Sekurytyzacja

O kryzysie finansowym z 2008 roku i jego przyczynach powiedziano już wiele, nawet zbyt wiele. W skrócie: został on spowodowany przez nieostrożną politykę banków udzielających na potęgę kredyty mieszkaniowe osobom, których nie było na to stać.

Jednak kluczowym pytaniem jest pytanie o przyczyny takiego zachowania prywatnych instytucji finansowych. Clue sprawy tkwi w tzw. sekurytyzacji.

Na początek warto zapoznać się z fragmentem filmu Inside Job uhonorowanego Oscarem za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny roku. Fragment (od 27. minuty) pozwoli w lepszym stopniu przybliżyć pojęcie sekurytyzacji niż miałbym to opisywać na blogu.

Sekurytyzacja jest więc procesem łączenia aktywów (takich jak np. kredyty) w celu stworzenia papieru wartościowego, który jest następnie sprzedawany inwestorom. W konsekwencji banki tak naprawdę przestają martwić się o to, czy klient spłaci kredyt. Po udzieleniu kredytu sprzedają go inwestorom, którzy przejmują rolę wierzyciela (na ich rachunek trafiają raty). Bankom natomiast zależy na jak największej sprzedaży, z czego mają prowizje. Agencje ratingowe wystawiają ocenę stworzonym papierom wartościowym, jednak ze względu na brak odpowiedzialności za błędne decyzje, oraz z uwagi na fakt, że są one opłacane ze składek banków, agencje nie są obiektywne w ocenach. Ryzyko niespłacenia kredytu spada więc na inwestorów. Dzięki ekspansji kredytowej gwałtownie rosną ceny nieruchomości, doprowadzając do powstania bańki. Łatwo przewidzieć, co dzieje się dalej. Bańka w końcu pęka, co skutkuje zdecydowaną przeceną mieszkań, a więc spadkiem wartości zabezpieczeń kredytów hipotecznych. Tracą wszyscy: banki, inwestorzy, klienci. Jednak niektóre banki są zbyt duże by upaść i władze nie dopuszczą do tego z różnych względów. W rezultacie zostają one dokapitalizowane z budżetu państwa, co powiększa deficyt i dług, a w konsekwencji doprowadza do podwyżki podatków. Jak zwykle więc - przez decyzje nielicznych tracą najbiedniejsi.

Co internauci myślą o bankach?

W dniu dzisiejszym otrzymałem na skrzynkę pocztową (oczywiście, po wcześniejszym udzieleniu zgody) całkiem interesujące badanie na temat tego, co internauci myślą o bankach. Poniżej zamieszczam infografikę wykonaną przez firmę Think Kong.

Kilka wniosków:

Najpopularniejszym bankiem w internecie jest niewątpliwie mBank i chodzi tu zarówno o pozytywne, jak i negatywne komentarze. eKonto jest z pewnością bardzo dobrym ROR-em, lecz mBank zepsuł sobie reputację ciągle rozpamiętanym przekrętem z kredytami hipotecznymi. Co ciekawe, Multibank (tak jak mBank należy do BRE) jest na dole stawki najczęściej krytykowanych banków. Najwyraźniej mBank obrywa także za brak placówek bankowych i tym samym za jakość telefonicznej obsługi.

Poza tym widać dominację PKO BP niemal pod każdym względem. Kredyty, lokaty - tu bank dominuje w dyskusjach internetowych, mimo że oferta produktowa pod tymi względami jest po prostu kiepska. Domyślam się, że duże zainteresowanie wynika z kredytów studenckich, które w PKO BP są udzielane na potęgę. Natomiast w przypadku lokat zupełnie nie mam pojęcia skąd tyle krzyku.

Na koniec dane związane z wydatkami reklamowymi poszczególnych banków. Tutaj również dominuje PKO PB (lata 2009-2010 - jeszcze bez Szymona Majewskiego). Mocno reklamuje się też ING z Markiem Kondratem na czele. Czy reklama przynosi skutki? W przypadku PKO widać, że niekoniecznie, skoro trzeba było sięgnąć po gwiazdę show-biznesu.

Ogólnie w przypadku banków dominują pozytywne opinie. Nie ma w zestawieniu banku, co do którego istniała przewaga nieprzychylnych komentarzy. Trudno się dziwić, bo banki walczą o zaufanie klientów, szczególnie w erze pieniądza fiducjarnego.

PS: Ciekawe jak badanie wyglądałoby w przypadku Amerykanów, powiedzmy, w październiku 2008 roku :)

Wynagrodzenie netto

W jednym z poprzednich postów zaprezentowałem sposób na wyliczenie klina podatkowego. W rezultacie okazało się, że typowy pracownik na etat otrzymuje miesięczne około 60% kwoty stanowiącej całkowity koszt jego zatrudnienia przez pracodawcę. Resztę, czyli 40%, państwo zabiera z tytułu różnych świadczeń: ubezpieczenie społeczne (ZUS), ubezpieczenie zdrowotne (NFZ), podatki (US), fundusze.

Tym razem chciałbym zaprezentować i dokładnie omówić cały proces przebiegający od wynagrodzenia brutto po wynagrodzenie netto.

Pomocny będzie poniższy wykres:

Jak widać, cały proces na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowany. I rzeczywiście, trzeba nabrać wprawy, zanim odruchowo nauczymy się obliczać wynagrodzenie netto na podstawie pensji brutto.

Mylących jest kilka rzeczy:

1. Wynagrodzenie brutto nie jest całkowitym kosztem zatrudnienia pracownika. Pracodawca musi jeszcze ze swojej strony zapłacić składki ZUS oraz wpłacić składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

2. Składki ZUS są odejmowane od przychodu, a odliczane od dochodu, natomiast składki zdrowotne są odejmowane od dochodu, a odliczane od podatku. Masło maślane, lecz całkiem łatwo się nauczyć. 13,71% przychodu jest całą kwotą płaconą przez pracowników do ZUS.

3. Dochód nie jest równy podstawie opodatkowania podatkiem PIT. Różnica między nimi to koszty uzyskania przychodu. Przy rozliczaniu rocznym dochodzą także ulgi przychodowe, czyli ulga na dzieci, ulga na internet. Mowa jednak o miesięcznym rozliczeniu, stąd nie są one uwzględnione.

4. Obliczony podatek to tak naprawdę zaliczka netto płacona przez pracodawcę do Urzędu Skarbowego. Przy rozliczeniu rocznym, gdy dochodzą wspomniane ulgi przychodowe, najczęściej mamy do czynienia z sytuacją nadpłaty i US zwraca nam część podatku. Może wystąpić też niedopłata wynikająca ze sposobu liczenia zaliczek dla osób płacących PIT w wysokości 32%.

5. Składka zdrowotna, czyli dlaczego raz jest 9%, a raz 7,75%? Wynika to z uchwalonych przez AWS zmian legislacyjnych, wprowadzających w życie składkę zdrowotną odliczaną od podatku. Płacimy do NFZ 9% dochodu, a nasz podatek jest pomniejszany o kwotę 7,75% dochodu. Kiedyś procenty były równe, co było oczywiście korzystniejsze dla podatnika. Z biegiem lat kolejne rządy doprowadziły do obecnej sytuacji, zupełnie bezsensownej od strony ekonomii i komplikującej system podatkowy.

Aby więc obliczyć wynagrodzenie netto, trzeba od wynagrodzenia brutto odjąć składki ZUS, 9-procentową składkę zdrowotną oraz wyliczony podatek (zaliczkę netto):

wynagr. netto = wynagr. brutto - ZUS - NFZ - PIT.

Na koniec wykres rozkładu kosztów pracownika na etat otrzymującego miesięczne wynagrodzenie brutto w wysokości 3500 zł (źródło: wynagrodzenia.pl):

Pozostawiam to bez komentarza.

Elastyczny budżet domowy

Elastyczny budżet domowy jest metodą na przetrwanie każdego kryzysu – nie tylko ekonomicznego, ale też wynikającego ze zdarzeń losowych, takich jak: utrata pracy, śmierć żywiciela rodziny itd. Jest to także sposób na zwiększenie oszczędności czy na wzrost poczucia bezpieczeństwa w rodzinie i pewności finansowej.

Wystarczy spojrzeć na sposób zarządzania przedsiębiorstwami, gdzie najważniejsze jest zachowanie płynności finansowej. Większość firm bankrutuje właśnie z powodu utraty płynności, mimo że osiąga zyski. Dlaczego więc nie zarządzać swoim budżetem domowy w podobny sposób jak robią to dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwa?

Dążenie do elastyczności polega na ograniczaniu wydatków sztywnych, które musimy ponosić niezależnie od naszych dochodów. Takimi wydatkami są: czynsz za mieszkanie, raty kredytu, opłaty za wywóz śmieci oraz inne obowiązkowe, regularne opłaty.

Oto kilka sposobów na uelastycznienie domowego budżetu:

1. Rezygnacja z telefonu stacjonarnego
Wraz z rozwojem telefonii komórkowej telefony stacjonarne stają się powoli zabytkiem. Kosztownym zabytkiem, gdyż jego posiadanie wiąże się z niemałą, stałą opłatą. Brak mobilności tego urządzenia mocno podważa sens jego posiadania w domu. Dzięki rezygnacji zyskamy co najmniej kilkadziesiąt złotych miesięcznie wolnych środków.

2. Rezygnacja z abonamentu za telefon komórkowy
Warto zrezygnować z abonamentu telefonicznego i przerzucić się na pre-paid, czyli telefon komórkowy na kartę. Na rynku obecnie dostępne są oferty pozwalające na załadowanie karty za 5 zł na okres 12 miesięcy, co z pewnością pozytywnie odbija się na elastyczności domowego budżetu. Nie trzeba bowiem płacić co miesiąc stałej kwoty pod groźbą kary, a w razie kłopotów finansowych można swobodnie ograniczać wydatki na użytkowanie telefonu. Dla zainteresowanych: zestawienie taryf pre-paid wszystkich operatorów

3. Rezygnacja z abonamentu za internet
Kolejny abonament, z którego można zrezygnować, to abonament za internet. Obecnie nie stosuję się do tego sposobu, gdyż taniej wychodzi mi współużytkowanie internetu przez Wi-Fi. Polecam jednak opcję mobilnego internetu na kartę dla osób, które często podróżują lub które nie chcą wiązać się umową z operatorem. Wadą są limity pobierania danych.

4. Rezygnacja z płatnych rachunków bankowych
Jest rzeczą oczywistą, że warto pozamykać płatne rachunki bankowe, jeśli przynoszą co miesiąc straty. Płacenie za usługi, które w krajach zachodnich są z definicji darmowe, jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Ja na chwilę obecną korzystam jedynie z darmowego konta w mBanku oraz Dobrego Konta w Banku Millenium, o którym pisałem tu.

5. Rezygnacja z dodatkowego samochodu
W przypadku chęci posiadania auta warto być przedsiębiorcą i brać pojazd w leasing. Zalet takiego rozwiązania jest wiele, o tym jednak nie będę się rozpisywał w tym poście. Jeśli jednak nie jesteśmy właścicielami firm, warto rozważyć sprzedaż samochodów i pozostawienie sobie tylko jednego. Na użytkowanie auta idą znaczne kwoty: paliwo, olej, wymiana części, przegląd, ubezpieczenie, myjnia… Nawet jeśli nie korzysta się z pojazdu, trzeba za nie płacić. Dzięki sprzedaży zbędnego samochodu budżet domowy zyska kilkaset złotych wolnych środków miesięcznie.
Wersją hardcorową jest pozbycie się wszystkich aut i korzystanie z nóg, roweru czy komunikacji miejskiej. Zdrowo, a przede wszystkim tanio.

6. Fundusz awaryjny
Warto stworzyć fundusz awaryjny w wysokości kilku tysięcy złotych. Poprawia on płynność w razie konieczności poniesienia większych wydatków. Poza tym zawsze mamy pewność, że nie zabraknie nam środków i nie będziemy musieli zaciągać pożyczek w razie wystąpienia problemów finansowych. W sieci można znaleźć mnóstwo artykułów na ten temat.

7. Nawyki
Wyrobienie pożądanych nawyków jest najlepszym sposobem na poprawę domowego budżetu. Przed każdym zakupem warto zastanowić się, w jaki sposób wpłynie on na elastyczność budżetu. Trzeba minimalizować koszty i mądrze podchodzić do kwestii wydawania pieniędzy, które można przecież przeznaczyć na oszczędności czy inwestycje.

Elastyczność = zdrowy domowy budżet = spokojny sen. Oraz wzrost wartości posiadanego majątku. A o to przecież chodzi.

Jeśli ktoś zna jeszcze jakieś sposoby pozwalające zwiększyć elastyczność domowego budżetu, proszę o komentarz.

Moje wygrane w konkursach

Dziś w końcu dotarła do mnie przesyłka z nagrodą za wyróżnienie w konkursie organizowanym przez serwis Radzsobie.pl. Konkurs polegał na napisaniu artykułu na temat tego, jak ostatni kryzys finansowy wpłynął na nasze życie. Nagroda miała być w postaci książkowej, tym bardziej więc czekałem na jakąś pozycję z dziedziny radzenia sobie, czyli motywacji, oszczędzania albo wychodzenia z długów. Ale nic z tego. Zamiast tych nikomu przecież nie przydatnych dzieł o dupie Maryni otrzymałem...

Tak, istne arcydzieło! Pozycja w sam raz do poduszki dla kogoś, kto ma problemy ze snem. Ja rozumiem, biografie są pouczające, często nawet motywujące, ale kto chce czytać historię życia Bronisława Komorowskiego? O wiele ciekawsze są nawet jego gafy upamiętnione w internecie czy przemowy właśnie o dupie Maryni. I z tym pewnie większość ludzi w Polsce obecnie go kojarzy.

Polityka prowadzona przez prezydenta jest taka nijaka, ale może to i dobrze. Jaką bowiem osoba na takim stanowisku może prowadzić politykę? Zapraszać gości i reprezentować kraj na arenie międzynarodowej. Ze wszystkimi utrzymywać łagodne, przyjazne stosunki i robić za przybudówkę partii rządzącej.

Jestem więc generalnie rozczarowany nagrodą. Na szczęście, humor poprawiła przesyłka uncji srebra z konkursu organizowanego przez TFI Skarbiec. Lubię to!

Jak pokonać inflację? cz.3 - sposób na studenta

Wskaźnik inflacji wyniósł w kwietniu 4,5%. Oznacza to, że przed rokiem ceny najważniejszych towarów i usług były o 4,5% niższe. Ceny paliwa wzrosły o 14,2%, żywność podrożała o 7,7%, a energia o 7%. O 1,1% potaniały odzież i obuwie, natomiast o 0,8% łączność.

W czasie wysokiej inflacji warto dbać chociażby o to, aby nasze oszczędności realnie nie traciły na wartości. Ciekawą, minimalistyczną metodą pokonania inflacji jest konto Click w Toyota Bank.

Na początek zła i dobra wiadomość. Zła jest taka, że Click jest kontem młodzieżowym, a więc przeznaczonym do grupy w odpowiednim wieku. W tym wypadku z oferty mogą skorzystać osoby młode w wieku 13-24 lat. Dobrą jest fakt, że nie jest to konto oszczędnościowe, lecz zwykły ROR oprocentowany 5% netto z dziennym naliczaniem odsetek. Dzięki czemu oprocentowanie jest wyższe niż w przypadku prawie wszystkich kont oszczędnościowych na rynku.

Aby nie było zbyt kolorowo, opłata za kartę do konta (która nie jest obowiązkowa) to 1 zł miesięcznie. Prowadzenie konta jest bezpłatne, tak samo przelewy przez internet i wszystkie bankomaty w Polsce (czwarta i kolejna wypłata w miesiącu z bankomatu kosztuje 4,50 zł).

Uwzględniając opłatę w wysokości 1 zł miesięcznie, dla kwoty przeciętnie 1000 zł zaksięgowanej na rachunku roczne efektywne oprocentowanie netto wyniesie 3,93%. Jak widać, opłata za kartę obniża zyski dość znacznie. Natomiast dla kwoty przeciętnie 10000 zł roczne efektywne oprocentowanie netto wyniesie już 5,01%. Tak od 5000 zł na koncie odsetki są wyższe od inflacji. Przy środkach powyżej 17000 zł należy liczyć się z zapłatą 19-procentowego podatku od odsetek.

Warto podkreślić minimalizm takiego rozwiązania. Nie trzeba posiadać dodatkowego konta oszczędnościowego, tracić dobę na zaksięgowanie przelewu ani też trzymać środków na życie na nieoprocentowanym rachunku. Dla młodych osób, które inwestują przede wszystkim w siebie i których nie interesują inne, bardziej ryzykowne sposoby lokowania kapitału, konto Click jest godne rozważenia.

Ciekawą sprawą jest bonus dla najlepszych uczniów (studenci nie są objęci promocją). Bank przyznaje 100% dodatkowych odsetek za średnią ocen w przedziale 4,75 do 4,99 oraz 200% dodatkowych odsetek za średnią wyższą lub równą 5,00. Ku motywacji.

Millenium vs. Meritum

Sesja zbliża się wielkimi krokami i jak to w tym czasie bywa - student robi wszystko oprócz nauki. Gotuje, prasuje, sprząta w pokoju zamiast żmudnego wkuwania definicji, które i tak potem zapomni. Nawet znajdzie czas na nowy wpis.

Dziś do rywalizacji stają dwa konta zakupowe banków M&M, czyli o wdzięcznych nazwach Millenium oraz Meritum. Meritum ostatnio wprowadził całkiem interesującą ofertę, warto więc ją omówić i odwołać się jednocześnie do konkurencji.

Konto Zarabiające w Meritum Banku jest całkowicie (założenie, prowadzenie, karta debetowa, wszystkie bankomaty) darmowe pod warunkiem spełnienia paru wymagań. Pierwszym są minimalne miesięczne wpływy w wysokości 1500 zł, drugim - miesięczne transakcje kartą na minimum 200 zł. Jeśli warunki zostaną spełnione, otrzymamy zwrot w wysokości aż 4% od zakupów na stacjach benzynowych. Maksymalna kwota cashbacku to 30 zł miesięcznie.

4% brzmi kusząco, jednak czy warto przez to zakładać konto? Wnioski można wyciągnąć z tabeli, gdzie porównano Konto Zarabiające z Dobrym Kontem w Banku Millenium:

Dla osób, które posiadają samochód, lubią bawić w optymalizację, a jednocześnie mają na tyle elastycznych środków, aby generować wpływy w wysokości 1500 zł miesięcznie, i przy tym nie wkurza ich noszenie multum kart przy sobie... dla tych osób polecam 2 rachunki naraz - w Meritum paliwowy, a w Banku Millenium żywnościowy.

Natomiast dla osób bardziej minimalistycznych w zupełności wystarczy samo Dobre Konto.

Jako że nie posiadam auta, mnie Konto Zarabiające nie jest potrzebne. A nawet gdybym miał samochód, także prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na wspomniany rachunek. Kilka zł nie są warte tyle zachodu, tym bardziej, że należy pamiętać o koszcie alternatywnym w postaci straconego czasu na generowanie sztucznych wpływów i pamiętaniu o wszystkich warunkach do spełnienia.

Jednak rynek idzie w dobrą stronę, a konkurencja w przypadku kont zakupowych zaostrza się. Co jest z pewnością dobre dla klienta.

Bajka o listonoszu opowiadana przez "doradców finansowych"

Scott Bauer to listonosz, który przez 47 lat wpłacał do funduszy inwestycyjnych dolara dziennie. Kiedy zapragnął w końcu przejść na emeryturę, postanowił podsumować swoje wysiłki. Skoro inwestował 1 USD dziennie, to przez 47 lat jego wpłaty wyniosły 47*365=17155 dolarów. Jednak dzięki średniej rocznej stopie zwrotu w wysokości 13,7% majątek po 47 latach stanowił... około 2 mln USD. Imponujący wynik, prawda?

Historia została opisana m.in. we Wprost. Przyznam, że słyszałem ją także od WSZYSTKICH doradców finansowych ze średnim wykształceniem, którzy proponowali mi produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne.

Prawdy w tym nie ma za grosz. Bardzo dobrze sytuacja została opisana na blogu Opiekun Inwestora, gdzie autor wykonał obliczenia obalające prawdziwość danych w historyjce o listonoszu. Nie ma więc sensu o tym pisać, odsyłam na wspomnianą stronę.

Jeśli jednak obliczenia nie wydają się dla kogoś przekonujące, proponuję wykonać bardzo prosty zabieg. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki internetowej imię i nazwisko listonosza, czyli: "Scott Bauer". Jak widać, informacji o nim jest całkiem sporo. Proszę wszakże zaznaczyć opcję wyświetlania wyników tylko w języku angielskim. Można być zdziwionym, ale żaden listonosz o takiej godności pochodzący z Chicago po prostu nie istnieje.

Wniosek? Scott Bauer narodził się w Polsce! Ta światowej klasy legenda została wymyślona przez jakiegoś polskiego finansistę i szybko była podchwycona przez zainteresowane grupy, czyli firmy doradztwa finansowego, które szkolą akwizytorów mających blade pojęcie o finansach. Hasło Klient jest najważniejszy odchodzi tu na dalszy plan, liczy się tylko sprzedaż.

Na koniec cytat autorstwa Henry'ego Forda: Interes, który nic poza pieniędzmi nie przynosi, jest złym interesem. Coś w tym musi być.

Ranking kont maklerskich: AKCJE (wiosna 2011)

Czas na kolejne zestawienie dotyczące najtańszych rachunków maklerskich na rynku. Moja uwaga ponownie skupiła się wyłącznie na opłatach związanych z inwestowaniem w akcje. Nie będzie więc mowy o usługach dodatkowych, czyli instrumentach pochodnych, obligacjach itd.

Nie oceniam także stabilności ani przejrzystości systemu transakcyjnego. Porównanie uwzględnia tylko najważniejsze koszty związane z inwestycjami w papiery wartościowe.

Subiektywny ranking kont maklerskich na 15 maja 2011 r.

Od ostatniego rankingu zaszły całkiem spore zmiany. Dodałem do tabeli kolumnę z opłatami za wypłatę środków (do obcego banku, lecz nie tylko). Ze względu na to oraz parę komplikacji w tabelach opłat i prowizji poszczególnych biur maklerskich zrezygnowałem z wyliczania punktacji, która nie do końca obiektywnie odzwierciedlała rzeczywisty stan rzeczy. Do zestawienia wkradła się więc odrobina zdroworozsądkowego subiektywizmu, która paradoksalnie pomoże zachować tenże obiektywizm.

W związku ze wspomnianą zmianą sposobu przydzielania miejsc w zestawieniu nastąpiła lekka roszada, szczególnie w drugiej połowie tabeli. Liderzy bez zmian - najtańsze konto maklerskie oferuje XTB, następnie AmerBrokers, Alior, BOŚ i mBank (eMakler).

Zmian w ciągu ostatniego kwartału nie było wiele, jednak warto pochwalić jedno z biur. Jest nim DM BGŻ, które znacząco uatrakcyjniło swoja ofertę, awansując z bezdyskusyjnego ostatniego miejsca do górnej stawki tabeli. Zagranie pod IPO czy nie - godne pochwały.

Bezapelacyjnie pierwsze miejsce należy się XTB. Prowizja w wysokości 0,25%, niska minimalna prowizja, brak opłat za prowadzenie rachunku i wypłatę środków - to powinno być standardem. Sam korzystam z tego maklera i nie narzekam.

Alior Bank daje stówę

... a właściwie 95 zł za otwarcie konta osobistego, które należy wykupić na Grouponie za 5 zł. Promocja z pewnością nietypowa i Alior zabłyśnie dzięki temu po wieki jako pierwszy polski bank wkraczający na rynek zakupów grupowych.

Aby wziąć udział w promocji i otrzymać 100 zł, należy wziąć pod uwagę następujące warunki:

1. Promocja dotyczy osób, które nie posiadają lub nigdy wcześniej nie posiadały rachunku osobistego w Alior Banku (czyli ja od razu odpadam).

2. Należy zakupić promocyjny kupon w Grouponie, dostępny pod tym adresem.

3. Do 17 maja należy wypełnić wniosek internetowy o otwarcie rachunku wraz z kartą płatniczą (opłata 5 lub 9 zł miesięcznie, można z niej potem zrezygnować) za pośrednictwem Groupona oraz do 15 czerwca zawrzeć umowę w placówce bankowej lub za pośrednictwem kuriera.

4. Do 15 czerwca trzeba wpłacić na konto jednorazowo minimum 1000 zł i wykonać minimum jedną transakcję kartą debetową.

5. Premia w wysokości 100 zł jest wypłacana na rachunek do 30 czerwca.

Pełny regulamin można znaleźć tu.

Kryteria są więc dość łatwe do spełnienia. Należy też liczyć się z czerwcową (i ewentualnie lipcową) opłatą za kartę w wysokości 5 zł (lub 9 zł, jeżeli nie spełni się dodatkowych warunków). A po zakończeniu promocji można np. zwrócić kartę i cieszyć się z darmowego, oprocentowanego ROR. Lub po prostu konto zamknąć.

Jak pokonać inflację? cz.2

W poprzednim poście pisałem o dwóch prostych metodach walki z inflacją. Dodałem też, że połączenie tych dwóch sposobów może dać naprawdę wymierne korzyści w wysokości kilkuset lub kilku tysięcy zł rocznie. Czas więc na weryfikację słów na podstawie przykładowych wyliczeń. Liczby (podobno) nie kłamią.

Przyjmijmy następujące, w miarę rozsądne założenia dotyczące wydatków i oszczędności gospodarstwa domowego:

1. Miesięczne wydatki w sklepach spożywczych i hipermarketach to 1000 zł, a więc 12000 zł rocznie,
2. Miesięczne wydatki na paliwo to 500 zł, czyli 6000 zł rocznie,
3. Zgromadzone oszczędności to 10000 zł.

Dla takich założeń roczne dochody po zastosowaniu dwóch sposobów na pokonanie inflacji wyniosą:

1. 12000*0,03=360 zł (cashback 3%),
2. 6000*0,03=180 zł (cashback 3%),
3. 10000*0,05=500 zł (efektywne roczne oprocentowanie netto lokaty lub konta oszczędnościowego to przykładowo 5%).

Co w sumie daje roczną kwotę w wysokości 1040 zł. Oczywiście, dla wyższych założeń wynik jest większy, a dla niższych - mniejszy.

Przy naprawdę niewielkim wysiłku pokonaliśmy inflację i zaoszczędziliśmy np. na wakacyjny wyjazd.

Jak pokonać inflację?

Inflacja, czyli w uproszczeniu wzrost poziomu cen, od jakiegoś czasu doskwiera nie jednemu gospodarstwu domowemu. Trudno się dziwić, skoro w kwietniu ceny z koszyka dóbr konsumpcyjnych były wyższe o 4,4% niż rok przedtem. Dzisiejsza podwyżka stóp procentowych przez RPP o 25 p.b. ma zapobiec jej dalszej eskalacji, lecz z pewnością minie jeszcze sporo czasu, zanim wskaźnik inflacji spadnie do docelowego poziomu 2,5%.

Rząd także nie pomógł, podnosząc od 2011 r. podatek VAT. Jednak z inflacją można wygrać. Przedstawię 2 proste, bezpieczne i skuteczne sposoby, które już zresztą były wcześniej prezentowane na tym blogu.

Pierwszym, tradycyjnym sposobem jest oszczędzanie na rachunkach oszczędnościowych oraz lokatach.

Na chwilę obecną niewiele rachunków oszczędnościowych daje zyski powyżej wskaźnika inflacji (pamiętajmy o podatku). Warto jednak mniej więcej orientować się na tym rynku, bo mimo to istnieją konta godne polecenia (Polbank, Toyota Bank, Meritum Bank).

Jeśli chodzi o lokaty, bardzo dobrze wypada np. 2-miesięczna Lokata Maja w Getin Banku, oferująca oprocentowanie netto na poziomie 5,70% w skali roku. To aż o 1,3 p.p. więcej od wskaźnika inflacji.

Drugą metodą na walkę z inflacją są konta zakupowe z usługą cashback, czyli zwrotem pieniędzy za zakupy kartą. Najatrakcyjniej na chwilę obecną wygląda Dobre Konto w Banku Millenium, o którym pisałem szerzej tu. Zwraca ono aż 3% kwoty zakupów w hipermarketach, spożywczakach oraz na stacjach benzynowych. W dobie lawinowo rosnących cen żywności i cholernie drogiej benzyny rozwiązanie bezcenne.

Połączenie tych dwóch sposobów może dać naprawdę wymierne korzyści w wysokości kilkuset lub kilku tysięcy zł rocznie. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły na walkę z inflacją, proszę o komentarz.

Internet za darmo w telefonie

Dosyć niedawno pisałem o możliwości korzystania w telefonie z Facebooka i kilku innych serwisów internetowych zupełnie za friko. Od wczoraj ten sam operator komórkowy FreeM wprowadził bezpłatny dostęp do całego internetu.

Oczywiście, nie ma nic na świecie całkowicie za darmo.

Po pierwsze, jest to oferta promocyjna, która trwa do odwołania.

Po drugie, przed darmowym korzystaniem z usługi transmisji danych na ekranie telefonu wyświetlane są 2-4 komunikaty promocyjne (czyli reklamy), które dają możliwość do korzystania z internetu przez 30 minut lub przesyłu danych do 500 kB. Jeśli transfer zostanie przekroczony, wyświetlany jest kolejny blok reklamowy.

Po trzecie, gdy dzienna transmisja danych przekroczy 10 MB, usługa zostaje zawieszona do końca dnia.

Po czwarte, jeśli chcemy korzystać z usługi bez limitu, 7-dniowa aktywacja kosztuje 2,46 zł. Jednak w przypadku przekroczenia limitu w wysokości 1 GB, operator zastrzega prawo zablokowania usługi.

Pełny regulamin można znaleźć tu.

Ku przypomnieniu, aby skorzystać z usług darmowego internetu, trzeba zamówić starter w FreeM (bezpłatnie). Doładowania nie są wymagane (jeżeli nie korzystamy z połączeń głosowych czy sms-ów), a konto automatycznie przedłuża ważność o 30 dni wraz z surfowaniem w internecie.

Dla posiadaczy telefonów z możliwością umieszczenia drugiej karty telefonicznej Freem wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Dla pozostałych sprawa wygląda trochę gorzej, chyba że nosimy przy sobie dwa telefony naraz lub nie męczy nas każdorazowe przekładanie kart sim.

Można też przenieść numer i korzystać z usług typowych dla operatorów komórkowych, ale taryfa nie powala. 28 gr za połączenie (oprócz: Play, Polsat Cyfrowy, Centernet), 14 gr za sms oraz konieczność w miarę regularnego doładowania konta to dobra, ale nie najlepsza oferta na rynku pre-paid.

Konto Idealne w Idea Banku - naprawdę idealne

Nie jest to wpis z serii artykułów sponsorowanych (takich nie umieszczam na tym blogu) ani w żaden inny sposób nie czerpię korzyści z tego produktu. W pełni obiektywnie mogę stwierdzić, że Konto Idealne w Idea Banku jest ROR-em lepszym aniżeli eKonto w mBanku czy dbnet w Deutsche Banku z jednej prostej przyczyny - wszystkie podstawowe czynności są za 0 zł bez spełniania żadnych dodatkowych warunków.

Dla porównania tabela z opłatami:

Wszystkie podstawowe czynności są darmowe. Tu można przejrzeć Tabelę opłat i prowizji.

Konto Idealne charakteryzuje się więc prostotą i jest dobrą propozycją dla minimalistów, którzy chcą mieć darmowe konto bankowe bez ukrytych haczyków. Można je założyć, wypełniając wniosek przez internet na stronie banku. Stąd jedyny chyba mały mankament oferty - brak placówek (jedyna w Warszawie). Nie wpłacimy więc gotówki na konto.

Oczywiście, mamy gwarancję BFG, a także maskowane hasło dostępu oraz autoryzacje operacji poprzez hasła SMS.

Idea Bank jest nowym bankiem, który powstał w 2010 r., a jego grupą docelową są mikroprzedsiębiorcy (jak widać, nie brakuje też ofert dla klienta indywidualnego). Jest to kolejna propozycja Leszka Czarneckiego, który do tej pory kojarzył się z instytucjami finansowymi jak Getin Bank, Noble Bank, Open Finance czy Home Broker.

Wygrałem uncję srebra!..

...w konkursie Wytypuj surowce organizowanym przez Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Skarbiec.

Otrzymałem taką oto wiadomość:

Szanowni Państwo,

Bardzo dziękujemy za udział w konkursie „Wytypuj surowce” i z przyjemnością informujemy, że w związku z bardzo dobrym zainwestowaniem wirtualnych środków w surowce otrzymają Państwo od SKARBIEC TFI, organizatora Konkursu, nagrodę w postaci sztabki srebra o wadze 1 uncji i orientacyjnej wartości około 115 złotych.

Nagroda zostanie wysłana przesyłką kurierską do końca maja br.

Gratulujemy!

SKARBIEC TFI


Nie jest to więc sztabka, przedstawiona na obrazku, ale zawsze coś. Zająłem w konkursie 52. miejsce (na 3232), czyli ostatnie kwalifikujące się na tę nagrodę.

Konkurs polegał na zainwestowaniu w wybrany z dostępnych surowców minimum 10%, a maksimum 50% wirtualnych środków. Należało zakupić 4 rodzaje surowca przed rozpoczęciem konkursu, a w trakcie jego trwania nie można było dokonywać zmian, lecz tylko obserwować.

Zainwestowałem 50% w srebro, 30% w złoto, 10% w miedź i 10% w benzynę. Mój wirtualny portfel funduszu na zakończeniu wyglądał tak:

Zysk końcowy wyniósł 10,03% w ciągu ponad 20 dni. Konkurs miał miejsce w kwietniu, czyli przed majową egzekucją misiów na srebrze.

Cieszę się, bo 115 zł piechotą nie chodzi. Poza tym zawsze to jakaś dywersyfikacja portfela w opraciu o fizyczny kruszec.

Ranking kont oszczędnościowych (maj 2011)

Konta oszczędnościowe są bardzo dobrym sposobem alokacji kapitału dla osób, które cenią sobie elastyczność, czyli nieprzerwany dostęp do pieniędzy. Jednocześnie zapewniają one dość wysokie oprocentowanie wpłaconych środków, pozwalając naszym oszczędnościom na prowadzenie odwiecznej walki z inflacją. Jak pokazuje przygotowane zestawienie rachunków oszczędnościowych na polskim rynku, na dzień dzisiejszy walka ta w większości przypadków kończy się przegraną.

Ranking kont oszczędnościowych na dzień 6 maja 2011 r.

Ranking powstał w oparciu o roczne efektywne oprocentowanie netto, które uwzględnia roczne oprocentowanie konta, kapitalizację, ewentualny podatek oraz opłaty za prowadzenie ROR (w przypadku konta Click). Przykładowo, jeśli roczne efektywne oprocentowanie netto wynosi 4,86%, to dla kwoty 10000 zł odsetki po roku wyniosą 10000zł*4,86%=486zł.

Majowe zestawienie pokazuje, jak niewiele jest obecnie kont oszczędnościowych na rynku, które oferują oprocentowanie wyższe od wskaźnika inflacji. Dla kwoty 10000 zł tylko czterem rachunkom udała się ta sztuka, stąd tylko do nich popłyną dziś pozytywne słowa.

1. Konto młodzieżowe Click jest typowym ROR-em, przeznaczonym dla osób do 24 roku życia. Jego oprocentowanie (5%) jest bardzo atrakcyjne, karta do konta jest płatna 1 zł, lecz nie jest obowiązkowa. Przy opcji z kartą bardzo dobre rozwiązanie dla młodych osób, które mają jakieś oszczędności i nie chcą bawić się w zakładanie wielu kont.

2. Konto Mocno Oszczędzające w Polbanku dla kwot 1000 zł i 10000 zł zwraca odsetki w ciągu roku w 4,86% wpłaconej kwoty. Niestety, wymagany jest ROR, który staje się bezpłatny po spełnieniu kilku warunków. Poza tym Polbank nie jest objęty gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (lecz jego greckim odpowiednikiem).

3. MeritumKonto Silnie Zarabiające jest ostatnim kontem na liście oferującym efektywne oprocentowanie powyżej wskaźnika inflacji. Niestety, od 16 maja roczne oprocentowanie spadnie z 4,5% do 4,3%. Dla kwot poniżej 1000 zł oprocentowanie wynosi 1%. Prowadzenie ROR bez opcji z kartą jest bezpłatne.

Konto WIĘCEJ oszczędnościowe w BNP Paribas Banku charakteryzuje się obecnie najwyższym oprocentowaniem na rynku wśród kont oszczędnościowych dla wpłaconego kapitału w wysokości 10000 zł. Niestety, wymaga założenia płatnego ROR (co najmniej Konto z pakietem M), stąd dla kwoty 1000 zł odsetki po roku są mniejsze od opłat. Mamy zapewnioną gwarancję oprocentowania przez 12 miesięcy, potem oprocentowanie spada do wartości określonej w Umowie Rachunku.

Słabo prezentują się rachunki największych banków, takich jak PKO BP, Pekao, BZ WBK, mBank, które mają wystarczająco dużo depozytów albo prowadzą restrykcyjną polityką depozytową. O klienta natomiast walczą banki mniejsze.

Ranking wskazuje też na bezsens istnienia kont z kapitalizacją miesięczną, gdzie państwo zabiera lwią część zysku w postaci podatku (19%). W pierwszej dziesiątce zestawienia nie znalazło się żadne takie konto. Niestety, zmieni się to wraz z propozycjami Ministerstwa Finansów dot. zaokrąglania podatku.

Nagroda gwarantowana w Deutsche Bank

Jeszcze tylko 5 dni trwa promocja w Deutsche Banku, gdzie nagrodą gwarantowaną jest plecak o wartości 60 zł.

Bank chwali się swoim kontem internetowym dbnet, które oferuje 4x0zł, czyli brak opłat za:
  • otwarcie i prowadzenie konta,
  • dostęp do bankomatów na całym świecie,
  • przelewy krajowe przez Internet,
  • wydanie karty debetowej do rachunku*.
Oczywiście, zawsze musi być haczyk i w tym przypadku jest, ale znośny. Aby mieć darmową kartę do rachunku, trzeba dokonać nią minimum 1 transakcji w ciągu miesiąca kalendarzowego. W przeciwnym razie miesięczna opłata wyniesie 5 zł.

W celu wzięcia udziału w promocji i otrzymania prezentu należy spełnić kilka warunków (na podstawie Regulaminu Promocji Nagrody na wiosnę):

1. Wypełniamy wniosek o otwarcie internetowego konta dbnet. Wniosek można znaleźć chociażby pod tym linkiem (Program Partnerski).

2. Po wypełnieniu wniosku klikamy w link potwierdzający, który bank przyśle nam na maila podanego we wniosku.

3. Podpisujemy umowę z kurierem lub w oddziale banku.

4. Kolejny warunek promocji to wpłata w ciągu 7 dni roboczych od daty zawarcia umowy kwoty co najmniej 1500 zł i trzymanie jej przez kolejne 14 dni.

5. Po wykonaniu powyższych czynności bank mailowo powiadomi nas do 18 lipca o wynikach i promocji i prześle nagrody na wskazany we wniosku adres do korespondencji.

Warunki promocji są łatwe do spełnienia i, jako że nie mam konta w Deutsche Banku, zamierzam wziąć udział w promocji. Na dodatek zarobię jeszcze 45 zł dzięki Programowi Partnerskiemu, o czym pisałem tu.

Zasiłek pogrzebowy - kosztowny luksus państwa

Od 1 marca obowiązuje niższy zasiłek pogrzebowy. Zapomoga ta jest finansowana z tytułu płaconych przez nas składek do ZUS i przysługuje rodzinie zmarłego docelowo na koszty pogrzebowe.

O zasiłku zrobiło się głośno w poprzednim roku, kiedy to rząd zaproponował zmianę istniejącego stanu rzeczy. Na początku cicho mówiło się o jego likwidacji, potem o radykalnej obniżce, a po protestach zakładów pogrzebowych (które de facto dzięki zasiłkowi robią świetny biznes, zawyżając ceny) skończyło się jak zwykle – lekką korektą. Choć dobre i to.

Przed 1 marca zasiłek pogrzebowy był w wysokości 200% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto, czyli ponad 6000 zł. Po tej dacie wysokość świadczenia jest stała i wynosi 4000 zł.

Jak widać na wykresie, przed zmianami wysokość zasiłku pogrzebowego w Polsce była najwyższa w Europie. Po modyfikacjach spadliśmy z pozycji lidera, ale dalej jesteśmy na podium.

Należy także zauważyć, że w wielu bogatszych europejskich państwach (Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja czy chociażby Norwegia - kraj o najwyższym HDI) zasiłek taki nie istnieje.

Zmniejszenie omawianego świadczenia pozwoli na zaoszczędzenie w 2011 roku kwoty 862,3 mln zł. Jako że ZUS i KRUS co rok mają dziurę i państwo musi te instytucje dofinansowywać, oznacza to, że o tyle mniej zapłacimy z podatków. Moglibyśmy płacić jeszcze mniej, gdyby zdecydowano się na całkowitą likwidację zasiłku.

Policzmy:

Gdyby zmiany wprowadzono od 1 stycznia 2011 r., oszczędności wyniosłyby ponad 1 mld zł:
862,3 mln zł x 12 mies. / 10 mies. = 1034,76 mln zł.

Gdyby natomiast zasiłku nie było, to budżet państwa w przybliżeniu zyskałby:
1034,76 mln zł * 6000 / (6000 - 4000) = 3104,28 mln zł,
a także oszczędności w administracji państwowej.

3 mld zł piechotą nie chodzi, a zasiłek pogrzebowy jest, moim zdaniem, zbędnym luksusem państwa. Może dzięki temu spadłyby ceny usług zakładów pogrzebowych, a ludzie zaczęliby myśleć o kosztach swojego pochówku za życia?

Jaki VAT zapłaciłem w kwietniu?

W kwietniu postanowiłem przeprowadzić pewien eksperyment, który polegał na obliczeniu wysokości płaconego przeze mnie podatku VAT w ciągu miesiąca. Metoda była bardzo prosta i opierała się na kolekcjonowaniu wszystkich paragonów za zakupy. Na nich bowiem umieszczona jest wysokość uiszczonego VAT za konkretny towar.

Miesiąc kalendarzowy za nami, nadszedł więc czas na zebranie wszystkiego do kupy i wyciągnięcie odpowiednich wniosków.

Poniżej zaprezentowany są poszczególne nabyte grupy towarów lub usług oraz ceny ich zakupu. Dla ułatwienia uporządkowane są one w grupy wg stawki podatkowej. Natomiast w samych grupach kolejność jest alfabetyczna.

VAT 5%
  • bagietka 1,89 zł, podatek 0,09 zł
  • bułki 1,83 zł, podatek 0,09 zł
  • chipsy 2,99 zł, podatek 0,15 zł
  • chleb 1,79 zł, podatek 0,09 zł
  • jogurty 4,88 zł, podatek 0,24 zł
  • makaron 1,89 zł, podatek 0,09 zł
  • maślanka 2,79 zł, podatek 0,14 zł
  • mleko 4,44 zł, podatek 0,22 zł
  • napój 2,99 zł, podatek 0,15 zł
  • pizza 6,99 zł, podatek 0,35 zł
  • popcorn 1,99 zł, podatek 0,10 zł
  • surówka 3,00 zł, podatek 0,15 zł
  • szynka 1,99 zł, podatek 0,10 zł
RAZEM 39,46 zł, podatek 1,97 zł

VAT 8%
  • chipsy 4,98 zł, podatek 0,40 zł
  • guma do żucia 1,55 zł, podatek 0,11 zł
  • komunikacja kolejowa 172,95 zł, podatek 13,84 zł
  • komunikacja miejska 29,90 zł, podatek 2,39 zł
  • obiady 65,28 zł, podatek 5,22 zł
  • opłata za akademik: 375,00 zł, podatek 30,00 zł
  • paluch serowy 1,09 zł, podatek 0,09 zł
  • pączki 3,92 zł, podatek 0,31 zł
  • pizzerka 1,94 zł, podatek 0,16 zł
  • słonecznik 6,98 zł, podatek 0,56 zł
  • sos 5,29 zł, podatek 0,42 zł
RAZEM 668,88 zł, podatek 53,51 zł

VAT 23%
  • bilety wstępu 12 zł, podatek 2,24 zł
  • czekolada 1,89 zł, podatek 0,43 zł
  • internet: 16,00 zł, podatek 3,68 zł
  • lizak 0,55 zł, podatek 0,10 zł
  • napój sojowy 3,99 zł, podatek 0,75 zł
  • piwo 11,87 zł, podatek 2,73 zł
  • prezenty 10,00 zł, podatek 2,30 zł
  • torba 0,39 zł, podatek 0,09 zł
  • woda 1,38 zł, podatek 0,31 zł
RAZEM 58,07 zł, podatek 13,36 zł

SUMA 766,41 zł, podatek 68,84 zł, stopa podatkowa = 68,84/766,41*100%=8,98%

Ostatecznie więc w kwietniu zapłaciłem podatek VAT w wysokości niecałych 9%. Wynik może zaskakiwać, co jest spowodowane tym, że nie ponoszę jak na razie innych, typowych wydatków dla przeciętnego gospodarstwa domowego związanych chociażby z kupnem paliwa, opłatami mieszkaniowymi, kupnem sprzętu RTV czy AGD itp. Być może przez to rezultat jest tak niski w porównaniu z maksymalną stawką VAT, czyli 23%.

Ważne: Obliczenia nie prezentują wszystkich moich wydatków w ciągu miesiąca, lecz tylko te, na które mam paragon jako dowód. Nie uwzględnione jest więc w obliczeniach wszystko, co nie jest opodatkowane VAT.

Jaja na srebrze - okazja do zarobku

Dziś w nocy na wykresie srebra stała się sytuacja co najmniej dziwna. Notowania spadły w ciągu 15 minut o 6 dolarów (-13%), rysując tym samym mega słupek, możliwe że największy w historii tego surowca. Ale to w tym przypadku jest mniej istotne. Na spadku, a właściwie na odbiciu od dna, można było i (ciągle) można zarobić, o ile ktoś jest przekonany o sile kruszcu.

Powodem gwałtownej przeceny było podwyższenie przez CME Group gotówkowych kwot depozytowych, jakie traderzy muszą posiadać, zajmując pozycje spekulacyjne.

Na wykresie 15-minutowym wyglądało to tak:

Jak widać, wskaźnik RSI zanotował spadek nawet poniżej wartości 10, co uważałem za bardzo dobry sygnał do krótkoterminowego ustanowienia długiej pozycji.

Na przecenie zarobiłem więc i ja, dostając cynk na pewnym blogu. Zagrałem na odbicie i udało się - zarobiłem 43 zł w ciągu 30 min, choć przez chwilę miałem zysk w wysokości ponad 100 zł, Potem nastąpił chwilowy spadek kursu, ale wtedy już spałem i przegapiłem okazję na większy zarobek. Traktuję to jako kolejną lekcję inwestowania.

Długoterminowcy mają świetną okazję do wejścia na rynek. Mnie przeraża duża wielkość pozycji oraz wysokie swapy, które zdecydowanie demotywują do dłuższego trzymania kontraktu na srebro. A srebra fizycznego nie zamierzam kupować przez 23-procentowy podatek VAT. Pozostaje więc łowienie takich jednodniowych okazji jak wczoraj.

Podsumowanie ankiety dot. OFE i kilka przemyśleń z tym związanych

Czas na podsumowanie ankiety Czy popierasz zmiany w OFE proponowane przez rząd?. Odpowiedzi były trzy: Tak, Nie, Nie wiem. Ankieta trwała parę miesięcy, a jej zakończenie zbiegło się z datą wprowadzenia zmian w Otwartych Funduszach Emerytalnych w życie. Wyniki nie są zaskakujące.

Na postawione pytanie odpowiedziała dość reprezentatywna liczba 40 osób: 34 osoby są przeciwne wobec przekształceń w OFE, 3 osoby popierają działania rządu, a pozostałe 3 osoby są neutralnie nastawione.

Rezultat ankiety nie powala na kolana, zaskakuje natomiast zdecydowana przewaga przeciwników. Trudno zresztą nie zgodzić się z nimi, bo majsterkowanie przy OFE to przede wszystkim zabieg księgowy, aby wskaźnikowo zaniżyć wysokość długu publicznego w Polsce. Zamiast reform, cięć wydatków, przywilejów zawodowych i administracji, kombinuje się z kreatywną księgowością (i podwyżką podatków).

Zmiany w OFE to także komplikacja całego systemu emerytalnego. Były 3 filary, teraz są filary i podfilary. Wszystko to powoduje powstawanie dodatkowych kosztów: od administracyjnych (nowe etaty dla urzędników) po chociażby koszt alternatywny (czas, aby zorientować się o co w tym wszystkim chodzi).

Otwarte Fundusze Emerytalne nie są doskonałe. Ale zamiast redukować składkę, trzeba naprawić ten system, mimo wszystko efektywniejszy i mniej publiczny niż ZUS. Dlaczego by nie wprowadzić całkowicie kapitałowego filaru i pozwolić, aby to pracodawca bezpośrednio odprowadzał składkę do OFE? Wtedy problem z niesprawiedliwym liczeniem długu publicznego w Europie znika, bo pieniądze nie idą przez ZUS, a wiec nie są środkami publicznymi. Albo zamiast OFE dać ludziom obowiązkowe IKE. Niech sami zarządzają częścią swojej emerytury. Wzrost wiedzy ekonomicznej w społeczeństwie gwarantowany.

Zapraszam również do udziału w nowej ankiecie W co inwestujesz? Jak oszczędzasz?.

Podsumowanie miesiąca: kwiecień 2011

Kwiecień był udanym miesiącem. Wiosna dała o sobie znać nie tylko w przyrodzie, ale również na giełdzie, gdzie mieliśmy do czynienia z efektem kwietnia, a WIG20 wzrósł do ponad 2900 pkt. Bardzo podrożały surowce, szczególnie metale szlachetne. I o dziwo, ceny głośnego cukru są na zadziwiająco niskim poziomie.

Na blogu też wiosennie, szczegóły poniżej.

Wszystkie dane za kwiecień 2011. W nawiasach natomiast podano łączną wartość.

Statystyki bloga:
Zaniedbałem trochę bloga. Poza tym piszę nierówno i dość nieregularnie. Postanowienie na maj to przede wszystkim napisanie większej liczby postów niż w kwietniu.

Kolejny problem to szeroka tematyka bloga. Nie chcę jednak zajmować się wąską dziedziną, bo to zbyt nudne. Zresztą szersza tematyka to więcej ciekawego o finansach do napisania.

Wybrane zarobki:
Niestety, spadek kursu Optimusa w ostatnich dnia miesiąca zmniejszył kwietniowy zysk z akcji o prawie 200 zł. Także Tauron nie spisuje się, konsekwentnie tkwiąc w miejscu.

Na rynku Forex znowu zbyt krótkie trzymanie długiej pozycji na srebrze, które ciągle pnie się do góry. Zastosowanie w maju strategii kroczącego stop lossa w takim wypadku jest całkiem prawdopodobne.

Dzięki otwarciu Dobrego Konta, zarobiłem w programie partnerskim 30 zł. Czekam też na środki z tytułu cashback za kwiecień, które uwzględnię w zarobkach w następnym podsumowaniu miesiąca.

W kwietniu nastąpiła także gruntowna zmiana wyglądu bloga, w tym zmiana rozmieszczenia reklam. Jak na razie, zarobki z tego tytułu dość znacząco wzrosły.

Udziały aktywów w portfelu:

Lekko osłabła pozycja akcji ze względu na słabszy wzrost notowań Optimusa. Jako że w następnych miesiącach szykują się interesujące debiuty giełdowe państwowych spółek, na razie nie zamierzam redukować udziału akcji. W maju możliwe natomiast całkowite pozbycie się papierów Optimusa i Tauronu.

Zobacz także poprzednie podsumowanie miesiąca: marzec 2011.