

(...) W porównaniu ze standardowymi kredytami z 20-procentowym wkładem własnym łączny koszt zobowiązania jest nieco wyższy. Wynika to z faktu, że kredyty z dopłatami obarczone są wyższymi marżami, a dodatkowo kredytobiorcom brakuje w tym przypadku środków, by pokryć pełne 20 proc. ceny. Pojawia się zatem dodatkowy, chociaż niewielki, koszt ubezpieczenia brakującego wkładu własnego.

Mimo wyższego łącznego kosztu kredyt "Mieszkanie dla młodych" jest dla profilowych kredytobiorców bardziej opłacalny niż wyłożenie środków z własnej kieszeni. Przez 30 lat zapłacą oni o około 15 tysięcy złotych więcej w postaci odsetek, prowizji i innych opłat, ale otrzymają ponad 22 tysiące złotych w postaci dopłaty
(...)

Wynika z tego, że bank w postaci wyższej marży zabierze klientowi około 2/3 dopłaty rządowej w programie MdM. Wiemy już więc kto jest głównym beneficjentem pomocy dla osób pierwszy raz kupujących mieszkanie. Gdy doliczymy do tego ewentualną podwyżkę cen przez deweloperów, to może okazać się, że klient nie zarobi nic (a może nawet i dopłaci). Pamiętajmy też kto płaci podatki na tę pomoc państwa.

Także zaczynam się zastanawiać nad sensem brania kredytu w MdM.