Najgłupsze podatki wszechczasów: podatek od brody

Chciałbym tym postem zapoczątkować cykl wpisów, których tematyka będzie dotyczyć podatków, a dokładniej najgłupszych podatków, jakie w swojej historii wymyśliła ludzkość. Na pierwszy ogień idzie tzw. podatek od brody (The Beard Tax), który funkcjonował w Rosji za czasów carskich.

Podatek od brody został wprowadzony przez Piotra I Wielkiego w 1698 roku. Uznał on zarost na męskiej twarzy jako symbol zacofania oraz nieeuropejskości carstwa rosyjskiego. Ten legislacyjny wybryk cara jest dowodem na to, że pomysłów na różnego rodzaju fobie i dyskryminacje nigdy nie brakowało, w tym wypadku ewidentnie bowiem mamy do czynienia z nieuleczalną... brodofobią.

Przedmiotem opodatkowania była więc broda, a podmiotem - brodacze. Wysokość podatku wynosiła od 2 kopiejek do nawet 900 rubli rocznie dla zamożnych kupców. Po zapłaceniu określonej kwoty brodaty obywatel otrzymywał medalion potwierdzający rozliczenie się z podatku. Dochodziło nawet do dziwnej sytuacji - część bogatych chciała nosić ten medalion dla podkreślenia swojego statutu społecznego. Z własnej woli płacić podatki - niebywałe.

Podatek wzbudził oczywiście wiele kontrowersji. Poza jego dziwactwem sprawa zahaczała też o aspekty tradycji i wiary. Broda bowiem była dla wielu ortodoksyjnych Rosjan symbolem religii prawosławnej i samoakceptacji, dochodziło nawet do sytuacji, że duchowni nie udzielali spowiedzi wierzącym mężczyznom bez zarostu, uważając ich za nieczystych i niegodnych. Z czasem uiszczanie należności było coraz bardziej lekceważone przez podatników i w końcu podatek został zniesiony. Natomiast zakaz noszenia brody obowiązywał jeszcze przez jakiś czas w administracji państwowej.

Przykład podatku od brody pokazuje, że granica między wielkością a dziwactwem często bywa cienka.

Bibliografia:
Mauricio Borrero, Russia: a reference guide from the Renaissance to the present

6 komentarzy:

  1. Był w Anglii podatek od okien, a w Polce np. bykowe czy podatek od kominów

    OdpowiedzUsuń
  2. Będą o tym osobne posty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszę się na serię, może coś podeślę na przyszłość z mądrości polskiego systemu fiskalnego ;)

    Płacenie podatku z własnej woli wydaje się dziwne? Hm. Jasne, nikt nie lubi jak mu zabierają niewiadomo po co i na co, ale z drugiej strony i tak jakoś musimy zapłacić za dobra i usługi świadczone przez państwo. Tylko szkoda, że 90% ceny to marnotrawstwo... i że nie możemy zastosować tego samego zabiegu jak przy podatku od brody... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jasne, możesz podesłać, z chęcią opublikowałbym Twój artykuł :)

    Niestety, paradoksów w polskim systemie podatkowym jest mnóstwo. Choć z drugiej strony dobrze, bo na przyszłość nie miałbym o czym pisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam podatek od kominów za nie taki głupi. Założeniem było to, żeby każda rodzina płaciła podatek. Prostota podatku jest jego ogromną zaletą, bo im podatek bardziej skomplikowany, tym łatwiej uchylić się od jego zapłaty oraz trudniej i drożej go wyegzekwować.
    W czasach gdy mamy urząd skarbowy i PITy możecie się z tego śmiać, ale ja uważam ten pomysł jak na stare czasy bardzo rozsądny. Lepsze podymne, niż dochodowy - przynajmniej co zarobię to moje, człowieka nie można karać za pracę!

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy
    W podatku od kominów najgłupsza jest jego nazwa i tak naprawdę jest to bardziej podatek od nieruchomości niż podatek od rodziny. Każdy podatek prowadzi do anomalii, prób uchylenia się od zapłaty. Łatwo sobie w tym przypadku wyobrazić fałszowanie przynależności rodzinnych, aby nie płacić podatku. Kto wie czy nie potrzeba by jeszcze bardziej rozbudowanego aparatu państwowego, aby wiedzieć kto z kim w jakich jest relacjach, czyli skutecznie egzekwować daninę.

    PIT też może prosty, tak samo podatek pogłówny można skomplikować różnymi preferencjami.

    OdpowiedzUsuń