"Niezależność" polskiej waluty

Ostatnio w internetowym światku coraz częściej można zaobserwować różnego rodzaju niechęć do Unii Europejskiej. Obrywa ona za rozbudowaną biurokrację (słusznie), a także za wspólną walutę, która jest krytykowana szczególnie przez środowiska mocno prawicowe. Ewentualne wprowadzenie waluty euro w Polsce to dla nich samo zło, przede wszystkim coś co ingeruje w niezależność państwa polskiego, gdyż Polska straci kontrolę nad własną walutą. Ta obsesja na punkcie wszystkiego co narodowe jest niezdrowa dla gospodarki, dlatego chciałbym obalić mit o niezależności złotego.

Tak, jestem zwolennikiem przystąpienia Polski do strefy euro, popieram ideę unii monetarnych. Poza oczywistymi zaletami takiego rozwiązania (stabilność, podwyższenie ratingów, niższe koszty transakcyjne, niższe stopy procentowe) najważniejsze jest to, że obywatele polscy w końcu zaczną posługiwać płynną, niezależną walutą, a nie narzędziem w rękach banków i spekulantów, którzy bawią się wahaniami złotego dla własnych korzyści. Dobrze obrazuje to poniższy wykres:

Od połowy 2008 roku do lutego 2009 roku złotówka osłabiła się w stosunku do euro o ponad 55%. Kurs EURPLN wzrósł w tym czasie z niecałych 3,20 do prawie 5 zł (a propo: 5 zł za 1 euro nie udało się Tuskowi osiągnąć, choć było blisko). W ciągu kilku miesięcy wartość portfeli Polaków spadła o ponad połowę w porównaniu do obywateli krajów strefy euro. Spadek wartości waluty polskiej był podyktowany kryzysem finansowym, jednak tak duży spadek nie był tylko normalną reakcją rynku.

Dołożyło się do tego parę zagranicznych banków. Spekulacja na złotym w czasie kryzysu to była rzecz normalna i powszechna, lecz mało który duży inwestor przyznawał się do tego. Powiedzmy sobie szczerze: polska waluta jest na tyle niepopularna i niepłynna, że łatwo nią manipulować, posiadając kapitał liczony w miliardach. W przypadku euro sprawa nie wygląda już tak różowo dla spekulantów.

Większość z pewnością kojarzy wielkiego spekulanta George'a Sorosa. Z Wikipedii: Soros nagle stał się znany 22 września 1992 roku, gdy uważając, że funt szterling jest przewartościowany, dokonał spekulacji przeciw tej walucie, angażując 10 mld USD i grając na zniżkę kursu. W wyniku tego, Bank Anglii był zmuszony wycofać walutę z Mechanizmu Kursów Walutowych (ERM II), a Soros zarobił około jednego miliarda dolarów. Został nazwany człowiekiem, który złamał Bank Anglii. W roku 1997 w podobnej sytuacji w trakcie azjatyckiego kryzysu finansowego malezyjski premier oskarżył Sorosa o spowodowanie załamania waluty tego kraju.

Nietrudno sobie wyobrazić, co by się działo ze złotówką, gdyby taki Soros wkroczył do akcji - z(a)łamanie:

Polska waluta nie jest i nigdy nie będzie walutą niezależną (chyba że zrobimy inwazję na Chiny) i trzeba to sobie uświadomić. Nie jesteśmy w stanie utrzymać w ryzach naszej waluty w dzisiejszych czasach globalizacji. Nie wierzę, aby strefa euro się rozpadła, najwyżej wyleci z niej zasłużenie kilka państw i na tym skończy się wielka wrzawa. Unia monetarna to jedyna bezpieczna droga dla Polski.

6 komentarzy:

  1. Greetings from USA! Your blog is really cool.
    Are you living in Poland?
    You are welcomed to visit me at:
    http://blog.sina.com.cn/usstamps
    Thanks!

    OdpowiedzUsuń
  2. a która waluta jest niezależna? Wszystkie kraje na świecie są powiązane między sobą różnymi węzłami gospodarczymi przez co nie da się kontrolować waluty. A co do Chin to jest kolos na glinianych nogach uzależniony od surowców naturalnych. Blokada morska przez USA i się zaczną niepokoje w Chinach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chodzi o to, aby kontrolować walutę, wręcz przeciwnie. Niech kurs będzie płynny, trzeba tylko nie dopuścić, aby ktoś inny kontrolował nasza walutą. Euro jest walutą międzynarodową, żaden bank nie ma takiej siły przebicia, aby spróbować załamać euro czy dolara.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele osób, ekonomistów, nawet tych, którzy są za wprowadzeniem euro w Polsce, przyznało, że nasza gospodarka w czasie kryzysu, rozsypałaby się gdybyśmy mieli euro.
    Strefa euro się sypie, żeby wspomnieć Grecję czy ogólnie kraje PIIGS czy jak kto chce je nazywać.
    Nie twierdzę, że euro się sypnie ale same problemy państw powodują, że ta waluta też nie jest niezależną.
    A jeśli ktoś chce zachwiać jakąś walutą, to wystarczyłoby nakłonić ludzi, żeby wypłacili wszystkie pieniądze z banków i wtedy nawet bez spekulantów, waluty lecą na łeb na szyję, nieważne czy to euro, dolar czy inne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałem od wielu ekonomistów, że polska gospodarka rozsypała się, gdybyśmy mieli euro. Owszem było kilku takich, ale na pewno nie wielu.

    Przyczyną sypania się krajów PIIGS nie jest waluta euro, o czym jeszcze postaram się wyrazić pogląd w którymś z postów. Gdyby nie euro i kryteria konwergencji, te i parę innych krajów pewnie zbankrutowałoby w czasie kryzysu.

    Masz rację: brak wiarygodności niektórych państwa strefy euro przyczynia się do spadku wiarygodności euro. Masz też rację co do ostatniego akapitu. Ale w tym wypadku to nie problem tylko strefy euro.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy blog można się z niego dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy i potrzebnych, jeśli się jeździ za granicę :)

    OdpowiedzUsuń