Rower zamiast samochodu i komunikacji miejskiej?

Bike parking

Wielokrotnie pisałem, że samochód nie należy do moich ulubionych środków transportu w wielkim mieście ze względu na obciążenia ekonomiczne oraz czasowe. To jest po prostu kolejna rzecz na głowie, o której trzeba pamiętać i o którą trzeba dbać. Dlatego nie posiadam samochodu, a także nie chcę go mieć w najbliższej przyszłości. Jeśli natomiast kiedyś zmienię zdanie, będzie to auto z fabryczną instalacją LPG.

Obecnie więc korzystam z uroków komunikacji miejskiej i, moim zdaniem, w Warszawie działa ona bardzo dobrze. Jest na co pomarudzić, ale zawsze się troszeczkę narzeka. Nie lubię jeździć tramwajami, bo często ścisk, ale jak miałbym stać godzinę samochodem w korku, to chyba bym oci... zanudził się na śmierć. Wszystko ma swoje plusy i minusy, pytanie - co ma więcej pierwszych, a mniej drugich. Dla mnie odpowiedź przy warszawskich korkach jest oczywista.

Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy pójść dalej, czyli zrezygnować z komunikacji miejskiej na rzecz poruszania się po stolicy rowerem. Obecnie na dojazdy do pracy tracę dziennie około 50 minut (w tym 36 minut w tramwaju) dziennie, są to minuty stracone, bo zazwyczaj w tym czasie nie mam możliwości (również chęci) na robienie czegoś produktywnego, np. na czytanie ksiażek.

Natomiast jazda rowerem to jakaś tam fizyczna aktywność, zresztą przejechałem się już 2 razy pojazdami Veturilo z domu do pracy. Czułem się świetnie. Oczywiście, jest parę wad, tj. toporny system informatyczny Veturilo (raz system się zawiesił i musiałem dzwonić na infolinię, aby dokonać zwrotu roweru - trochę to trwało, a spieszyłem się do pracy) czy dość problematyczne poruszanie rowerem po Sródmieściu w godzinach dużego natężenia ruchu samochodów i pieszych.

Korzyści są nie tylko zdrowotne, ale też ekonomiczne. 3-miesięczny bilet to opłata w wysokości 250 zł, co daje 83,33 zł miesięcznie. Poruszanie się rowerami Veturilo przez 20 dni w miesiącu 2 razy dziennie daje koszt 40 zł miesięcznie (można nawet za 0 zł, robiąc przesiadkę po drodze, choć trochę to trwa). Nawet jeśli doliczymy do tego rozrzutnie drugie tyle na bilety komunikacji miejskiej (czasami jest taka konieczność), wychodzi i tak minimalnie taniej rowerem.

Poważnie też zastanawiam się nad kupnem roweru, aby nie tracić czasu na walkę z sytemem Veturilo. Na Allegro najczęściej kupowany kosztuje z dostawą 378 zł, czyli zakup zwróci się po 4-6 miesiącach w zależności od liczby czynników nieprzewidzianych.

Czasowo z Veturilo tracę 20 minut dziennie w stosunku do jazdy komunikacją miejską, natomiast własnym rowerem marnowałbym 10 minut. Choć, tak jak wspominałem, jest to czas spędzony bardziej produktywnie aniżeli stojąc w tramwaju. Dlatego po przeanalizowaniu wszystkich zalet oraz wad spróbuję zmienić nawyki i poruszać się po mieście głównie za pomocą dwóch kół.