Dlaczego nie spisuję wydatków?

Money

Istnieje wiele pomysłów na oszczędzanie, jednym z nich jest spisywanie wydatków. Ma to na celu kontrolę ilości oraz wartości kupowanych towarów czy usług. Świadomość bowiem odgrywa kluczową rolę w oszczędzaniu, a spisywanie jest właśnie uświadamianiem sobie czarno na białym, jaki jest stan faktyczny. Dzięki czemu widzimy, że wysiłek nie idzie na marne, a chwile zwątpienia nie spowodują odejścia od celu i wywrócenia wszystkiego do góry nogami.

Trudno jest odchudzać się bez posiadania wagi i spisywania postępów. Tak samo niełatwo prowadzić budżet domowy, próbując wszystko ogarnąć w głowie.

Dlaczego więc nie spisuję wydatków? Jest kilka powodów.

Po pierwsze, jest to dobry sposób na kontrolowanie finansów osobistych, ale... są metody lepsze. Skupia się on bowiem tylko na sferze wydatkowej, a co z dochodami mającymi, moim zdaniem, wyższy priorytet? Co miesiąc wyceniam majątek netto, którego zmiana jest wynikiem różnicy między dochodami a wydatkami. Dzięki czemu uzyskuję pełniejszy obraz stanu swoich finansów.

Ktoś napisze, że można jednocześnie spisywać wydatki, dochody, a także majątek netto. Tak... i właśnie tu powstaje druga przyczyna niespisywania przeze mnie wydatków, czyli czasochłonność oraz upierdliwość notowania wszystkiego, co się da. Jest to w pewien sposób krępujące i prowadzi do zniewolenia. A tak to wyceniam majątek raz na miesiąc przez pół godziny i mam z głowy.

Trzeci powód jest taki, że bezmyślne spisywanie wydatków może doprowadzić do skneryzmu, a przecież nie o to chodzi, aby zaoszczędzić trochę grosza kosztem radości z życia. Lepszym pomysłem jest po prostu ustalenie miesięcznego limitu na wydatki bieżące, gdzie nie liczymy każdej złotówki, lecz cieszymy się z życia (kupujemy to, co chcemy) w ramach określonego limitu pieniężnego.