Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak, ale...

Elections 2014, 7 May 2014
W związku z rosnącym poparciem dla Pawła Kukiza głośno jest o jednomandatowych okręgach wyborczych. JOW-y są bowiem systemem bardzo prostym - wygrywa jeden kandydat z danego okręgu i kropka. Okręgi są małe, w związku z czym każda lokalna społeczność ma swojego reprezentanta we władzy krajowej. Obecnie system JOW-ów działa w Polsce przy wyborach do Senatu oraz do Rady Miasta. Wybory prezydenckie też można pod to podpiąć, bo wygrywa jeden kandydat, lecz okręgiem jest całe panstwo.

Jednomandatowe okręgi wyborcze z definicji mają odpartyjniać scenę polityczną, gdyż nie liczy się partia, lecz człowiek. Rzeczywistość nie jest taka różowa, co pokazały ostatnio wyniki wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii. Partia UKIP z wynikiem 3881099 głosów (12,6%) zdobyła jedno miejsce w parlamencie, natomiast partia SNP z wynikiem 1454436 głosów (4,7%) zdobyła 56 miejsc. Jak widać, JOW-y prowadzą nie tylko do marnowania głosów, ale przede wszystkim nie odzwierciedlają właściwie poglądów społeczeństwa. Pełne wyniki wyborów w UK można znaleźć tutaj.

Pewnym rozwiązaniem problemu byłoby wprowadzenie II tury w sytuacji, gdy żaden kandydat nie uzyskał 50% poparcia - tak jak teraz w Polsce działa to w przypadku wyborów prezydenckich. Można by uniknąć wtedy takich kwiatków, gdy wygrywa kandydat z kilkoma czy kilkunastoma procentami poparcia lub kandydat przez większość niechciany. I ku takiemu systemowi wyborczemu skłaniam się najbardziej, jeśli już mamy wprowadzać jednomandatowe okręgi wyborcze.