Stategia regularnego inwestowania w ETF-y


Obecnie na GPW jest notowanych 5 funduszy ETF.

3 z nich, czyli Beta ETF mWIG40TR, Beta ETF WIG20TR oraz Lyxor ETF WIG20, skupiają się na polskich akcjach. Odrzucamy je w tej strategii, gdyż w polskie instrumenty inwestują także OFE, PPK, PPE, a zależy nam na dywersyfikacji całego majątku netto.

Zostają 2 ETF-y, czyli Lyxor ETF DAX i Lyxor ETF S&P500.

Strategia polega na tym, aby zawsze inwestować równo po 50% w każdy z tych funduszy. Raz kupujemy więcej sztuk jednego funduszu, a drugi raz odwrotnie. Jest to de facto strategia uśredniania po lepszych cenach.

Warto stosować strategię w ramach IKZE, a także IKE, aby przy okazji osiągać korzyści podatkowe.

Szukamy maklera z jak najniższą prowizją na rynku. obecnie jest to DM BPS z prowizją transakcyjną w wysokości 0,13% min. 3 zł.

Oczywiście, nie kupujemy PKC z powodu dość niskiej płynności (z roku na rok jest coraz lepiej) tych instrumentów na GPW.

Strategię można też stosować na zagranicznych ETF-ach, których wybór może być bardziej optymalny, bo np. można kupić akcje największych firm świata w ramach jednego ETF-a. Ale wtedy nie mamy korzyści podatkowych.

Gdybym był premierem...


Już w maju wybory do europejskiego, a jesienią do polskiego parlamentu. Politycy obrzucają się coraz to nowszymi pomysłami, na co wydać pieniądze zbierane z podatków i, co gorsze, z zadłużania państwa.

W tym poście zabawię się w premiera i przedstawię moje propozycje reform w sferze gospodarczej i nie tylko. Oto one.

  1. Zapisanie w Konstytucji zakazu uchwalania budżetu państwa z deficytem. Wyjątki to wojna lub przewidywana recesja w następnym roku.
  2. Zapisanie w Konstytucji zakazu zadłużania państwa w obcej walucie, aby zniwelować ryzyko walutowe.
  3. Reforma podatku VAT polegająca na likwidacji stawki 8%. Zostaną stawki 0%, 5% i 23%. Wszystkie towary i usługi korzystne dla zdrowia, proekologiczne, prorozwojowe należy objąć stawką 5%. Pozostałe produkty ze stawką 23%.
  4. Uproszczenie klina podatkowego. Likwidacja kosztów uzyskania przychodu, jedna stawka podatku 32%. Likwidacja wszystkich ulg i możliwości przekazania 1% podatku. Wszystkie zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyć na odpowiedni wzrost kwoty dochodu wolnej od podatku.
  5. Nadwyżki budżetowe przeznaczać na wzrost kwoty dochodu wolnej od podatku PIT aż do jego całkowitej likwidacji.
  6. Wynagrodzenie brutto = koszty pracodawcy z tytułu zatrudnienia pracownika.
  7. Zastąpienie podatku CIT podatkiem przychodowym w odpowiedniej wysokości.
  8. Likwidacja gmin, wszystkie ich obowiązki przejmą powiaty. W razie potrzeby można podzielić powiat na dwa mniejsze. Rozważenie zwiększenia liczby województw.
  9. Likwidacja urzędów pracy - część ich obowiązków przejmie ZUS.
  10. Likwidacja zasiłku pogrzebowego, w zamian odpowiednie zmniejszenie składki rentowej.
  11. Likwidacja umów zlecenia.
  12. Wszystkie niedziele będą handlowe.
  13. Przegląd wszystkich danin publicznych, likwidacja tych o małym znaczeniu fiskalnym (np. opłata od posiadania psa).
  14. Przegląd zasiłków i likwidacja nakładających się na siebie świadczeń.
  15. Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz plan stopniowego jego podnoszenia co rok o miesiąc aż do osiągnięcia limitu 70 lat (czyli reforma będzie trwała przez następnych 60 lat).
  16. Stopniowa likwidacja wszystkich przywilejów emerytalnych.
  17. Likwidacja podatku PIT dla emerytur.
  18. Likwidacja OFE i przeniesienie 100% zgromadzonych środków do IKE.
  19. Likwidacja jednej klasy w podstawówce, dzięki czemu skróci się okres edukacji i więcej młodych ludzi założy rodziny w najlepszym wieku biologicznym.
  20. Sprawy obyczajowe będą rozstrzygane w referendach.
  21. Wprowadzenie bonów edukacyjnych, likwidacja szkół publicznych.
  22. Wprowadzenie bonów zdrowotnych, likwidacja szpitali publicznych.
  23. Całkowite zaprzestanie finansowania religii.
  24. Prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych nieistotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
  25. Prywatyzacja kultury.
  26. Prywatyzacja sportu.
  27. Polityka zagraniczna - państwa NATO i UE jako kluczowi partnerzy.
  28. Likwidacja IPN.
  29. Wchłonięcie Trybunału Konstytucyjnego przez Sąd Najwyższy i wybory powszechne na Prezesa Sądu Najwyższego.
  30. Likwidacja KNF i przejęcie jej obowiązków przez NBP.
  31. Podwyższenie akcyzy na olej napędowy do poziomu akcyzy na benzynę. W zamian odpowiednie obniżenie akcyzy na paliwo gazowe.
  32. Wydatki na wojsko równe minimalnemu wymaganemu poziomowi w NATO, czyli 2% PKB, ukierunkowanie na wspieranie krajowego przemysłu wojskowego.
  33. Wprowadzenie systemu dywersyfikacji wytwarzania energii elektrycznej, w którym każdy budynek będzie mógł produkować energię, a elektrownie będą miały obowiązek odkupywać nadwyżki.
  34. Całkowita rezygnacja z budowy elektrowni atomowej ze względu na obecne horrendalne koszty ich budowy na świecie.
  35. Demokracja bezpośrednia na podobieństwo systemu funkcjonującego w Szwajcarii.
W razie potrzeby lista ta będzie uzupełniania. Zabawa w szefa państwa pokazuje, że moje poglądy są liberalne w kwestiach gospodarczych i umiarkowane w sprawach społecznych. Nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się systemy społeczno-gospodarcze funkcjonujące w takich krajach, jak Szwajcaria, USA, Hongkong czy Singapur. Zdaję sobie sprawę, że to są zupełnie inne państwa niż Polska, ale które kraje na świecie są podobne? Lepiej wzorować się na dobrych przykładach, a nie kroczyć ścieżką bankrutów, tak jak robi to obecny rząd w Polsce.

Emerytalny dylemat (odpowiedź na list czytelnika)

Witam. Mam 30 lat i niski budżet. Od niedawna zacząłem regularnie oszczędzać. Chciałbym uzyskać dodatkową emeryturę. Uznałem, że najlepszym na to sposobem, będzie założenie sobie kont IKE i IKZE. Planuję zrobić tak, że na koncie IKE będę działał ryzykownie, czyli akcje, a na koncie w IKZE bezpieczniej, obligacje. Czy z Pana doświadczenia wynika, że jest to rozsądna strategia, dla młodej osoby, która ma wiele lat oszczędzania przed sobą, jak i emeryturę za wiele lat? Mogę przeznaczyć na inwestycje ok. 6 tys. zł rocznie.

Z góry dziękuję za odpowiedź,
Piotr


Ma Pan 2/3 życia przed sobą i co najmniej 35 lat do emerytury. To jest spory kawał czasu i nadal dobry moment, aby zacząć myśleć o swojej finansowej przyszłości, w tym o emeryturze.

Jednak należy do tego podejść mądrze i przede wszystkim najpierw:
  • zainwestować w siebie, aby więcej zarabiać i przeznaczać na inwestycje większe kwoty,
  • zainwestować we własne mieszkanie i jego spłatę (chyba że preferuje Pan najem),
  • zbudować kapitał awaryjny na nieprzewidziane wydatki.
Dopiero potem należy martwić się o dodatkową emeryturę.

Przechodząc już konkretnie do zaprezentowanej przez Pana strategii - ma Pan 6 tys. zł rocznie, czyli jest to kwota bliska limitowi IKZE. IKZE jest bardziej opłacalne od IKE, więc całą kwotę włożyłbym właśnie na IKZE, a IKE sobie na razie darował.

IKE natomiast polecam zamiast zwykłego konta maklerskiego, gdyż płacimy tu podatek od zysków dopiero przy wycofaniu środków (po 60 roku życia nie płacimy), a nie co roku.

Ja w tym momencie posiadam zarówno IKZE, jak i IKE. Do IKZE kasę wpłacam co rok ze względu na korzyści podatkowe. Z kolei do IKE wpłaciłem kiedyś pieniądze, a teraz je powoli wycofuję, gdyż zbieram kapitał na większe mieszkanie.

I myślę, że w ten sposób można traktować te rachunki emerytalne - IKZE jako pieniądze nie do ruszenia, natomiast IKE jako zamiennik zwykłego konta maklerskiego.

Pozdrawiam

Podsumowanie finansowe 2018 roku i plany na 2019 rok

Spoglądając na ostatnie spadki na giełdach, można przypuszczać, że rok 2018 dla wielu był rokiem trudnym. Choć z drugiej strony osoby, które posiadają mieszkania, nie powinny być zawiedzione tegorocznymi, dużymi wzrostami cen na rynku nieruchomości w Polsce. Natomiast dla mnie był to rok dobry, może nie rekordowy, ale stabilny i do przodu, jeśli chodzi o ogólną sytuację finansową.

Oto, co udało się w 2018 roku:
  • przez kolejny, 7. rok z rzędu, wypracować bonus z tradingu,
  • spłacić 40 tys. zł kapitału kredytu mieszkaniowego,
  • zarobić 16 tys. zł na czysto na wynajmie kawalerki,
  • zainwestować w IKZE, wycofać część kapitału z IKE z zyskiem,
  • zarobić na blogu około 1 tys. zł,
  • i ogólnie powiększyć majątek netto o 120 tys. zł.
Plany na 2019 rok? Polepszyć powyższe wyniki, a być może kupno większego mieszkania. A wszystko w ramach dążenia do głównego celu, czyli osiągnięcia wolności finansowej.

Połowa kredytu spłacona!


Starsi czytelnicy bloga zapewne pamiętają, że w 2015 roku zakupiłem drugie mieszkanie, na które zaciągnęliśmy kredyt hipoteczny wysokości 300 tysięcy złotych. I tak oto po 3 latach spłacania, w których dokonałem 4 nadpłaty po 30 tysięcy złotych, udało nam się spłacić ponad połowę kapitału i na dzień dzisiejszy zostało do spłaty dokładnie 147473,19 PLN.

W tym tempie kredyt zostanie spłacony za 3-4 lata, jednak może uda się to osiągnąć wcześniej... A na horyzoncie, wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny, są kolejne plany, czyli kupno trzeciego mieszkania, tym razem 3-pokojowego.

Smartwatch czy zegarek tradycyjny?


Od telefonów po smartfony, od tradycyjnych zegarków po smartwatche. Choć to akurat kiepska analogia, bo ze smartfonów obecnie korzystają wszyscy, natomiast rynek zegarków... No właśnie - rynek ten mocno podzielił się na tradycjonalistów i postępowców.

Jeśli chodzi o mnie, wcale nie należę do osób, które są gdzieś pośrodku. Wręcz przeciwnie, moja opinia w tej sprawie jest jednoznaczna. Czy kupno smartwatcha jest lepsze niż kupno tradycyjnego zegarka?

Moim zdaniem - tak, zdecydowanie.

Jedyną funkcją tradycyjnego zegarka jest pokazywanie godziny, ewentualnie daty. Czasami dochodzi też funkcja reprezentatywna (dlatego mam w komodzie zapasowy zegarek za 50 zł tylko po to, aby pasował do eleganckich strojów). I tyle - nie widzę innych przewag w stosunku do smartwatchy. Z tego powodu nie rozumiem ludzi, którzy płacą za tradycyjne zegarki powyżej 1000 zł, ba, nawet wydatek powyżej 100 zł za samo pokazywanie godziny jest dla mnie fanaberią. Logo, marka, szafirowe szkło, mechanizm - płaci się za szpan i fanbojstwo.

Lecz co ciekawe, nawet pokazywanie godziny jest dużą wadą zegarków tradycyjnych, które zawsze albo się spóźniają, albo spieszą. Na smartwatchu godzina jest prawdziwa co do sekundy, nie trzeba go cały czas ręcznie ustawiać, wszystko synchronizuje się automatycznie bez ingerencji użytkownika.

Nie trzeba ręcznie ustawiać godziny, ale trzeba codziennie ładować - to też nie jest prawda. Pewnie, są takie smartwache, ale mój zegarek (Xiaomi Amazfit BIP) pracuje na jednym ładowaniu przez około 45 dni.

Przed erą smartwatchy w ogóle nie nosiłem zegarków. Po co - skoro w kieszeni zawsze był telefon? Teraz smartwacha używam często. Liczenie kroków, kilometrów, spalonych kalorii, mierzenie pulsu i faz snu. Wibracje zegarka przy połączeniach telefonicznych, co jest przydatne w głośnych miejscach, np. tramwaju. Powiadomienia o nowych SMS-ach, wiadomościach na Facebooku czy innych aplikacjach. Budzik w postaci wibracji, dzięki czemu nie budzimy osoby, z którą śpimy w pokoju. Alert, gdy siedzimy za długo w jednej pozycji, np. przy pracy przy komputerze. Możliwość zmiany tarczy zegarka, która będzie lepiej widoczna niż na tradycyjnym zegarku. Podgląd pogody i wiele innych informacji.

Oczywiście, nie jest idealnie. W moim inteligentnym czasomierzu do pełni szczęścia brakuje tylko trzech funkcji: Google Pay, Google Maps oraz możliwości dzwonienia. Czyli tych funkcji, dzięki którym można by nawet zastąpić smartfona. Może kiedyś, bowiem na horyzoncie jest Google Pixel Watch, który zapowiada się na pełnowartościowy smartwatch.

PS Smartwatch także ratuje życie.

Nie kupuj diesla

Wpis zainspirowany filmem z kanału "Nauka. To lubię."



Silniki diesla są aż 10-krotnie bardziej trujące od silników benzynowych, a w Polsce ten współczynnik jest jeszcze większy. Choroby nowotworowe, choroby układu oddechowego, alergie, astma (istnieje nawet termin astma-diesel) i inne zachorowania są m.in. skutkiem reakcji organizmu na cząstki wydobywające się z silników wysokoprężnych.

W Polsce silniki diesla są coraz bardziej popularne ze względu na import używanych samochodów z Niemiec czy niższą akcyzą na olej napędowy. Podejrzewam, że w najbliższej przyszłości trend jeszcze się nasili, gdyż kraje zachodnie będą odchodzić od diesla, co oznacza niższe ceny używanych samochodów z dieslem, a więc wyższy ich import do Polski. Do kraju, gdzie śmieci płoną codziennie - latem i zimą.

Jeśli jesteś przyzwoitym człowiekiem, nie kupuj samochodów z dieslem. Przecież to się nawet nie opłaca - w przyszłości wydasz na leczenie swoje i rodziny więcej niż "zaoszczędzisz". Choć o jakiej oszczędności tu mowa: na dzień dzisiejszy cena ON - 4,97 zł, benzyny - 5,01, a LPG - 2,12 zł. Więcej części w samochodzie, droższe naprawy... a szkoda gadać.

Prawda


Prawda leży tam, gdzie leży. Nie pośrodku. Jeśli dla jednego metr to 100 cm, a dla drugiego 10 cm, nie oznacza to, że 1 metr = 55 cm.

Prawda musi być obiektywna, poparta obiektywnymi dowodami. Prawda tworzy postęp, czyli coraz lepsze poznawanie świata. Postęp jest lekarstwem na większość dzisiejszych bolączek. Kto hamuje postęp oparty na prawdzie, pośrednio zabija osoby chorujące na raka i odwleka w czasie znalezienie rozwiązania tych problemów.

Dzięki ciągłemu poszukiwaniu prawdy świat idzie do przodu. Tysiąc lat średniowiecznych religijnych zabobonów przyczyniło się do tego, że ludzie jeszcze nie skolonizowali Marsa, a przeciętny człowiek nie żyje ponad 100 lat.

Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą, jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej - R. Dawkins.

Religie, propaganda, manipulacje, marketing, fake newsy... to tylko niektóre przykłady branż na skalę masową, gdzie ludzie nawet przez całe życie zawodowo zajmują się mijaniem się z prawdą. Kłamstwo otacza nas na każdym kroku, a im bardziej rozwinięta jet demokracja, a więc im więcej wolności słowa, tym tego kłamstwa jest mniej. A wolność słowa to między innymi prawo do konstruktywnej krytyki.

Krytycyzm otaczającej rzeczywistości jest niezwykle potrzebny, aby bronić prawdy. Ludzie jednak boją się krytykować silniejszych od siebie. Strach zabiera im poczucie komfortu, (złudnego) bezpieczeństwa. Chcą zachować status quo, tym samym godzą się na coraz większe ograniczanie wolności.

Jeżeli boisz się głosić prawdę – już jesteś niewolnikiem - H. Pająk.

Chciałbym wierzyć, że prawda zawsze zwycięża, ale jest to naiwne. Trzeba o nią walczyć na każdym kroku. Egoiści, ignoranci nie liczą się z prawdą, za cenę swoich korzyści chcą ją zniekształcić lub zniszczyć. Niektórzy z uśmiechem na twarzy, wmawiając, że wszystko robią dla Twojego dobra. Powiedzą, że podwyżka podatków jest dobra, a zmiany na gorsze przedstawią jako sukces.

Ale od tego jest rozum, by odrzucać te kłamstwa i bronić prawdy. Rozum jest tym, co odróżnia ludzi od zwierząt. Cogito ergo sum.

Zakaz handlu w niedzielę


Przed nami dwie niedziele handlowe. Oznacza to spokojną sobotę, gdyż nie trzeba zamartwiać się, czego może w niedzielę w domu zabraknąć. Nam ostatnio zabrakło pieczywa i trzeba było szukać po okolicy. Ale to i tak drobiazg. Szczególnie nie zazdroszczę rodzicom małych dzieci, którym w niedzielę skończyć się np. pieluchy.

Nakazywanie ludziom, kiedy mają robić zakupy, pracować i odpoczywać, jest świetnym przykładem zwycięstwa ideologii nad rozumem. Tym bardziej, że wolne niedziele dotyczą jednej grupy zawodowej, a cierpią na tym wszyscy konsumenci. Idąc tym tropem, dlaczego w niedzielę muszą pracować policjanci, lekarze, strażacy, ochroniarze, księża czy (ironia losu) inspektorzy pracy?

I tak oto w soboty tłumy są w sklepach, a w niedziele w parkach. Jeśli w ten sposób ma wyglądać niedzielny odpoczynek, pełen spokoju i relaksu, to ewidentnie coś poszło nie tak.

Na Węgrzech z zakazu handlu w niedzielę wycofano się po 13 miesiącach, czy taki scenariusz zrealizuje się w Polsce? Niestety, na to się nie zanosi.

Madera

Madera - portugalska wyspa znajdująca się na Oceanie Atlantyckim, na północ od hiszpańskich Wysp Kanaryjskich. Ojczyzna "Kristianu Ronaldu", miejsce podróży tak znanych osób, jak Winston Churchil, Ernest Hemingway, Józef Piłsudski, Jan Paweł II (jako jedyny dotąd papież) czy Ryszard Petru.

Madera zwana jest wyspą wiecznej wiosny. Średnia temperatura w styczniu to 16 stopni Celsjusza, czyli tak jak w Warszawie w czerwcu. Natomiast najcieplejszymi miesiącami są lipiec i sierpień, kiedy średnia temperatura wynosi 23 stopni (w Warszawie 18 stopni). Oczywiście, amplituda temperatur jest dużo niższa niż w Polsce. Podczas mojego pobytu w lipcu ubiegłego roku maksymalna temperatura w dzień wynosiła 25-26 stopni, a w nocy nie spadała poniżej 20 stopni. Klimat idealnie sprzyja aktywnemu wypoczynkowi i w tym właśnie celu warto udać się na portugalską wyspę.

Na Maderę nie latają tanie linie lotnicze z Polski. Dlatego polecam wybrać się tam za pośrednictwem biura podróży lub wykupić lot czarterowy. O ile uda się bezpiecznie wylądować, gdyż często lądowania samolotem na Maderze wyglądają tak:


Nam udało się za drugim razem ;)

Myślę, że nie ma sensu więcej rozpisywać się o przyrodzie i atrakcjach Madery, gdyż internetowe przewodniki podróżnicze robią to lepiej. Jeszcze tylko kilka zdjęć na zachętę:


Podsumowując, Madera zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Piękne widoki, przyjemne temperatury, góry, lasy, brak komarów... Długo by wymieniać wszystkie zalety tej małej, lecz zróżnicowanej wyspy. Eu recomendo.

Autobusy, nie tramwaje


Czy zastanawialiście się kiedyś, po co w dużych miastach są tramwaje? Trudno zrozumieć obecną politykę władz lokalnych, które nadal rozbudowują sieci tramwajowe. W obecnych czasach tramwaje właściwie przestają mieć zalety, natomiast mają szereg poważnych wad.

Po pierwsze, przejechanie 1 km przez autobus jest tańsze od tramwaju.

Po drugie, koszt zakupu tramwaju jest wyższy od kosztu zakupu autobusu.

Po trzecie, tory tramwajowe są marnotrawstwem przestrzeni miejskiej, wykorzystywanym tylko przez tramwaje. Nie zawsze tam wjadą karetki, dlatego buspasy są o wiele bardziej elastyczne.

Po czwarte, przewody trakcyjne psują ład przestrzenny.

Po piąte, istnienie sieci tramwajowej komplikuje skrzyżowania drogowe, a tym samym wydłuża czas oczekiwania na światła przez kierowców, co prowadzi do korkowania się ulic.

Po szóste, w przypadku awarii jednego tramwaju stoją wszystkie pozostałe na danej linii. Rozwiązanie problemu zajmuje służbom miejskim kilkadziesiąt minut.

Po siódme, ekologiczna przewaga tramwajów nad autobusami straciła na znaczeniu wraz z pojawieniem się autobusów elektrycznych, które nie emitują spalin podczas jazdy.

Po ósme, hałas tramwajowy jest jedną z główną przyczyn ogólnego hałasu w miastach. Wspomniane już wcześniej pojazdy elektryczne są natomiast bardzo ciche.

Podsumowując, w dobie pojazdów elektrycznych tramwaje straciły jakikolwiek sens istnienia, ale wątpię, aby zaczęły znikać z polskich miast.