Likwidacja groszówek

Grosz do grosza...

Kilka lat temu Narodowy Bank Polski chciał wycofać z obiegu monety 1- i 2-groszowe. Argumentem takiego pomysłu był koszt produkcji tychże monet, który przewyższał ich wartość nominalną, w związku z czym bank centralny ponosił straty z tego tytułu. Ostatecznie jednak zdecydowano się na zmianę stopu żółtych monet, aby ich produkcja stała się tańsza.

Moim zdaniem NBP powinien pójść o krok dalej, czyli raz, a porządnie zrobić zdecydowany ruch i po prostu wycofać z obiegu monety 1-, 2- oraz 5-groszowe. Minimalnym nominałem powinno być 10 groszy, również w transakcjach bezgotówkowych, a więc najmniejsza zmiana ceny wyniesie 10 gr.

Zółte monety są niezwykle uciążliwe nie tylko w kwestii noszenia ich w portfelu, ale także dla sklepów, banków oraz innych firm. Powstają niepotrzebne straty czasowe, kiedy np. stoimy w hipermarkecie przy kasie i przeczesujemy portfel w poszukiwaniu groszówek, aby kasjer wydał nam równą resztę, a kolejka wydłuża się coraz bardziej.

I co ciekawe, likwidacja żółtych monet wyjść z korzyścią dla konsumentów, którzy kupią produkt nie za 9,99 zł, lecz po 9,90 zł.

Temat z serii mało ważnych, luźnych przemyśleń.