Kolejne mieszkanie kupione

Ostatnio zrobiło się ciszej na blogu, a wszystko dlatego, że byłem zajęty realizacją planu zaprezentowanego w tym wpisie. Jego szczegóły różnią się od tego, co było ustalone na początku. Ale po kolei.

Równo rok po zakupie kawalerki za gotówkę kupiliśmy kolejne mieszkanie w Warszawie - tym razem na kredyt. 54,5-metrowe, 2-pokojowe, z oddzielną kuchnią, sporym balkonem i komórką lokatorską. Pokoje są duże i nadają się w dalekiej przyszłości pod wynajem jako dwuosobowe. Co ciekawe, lokal tak zaprojektowano, że z każdego pokoju jest wyjście na balkon. Mieszkanie w standardzie deweloperskim, a więc najbliższe tygodnie sen z powiek będzie spędzało nam jego wykończenie. Generalnie nieruchomość bardzo nam się podoba, a współpraca z deweloperem przebiegła dotychczas bardzo profesjonalnie.

Budynek zlokalizowany przy planowanej linii metra, co powinno wywierać presję na wzrost ceny mieszkania w przyszłości. Do centrum kilkanaście minut tramwajem, a więc odpada stanie w korkach. Bedę miał bliżej do pracy niż obecnie. Okolica szału nie robi, choć nie ma co zbytnio narzekać. A niedługo ma być lepiej, jeśli zrealizuje się plan zagospodarowania przestrzennego.

Gorzej natomiast sprawa wygląda z zaciagniętym kredytem. Musieliśmy się zadowolić trzecią najlepszą ofertą na rynku, gdyż na pierwszą i drugą nie było zdolności kredytowej ze względu na moją zawiłą sytuację gospodarczą (spółka komandytowa). Marża 1,59%, prowizja 1,59%, mało elastyczna nadpłata kredytu, konieczność posiadania konta osobistego i spełniania jego warunków. Dodatkowo wyszło parę zgrzytów związanych z niemożliwością ubezpieczenia mieszkania w innej firmie ubezpieczeniowej na najbliższy rok czy niechęcią natychmiastowego wydania dokumentów do wpisu do hipoteki, co jest związane ze stratą 100-200 zł ze względu na podwyższoną marżę przez okres oczekiwania.

Za lokal z komórką lokatorską zapłaciliśmy 386800 zł. Wkład własny wynióśł 86800 zł (22,44%), a wysokość kredytu to 300000 zł. Bank wycenił nieruchomość na 390157 zł, czyli 3357 zł zarobiliśmy na papierze. Udało się też przyoszczędzić około 900 zł na opłatach notarialnych, które ostatecznie wyniosły 3078,24 zł.

Kredyt został zaciągnięty na okres 30 lat, zamierzamy spłacić w 10 lat. Tym bardziej, że dochody z najmu kawalerki na początku będą pokrywać większość raty kredytowej, a później całość (raty malejące). W końcu majątek zacznie generować zyski.

Także kolejny krok ku niezależności finansowej (oraz wygodzie życiowej) zrobiony. A na początku lipca kolejne zestawienie majątku netto.

Komentarze