Polski neokolonializm gospodarczy

Wywiad z prof. Witoldem Kieżunem, który opowiada o przekrętach prywatyzacyjnych w latach 90. oraz ocenia obecną sytuację gospodarczą w Polsce.



Moje wnioski z rozmowy?

Warto dążyć do nadwyżki w bilansie płatniczym, w tym bilansie handlowym, np. zachęcając konsumentów do kupowania polskich produktów. Choć z drugiej strony trudno znaleźć korelację między bilansem płatniczym a zamożnością społeczeństwa, jeżeli spojrzy się na listę krajów o największym deficycie płatniczym.

Istnieje również problem z zagranicznymi firmami, które nie płacą podatków w Polsce, m.in. hipermarketami czy bankami (banki są niezwykle uprzywilejowanymi przedsiębiorstwami, gdyż tworzą pieniądz z niczego - kreacja pieniądza, a także nie dotyczy ich np. podatek VAT). Być może rozwiązaniem byłby, zamiast CIT, 1-procentowy podatek przychodowy, co postulują m.in Centrum im. Adama Smitha czy Fundacja Republikańska.

Kolejny problem to niesamowicie napompowana administracja publiczna, która w Polsce paradoksalnie rozrasta się wraz z rozwojem informatyzacji. Według mnie winien jest temu trójstopniowy podział administracyjny (województwa, powiaty, gminy). Tutaj trzeba by zlikwidować jeden szczebel - gminy (lepiej) lub powiaty - i niech jego kompetencje przejmie drugi szczebel. Nawet w najbardziej opiekuńczych krajach Europy Zachodniej nie ma tak rozbudowanej biurokracji, dlatego m.in. kraje skandynawskie są wyżej od Polski w Rankingu wolności gospodarczej.