Podsumowanie miesiąca: sierpień 2011

Sierpień był miesiącem bardzo owocnym, jeśli chodzi o emocje na rynkach finansowych. WIG20 spadł o ponad 10%, DAX o 20%, dane makro najważniejszych gospodarek coraz gorsze, a zadłużony europejski Titanic tonie. Cena złota pobiła kolejne rekordy, na czym skorzystałem, zarabiając 15,75% w ciągu niecałego miesiąca. Obecnie jednak z przyczyn niezależnych złota nie posiadam i nastawiam się na dobrodziejstwo lokat.

Wszystkie dane za sierpień 2011. W nawiasach podano łączną wartość.

Wyświetlenia bloga: 8000 (40000)
Liczba subskrybentów RSS: +31 (81)
Liczba fanów na Facebooku: +3 (25)
Liczba obserwatorów: 0 (12)

Pogoda w sierpniu sprzyjała o wiele bardziej niż w lipcu, stąd kontynuacja sezonu wakacyjnego i mniejszego ruchu w internecie. Blog odwiedziło minimalnie więcej osób. Nieznacznie lepiej wygląda sytuacja z fanklubem na Facebookiem, który powiększył się o zacne grono 3 osób. Natomiast rewelacją jest fakt pozyskania nowych 31 subskrybentów RSS. Oby tak dalej.

Od tego miesiąca przestaję zamieszczać informacje o zarobkach z bloga. Jak było można zauważyć, w sierpniu nastąpiły minimalne zmiany w szerokości szablonu i umiejscowieniu reklam, poprawiające wszakże wygląd bloga. Nie chcę zaśmiecać bloga reklamami, będzie ich tyle ile trzeba, nie więcej. Od dziś nie zwracam uwagi na zyski, liczy się wartość bloga. Tak jak priorytetowym celem każdej firmy powinno być zwiększenie jej wartości, a nie zysków.

Aktywa w portfelu:

Rachunek oszczędnościowy: oprocentowanie 5% netto

Pieniądze pracują spokojnie na koncie oszczędnościowym, czekając na okazje. Część środków powędruje w lokaty, nastawiam się szczególnie na Lokatę Przedsiębiorczą w Idea Bank oprocentowaną 8,08% netto.

Zobacz poprzednie podsumowanie miesiąca: lipiec 2011.

Zadłużenie prywatne Amerykanów

Amerykanie są najbardziej zadłużonym narodem świata w ujęciu nominalnym. Jeśli chodzi o dług prywatny, przeciętne gospodarstwo domowe jest zadłużone na kwotę 109000 USD tylko z tytułu hipoteki. Przeciętna amerykańska rodzina posiada 13 kart kredytowych, a ich średnie oprocentowanie to 14,26%. Ponad 75% gospodarstw jest zadłużonych. Największe pożeracze rodzinnego budżetu to wydatki na edukację i zdrowie.

Te oraz inne informacje na ten temat na załączonej poniżej infografice.

Źródło: winkandwink.com

Sytuacja w Polsce wygląda zupełnie odmiennie. Dzięki kryzysowi oraz rekomendacjom wydanym przez KNF coraz trudniej o pożyczkę. W rezultacie mamy obecnie do czynienia ze spadkiem cen nieruchomości (a raczej z urzeczywistnieniem cen), a wizyta w banku osób starających sie o kredyt i niemających zdolności kredytowej kończy się zazwyczaj tak:



Nadeszła normalność.

Upadek przemysłu muzycznego

Nadeszły ciężkie czasy dla koncernów muzycznych, które z roku na rok przegrywają konkurencję ze swoim największym konkurentem - internetem. I trudno dziwić się temu zjawisku, kiedy w sieci można znaleźć właściwie całą twórczość danego artysty za darmo, podczas gdy na płatnym albumie zmieści się raptem kilkanaście piosenek.

Koncerny muzyczne są jak wydawnictwa książkowe - zgarniają większe zyski od samych artystów. Te czasy kończą się i coraz więcej muzyków decyduje się na niezależne wydania albumów czy pojedynczych piosenek. Oto jak na przestrzeni lat rozwijał się przemysł muzyczny.

Nic tylko się cieszyć.

Sprzedałem złoto

Wczoraj sprzedałem złoto. Transakcja została zrealizowana po kursie XAUPLN 5157,29, co dało 15,75% zysku od 26 lipca, czyli w ciągu niecałego miesiąca. Skromnie przyznam, że wynik fantastyczny, tym bardziej w porównaniu do staczającego się w sierpniu niczym kula śnieżna rynku akcyjnego. Oto przyczyny rezygnacji ze złota.

Powody są przede wszystkim zewnętrzne. Nadal twierdzę, że cena złota będzie rosła, bo jeszcze wiele bankructw przed nami, a także sporo papieru zostanie zużytego na nowe świeżo pachnące banknoty. Rezygnuję z powodu założenia od 2 września działalności gospodarczej (o której na razie nic nie napiszę, dla zainteresowanych otwarciem firmy polecam świetny artykuł blogera po fachu). Do tego celu są mi potrzebne płynniejsze aktywa i większy fundusz awaryjny.

Oczywiście obecna zwała na rynku złota także zrobiła swoje - przyspieszyła moją decyzję. Cieszę się, że wycofałem się na samym jej początku, bo złoto w tej chwili kosztuje już grubo poniżej 5000 zł. Przyczyny zwały są raczej jasne - podwyższanie depozytów przez giełdę Comex oraz Shanghai Gold Exchange. Na krótką metę powoduje to istotny spadek kursu (kruszą się lewarowane kontrakty terminowe), ale dla inwestorów długoterminowych jest to świetna okazja do dokupienia kruszcu. Decyzje CME i SGE spowodują, że w przyszłości wahania cen złota potencjalnie będą mniejsze.

Wiele osób twierdzi, że mamy do czynienia z bańką spekulacyjną na rynku złota. Z mojej strony jeden kontrargument w postaci 10-letniego wykresu w skali logarytmicznej:

Piękny, równy trend wzrostowy. Czy to wygląda na bańkę?

PS: A w planach na niedaleką przyszłość założenie Lokaty Przedsiębiorczej w Idea Bank, oprocentowanej 10% brutto.

Zarabianie na koniunkturze

Na blogu Wojciecha Białka można znaleźć bardzo interesującą ilustrację pokazującą w jakie aktywa inwestor powinien być zaangażowany w zależności od fazy cyklu koniunkturalnego. Przedstawiony schemat rotacji klas aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego w gospodarce pozwala na osiągniecie optymalnej stopy zwrotu w zależności od kondycji światowej gospodarki.

Jest to więc dość użyteczne narzędzie szczególnie dla inwestorów kierujących się zasadą absolute return bez względu na sytuację na rynkach finansowych. Na rynkach przecież zawsze można zarabiać.

Jeśli przyjmiemy wykres za wiarygodny, to najważniejszym pytaniem, które powstaje po analizie ilustracji, jest: w którym momencie znajdujemy się teraz?

Wydaje się, że wzrost cen akcji mamy za sobą. Moim zdaniem, problemy zadłużeniowe krajów oraz nasilające się oznaki spowolnienia gospodarczego nie pozwolą na dalsze wzrosty. Wiele papierów jest atrakcyjnych pod względem wskaźnikowym, ale są to wyniki historyczne i proszę pomyśleć czy będzie tak za kilka miesięcy. Liczą się perspektywy.

Inflacyjna faza ożywienia gospodarczego także się kończy albo już się skończyła. Ceny surowców ustabilizowały się (oprócz złota pełniącego inną rolę), napływają kolejne negatywne informacje z gospodarek, a analitycy prognozują spowolnienie. Wciąż mamy do czynienia z wysoką inflacją, ale już przy słabnącym tempie.

Czy wkraczamy w inflacyjną fazę spowolnienia gospodarczego? Jeśli tak, to najlepszym wyborem są obecnie inwestycje gotówkowe, czyli depozyty. Mamy dość wysokie stopy procentowe, dzięki czemu banki oferują atrakcyjne oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych. Pewny zysk w niepewnych czasach (choć na tym świecie nic nie jest pewne).

A może jesteśmy jeszcze dalej w cyklu, czyli w dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego, a więc czas na obligacje? Dziś można poczytać np. o rozkręcającej się hossie na rynku obligacji. Jeśli maksimum tempa inflacji za nami, to może tak w rzeczywistości być. Pamiętać tylko należy, że wykres jest umowny i nie należy go traktować dosłownie. A także o tym, czy obligacje zostaną spłacone przez bankrutujące kraje.

Wiele wyjaśni się w najbliższy piątek, kiedy Ben Bernanke poinformuje o prawdziwości kolejnego Quantitative Easing. Jeśli QE3 nastąpi, to rotacja na wykresie zwolni.

Podatki w piwie i wódce

Pijmy wszyscy na potęgę, a pomożemy państwu polskiemu uporać się z każdym kryzysem. Nie od niedawna bowiem wiadomo, że podatki konsumpcyjne (VAT i akcyza) przynoszą krajowemu budżetowi największe dochody. Władza centralna nie musi dzielić się wpływami z samorządami (w przeciwieństwie do wpływów z PIT oraz CIT), a także bardzo łatwo może stawki podatkowe podnosić. Od początku roku mamy 23-procentowy VAT i wyższe stawki akcyzy na niektóre wyroby.

Jeśli chodzi o tytułowe piwo, sytuację klarowniej niż słowa wyjaśni poniższa ilustracja:

Podatki w piwie stanowią łącznie 35% jego wartości. W porównaniu do innych wyrobów alkoholowych jest to niewielka wartość. W przypadku wódki sytuacja przedstawia się następująco:

Przy zakupie wódki oddajemy państwo pobiera od nas łączną daninę w wysokości 66% ceny wódki.

Co więcej, mamy w obu przypadkach do czynienia z podatkiem od podatku. VAT bowiem liczy się od sumy ceny netto i akcyzy.

Gospodarce narodowej nie opłaca się życie bez alkoholików i studentów. Ktoś musi przecież cierpieć, aby zapewnić dostatnią emeryturę górnikom i przywileje podatkowe dla rolników.

Co jest warte więcej od złota?

W czasach, kiedy złoto właściwie codziennie bije nowe rekordy (dziś 1877,86 USD za uncję) trudniej o rzeczy bardziej wartościowe. Kolejnym krajom coraz bliżej do bankructwa, a dzięki dodrukowi pieniędzy walutowy papier szybciej dąży do swojej realnej wartości.

Przy tym wszystkim dziwna jest nagonka dotycząca bańki na tym kruszcu. Już od 2 lat bąbel pęcznieje i jakoś nie może pęknąć. A może to wcale nie jest bańka? Może to po prostu fundamenty, a rynek zaczął dyskontować fatalną kondycję światowego systemu finansowego.

Już nawet platyna jest tańsza od złota. Wszędzie trąbi się o złocie i może to rzeczywiście bańka? Nie sądzę. Chociażby z powodu mizernych procentowych udziałów rezerw gospodarki chińskiej w tym surowcu, a więc jest jeszcze duże pole do popisu.

Co więc jest warte więcej od złota? Na przykład kokaina, za uncję której trzeba zapłacić blisko 3 razy więcej (radzę jednak nie inwestować - ryzyko niewspółmierne do zysków). 3-karatowy diament kosztuje kosztuje natomiast około 19 razy więcej (obliczenie wykonano przy cenie złota 1469 USD za uncję).

Skutki nieodpowiedzialnych decyzji rządzących dopiero przed nami. Ludzie ludziom zgotowali ten los.

PS: A na koniec coś na poprawienie humoru:

Czy moje prognozy się sprawdzają?

Na wzór zasłużonego blogera po fachu, który wydaje się trafnie przewidział nadchodzące spowolnienie gospodarcze, postanowiłem zrobić podobną spowiedź z moich mini prognoz przedstawionych na tym blogu. Jako że ten wpis powstaje w czasie rzeczywistym, wyniki mogą okazać się zaskakujące również dla mnie.

Na początek chciałbym zaznaczyć, że podstawową zasadą dla mnie, jeśli chodzi o rynki finansowe, jest trzymanie się ich jak najdalej. Nie oznacza to, że nie trzeba śledzić co dzieje się na giełdach, ale staram się do tego podchodzić z dużym dystansem. Liczą się perspektywy, czyli prawdopodobieństwa wystąpienia pewnych rzeczy oraz wiara w nie. Stąd między innymi ankieta dotycząca bankructwa USA - ja jestem o tym przekonany i tego się trzymam. Jak na razie z bardzo wymiernym skutkiem w postaci dużego zysku w tych niespokojnych czasach, ale o tym dalej.

Blog funkcjonuje już od pół roku i przez ten czas ewaluowałem razem z nim. Przedtem miałem całkiem spore doświadczenie na rynkach, ale wiadomo - człowiek uczy się przez cały czas. W 2010 roku przez nieudane transakcje na Forexie na umocnienie złotówki, kiedy Irlandia traciła płynność finansową, nie musiałem płacić podatku. Ten rok jak na razie przyprawia mnie o zawrót głowy, jeśli chodzi o potencjalną wysokość daniny na rzecz państwa ;)

Ale do rzeczy.

1. Cena akcji Optimusa (obecnie CD Projekt RED) urośnie do 10 zł, a nawet 20 zł.
Jak trafiona jest ta prognoza, każdy może się przekonać. Obstawiałem takie ceny tylko i wyłącznie w związku z premierą Wiedźmina 2, który jest grą niewątpliwie rewelacyjną. Niestety kurs doszedł tylko do 9,88 zł. Przy czym kupowałem akcje po 6,30, a sprzedałem po 9,30. Zarobiłem sporo, ale prognoza średnio trafiona. Po drodze było jeszcze sporo nerwów związanych z wyprzedażą akcji przez ABC Data. Jest o czym wspominać.

2. Wiara w akcje Tauronu.
Zawsze twierdziłem, że lepiej kupować niedowartościowane spółki. Jak pokazała historia, paradoksalnie najwięcej zarobiłem na instrumentach przewartościowanych o pięknych wzrostowych trendach. Graj z trendem w związku z tym staje się dla mnie kluczową zasadą, oczywiście trzeba to robić mądrze, stosując na przykład kroczącego stop lossa.
A wracając do sedna - akcje Tauronu były i są mocno niedowartościowane, ale nie wynika z tego zupełnie nic. Jakieś skromne zyski to niewiele w porównaniu ze skalą niedowartościowania. Ale jak pisałem - nie było trendu i perspektyw. Stąd prognoza raczej chybiona, a sentyment do tej spółki energetycznej w końcu zniknął.

3. Portugalia bankrutem?
Tak, Portugalia w końcu musiała skorzystać z pomocy finansowej, ale praktycznie nie było z tego powodu zawirowań na rynkach jak w przypadku problemów Irlandii. Stąd kurs euro nie ucierpiał.

4. Odbicie japońskich indeksów po katastrofie.
Przypomnę, że w marcu Japonię nawiedziły tsunami i trzęsienia ziemi, co spowodowało problemy z reaktorami jądrowymi. Wtedy japoński indeks Nikkei 225 zanurzył się, co potraktowałem jako okazję na odbicie. Udało się, ale nie polecam chwytania się spadającego noża nikomu. Ot, łut szczęścia, że zdołano uporać się jako tako z reaktorami.

5. Odbicie srebra po majowej panice.
Tym razem prognoza okazała się totalnie chybiona. Utopiłem wtedy trochę kasy i nauczyłem się, że nigdy nie należy łapać spadającego noża, o czym pisałem w poprzednim punkcie. Skutki są naprawdę bolesne. Wszystko to nabiera humorystycznego akcentu, bo w kwietniu dzięki grze na wzrost cen srebra stałem się laureatem konkursu i wygrałem uncję srebra. Kto by pomyślał, że od początku maja będzie taki zjazd.

6. Debiut JSW na giełdzie.
Ech, nie ma o czym pisać. Miało być kilkanaście procent na debiucie, a skończyło się zyskiem niewiele ponad wysokość prowizji. Dziś osoby w posiadaniu akcji JSW od debiutu są 30% w plecy. Cieszę się, że szybko pozbyłem się tych papierów. Stąd kolejna nauczka - analiza makro jest ważniejsza od analizy mikro. Co z tego, że spółka jest niedowartościowana, skoro niedługo zaczną bankrutować kolejne kraje, co spowoduje olbrzymie problemy światowego systemu finansowego.

7. Spadki na giełdach, wzrost cen złota i bankructwo krajów europejskich i USA.
Pierwsze dwie rzeczy sprawdzają się jak na razie wprost idealnie. Od końca lipca wycofałem się z akcji na rzecz złota i od tego czasu jestem z tego powodu do przodu o 20%! Tak dobrze rzadko kiedy bywało w spokojniejszych czasach, a tu dopiero ponad 20 dni. Resztę środków trzymam na koncie oszczędnościowym w oczekiwaniu na jakieś okazje lub pilne potrzeby (fundusz awaryjny).

To pokrótce tyle. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. Najważniejsze wnioski z przeprowadzonej analizy:
a. Zachowuj dystans do rynków.
b. Dostrzegaj perspektywy (bankructwo Stanów).
c. Graj z trendem (stosując np. strategię kroczącego SL).
d. Analiza makro ważniejsza od mikro.

I tak jeszcze od siebie:
e. Nie ograniczaj się tylko do zarabiania na wzrostach.
f. Ponoś jak najmniejsze koszty transakcyjne: 8% rocznie na akcjach to zysk 6,48% netto po opodatkowaniu, a do tego dochodzą jeszcze prowizje dla biura maklerskiego (zazwyczaj około 0,78% zysku, w XTB około 0,50% zysku). O wiele bezpieczniej włożyć te pieniądze na lokatę np. w Getin Banku (Lokata na Start 6,47% netto na 2 miesiące), gdzie nie zapłacimy podatku Belki.

Amen.

Pożegnanie z Gadu-Gadu

Ponad półtora miesiąca temu pożegnałem się z komunikatorem internetowych Gadu-Gadu. Program wydał mi się całkowicie zbędny dobie Facebooka działającego w chmurze. Czas na krótką refleksję dotyczącą tego, czy była to właściwa decyzja z perspektywy czasu.

Po 48 dniach od usunięcia programu czuję się... świetnie. Żaden zasobożerny, przeładowany reklamami, frustrujący od warstwy dźwiękowej i graficznej, którego właściciele mają zdanie użytkowników gdzieś, z wkurzającymi przypomnieniami o aktualizacji podczas której i tak wyskakuje błąd, minutę włączający się... (wymieniać można jeszcze wiele) w skrócie ten syf nie zaśmieca mi już komputera. I może nie jest do końca profesjonalne to, co przed chwilą napisałem, ale pozostaną piękne wspomnienia po tym software.

Były także rozwiązania co do przenosin do konkurencji, ale w końcu stwierdziłem – na co mi to? Kontaktów w Jabberze nie posiadam, jeśli chce porozmawiać spoza domu, to i tak muszę korzystać z zainstalowanego softu (są wersje online niektórych programów, ale wołają one o pomstę do nieba). Postawiłem więc na mobilność w chwili obecnej posiadam tylko konto na Facebooku oraz jeden adres mailowy – w myśl zasady proste jest piękne.

Mała rzecz, a cieszy. Dlatego ten wpis. Ciekawe, kiedy GG ostatecznie umrze, bo globalny Facebook niemiłosiernie niszczy lokalną konkurencję.

Szczególnie że właściciele Gadu-Gadu traktuje polskich użytkowników jak idiotów, wykorzystując swoją prawie monopolistyczną pozycję. Wystarczy poczytać jak rozwija się ukraińska wersja komunikatora.

W końcu happy end nadejdzie. Do tego czasu wszystkim użytkownikom, zmuszonym w jakiś sposób do korzystania z GG, polecam korzystanie z dodatków jak na przykład GG Banner Killer.

Ranking 10 najlepszych kont oszczędnościowych (sierpień 2011)

Z wielkim opóźnieniem publikuję subiektywny sierpniowy ranking 10 najlepszych kont oszczędnościowych na rynku. Niestety, brak czasu związany z przygotowaniem do nowej pracy oraz wakacyjnym odpoczynkiem nie sprzyjał blogowaniu. Sezon wakacyjny w pełni, nawet jeśli pogoda niezbyt sprzyja wypoczywaniu.

Wskaźnik inflacji wyniósł w lipcu 4,1%, co oznacza zahamowanie tempa wzrostu inflacji i na chwilę obecną zatrzymanie wzrostu stóp procentowych. Zobaczmy więc czy przełożyło się to w jakikolwiek sposób na oprocentowanie bankowych rachunków oszczędnościowych.

1. Kredyt Bank, Ekstrakonto Plus

Oprocentowanie: 5,67% netto (do kwoty 3000 zł)
Kapitalizacja miesięczna, opłata 0 zł*

Konto reklamowane przez Wojciecha Manna ponownie znalazło się na pierwszym miejscu zestawienia z oprocentowaniem 7% brutto. Największą zaletą rachunku jest fakt, że jest to ROR, a więc nie mamy ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę bezpłatnych przelewów w miesiącu itp. Do największych wad należy maksymalny depozyt - powyżej 3000 zł oprocentowanie wynosi 0%. Na szczęście, w ofercie banku mamy Konto Oszczędnościowe - "Lokata Bankowa" znajdujące się na dalszym miejscu rankingu.

Ekstrakonto jest bezpłatne po spełnieniu warunków: minimum 1000 zł wpływu miesięcznego wynagrodzenia oraz minimum 5 płatności kartą.

2. Getin Online, Konto internetowe + konto oszczędnościowe

Oprocentowanie: 5,51% netto (do kwoty 15000 zł)
Kapitalizacja dzienna, wymagany ROR - opłata 0 zł*

Nowa oferta Getin Banku od razu wskoczyła na drugie miejsce dzięki wysokiemu oprocentowaniu. Promocja została przedłużona i trwa do 31 sierpnia. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie skomplikowane warunki promocji, z którymi polecam zapoznać się na stronie banku.

3. BNP Paribas Bank, Konto WIĘCEJ oszczędnościowe

Oprocentowanie: 5,80% netto (do kwoty 15000 zł)
Kapitalizacja dzienna, wymagany ROR - opłata 6,50 zł za pakiet M

Oprocentowanie najwyższe, jednak opłata niweluje zyski. Najrozsądniejsza kwota depozytu mieści się w przedziale od 10000 zł do 15000 zł - wtedy na czysto zarobimy mocno powyżej 5% netto w skali roku. Promocyjne oprocentowanie obowiązuje przez 6 miesięcy (pamiętajmy o możliwych zmianach w podatku Belki na niekorzyść oszczędzających - pisałem o tym w tym miejscu). Kolejna istotna wada wiąże się z naliczaniem odsetek tylko w dni robocze, przez co suma weekendowych odsetek wpada pod podatek Belki. Dziwne rozwiązanie, nie da się ukryć.

4. Polbank, Konto Mocno Oszczędzające

Oprocentowanie: 5,25% netto (do kwoty 19100 zł)
Kapitalizacja dzienna, opłata 0 zł*

Wysokie oprocentowanie rekompensuje toporny system transakcyjny, brak gwarancji BFK oraz konieczność posiadania konta osobistego. Promocja oprocentowania trwa do 31 sierpnia, po tym czasie spada do 4,75% netto, czyli gorzej niż w przypadku konta osobistego. No nie wiem, dziwna to polityka Polbanku - kiedyś było najwyższe oprocentowanie na rynku przy zupełnie darmowym RORze, teraz opłaty, komplikacje. Przeciętnemu użytkownikowi konta trudno się w tym wszystkim połapać i może o to właśnie chodzi.

5. Toyota Bank, Konto Młodzieżowe Click

Oprocentowanie: 5% netto (do kwoty 18200 zł)
Kapitalizacja dzienna, opłata 0 zł w opcji bez karty

Jest to ROR przeznaczony dla osób w wieku 13-24 lat. Aby zrezygnować z karty, trzeba napisać oświadczenie przy podpisywaniu dokumentów dostarczonych przez kuriera. Sam korzystam z tego rachunku i polecam go wszystkim osobom, którzy jak ja inwestują na giełdzie okazyjnie, przez większość czasu będąc poza nią. Zalety RORu są niepodważalne, natomiast więcej o koncie pisałem tu.

6. Polbank, Mistrzowskie Konto Osobiste

Oprocentowanie: 4,86% netto (dla kwot 500-20000 zł)
Kapitalizacja miesięczna, opłata 0 zł*

To ROR, co jest niewątpliwie zaletą. Oprocentowanie kwot poniżej 500 zł wynosi 0%, od 500 do 20000 zł to 6% brutto, a powyżej 20000 zł wynosi 3% brutto. Dziwię się, ze bank woli oddawać część odsetek państwu w postaci podatku zamiast klientowi. Konto jest bezpłatne po spełnieniu kilku warunków. Na minus można zaliczyć toporny system transakcyjny i brak gwarancji BFG (lecz jego greckiego odpowiednika).

7. Meritum Bank, MeritumKonto Silnie Zarabiające

Oprocentowanie: 4,30% netto (do kwoty 1000-21000 zł)
Kapitalizacja dzienna, wymagany ROR - opłata 0 zł w opcji bez karty

Konto jak konto, nic nadzwyczajnego. Oprocentowanie niewiele powyżej wskaźnika inflacji, a więc realnie lekko jesteśmy do przodu. Na plus należy zaliczyć brak haczyków.

8. Deutsche Bank, dbKonto Oszczędnościowe 24h

Oprocentowanie 4,09% netto (do kwoty 22000 zł)
Kapitalizacja dzienna, opłata 0 zł* za ROR

Na plus brak haczyków, na minus zyski poniżej wskaźnika inflacji. W przypadku (bardzo dobrego) konta osobistego trzeba wykonać co najmniej 1 transakcję miesięcznie, aby korzystać z niego za darmo.

9. Lukas Bank, Rachunek Oszczędzam

Oprocentowanie: 4,05% netto (do kwoty 22400 zł)
Kapitalizacja dzienna, wymagany ROR - opłata 0 zł

Promocja oprocentowania skończyła się i mamy spadek w rankingu o kilka pozycji. Przeciętny rachunek oszczędnościowy, bez haczyków, ale też bez rewelacji. Zyski poniżej wskaźnika inflacji.

10. Kredyt Bank, Konto Oszczędnościowe "Lokata Swobodna"

Oprocentowanie 4,05% netto (do kwoty 15000 zł)
Kapitalizacja miesięczna, wymagany ROR - opłata 0 zł*

Jako uzupełnienie do Ekstrakonta Plus oferta całkiem dobra. Jednak za dużo z tym wszystkim zachodu, ale jeśli ktoś lubi bawić się w optymalizację i nie szkoda mu czasu - można dla frajdy popróbować.

Podsumowanie:

Oprocentowanie rachunków oszczędnościowych nie zmieniło się prawie wcale, natomiast spadł wskaźnik inflacji, dzięki czemu więcej kont pozwala osiągać realne zyski. Niedługo jesień i banki zaatakują z nową ofertą produktową. Czy czeka nas jakaś miła niespodzianka, np. ze strony Getin Banku borykającego się z "frankowymi" problemami?

Podsumowanie ankiety "Jaka jest wysokość Twojego majątku netto?"

Skończyła się kolejna ankieta na blogu i czas na krótkie podsumowanie. Ankietujący odpowiadali na pytanie: Jaka jest wysokość Twojego majątku netto? Majątek netto to w skrócie wartość aktywów pomniejszona o wartość pasywów. Można było udzielić tylko jednej odpowiedzi, a wariantów odpowiedzi było sześć. W ankiecie wzięło udział 86 osób. Oto ostateczne wyniki.

Największa liczba ankietowanych (36%, 31 osób) posiada majątek netto w wysokości od 10 tys. zł do 100 tys. zł. Niewiele mniej liczną grupę stanowią osoby z majątkiem od 100 tys. do 1 mln zł (28%, 24 osoby).

W zestawienie znalazło się 6 milionerów, którym można z pewnością pozazdrościć. Po drugiej stronie mamy także 6 osób z majątkiem netto poniżej 0 zł. To możliwe, wystarczy być zadłużonym na kwotę wyższą niż stanowią nasze aktywa.

Zapraszam do udziału w nowej, prostej, wyrazistej ankiecie: Czy USA są bankrutem?

Złoto - wielki słup do góry

Wraz z nadchodzącymi informacjami ze Stanów Zjednoczonych złoto bije kolejne cenowe rekordy wszechczasów. I chyba nieistotne jest dziś czy te informacje są bardziej lub mniej pozytywne, bo inwestorzy w końcu zaczynają dyskontować niemal pewne bankructwo USA w niedalekiej przyszłości.

Po ogłoszeniu wiadomości o dogadaniu się władz amerykańskich, w związku z podwyższeniem limitu zadłużenia, na rynkach finansowych zawrzało. I mimo że informacja raczej pozytywna, bo Ameryka będzie w stanie regulować zobowiązania w najbliższym czasie, to coraz bardziej inwestorzy zdają sobie sprawę, że amerykańskie zadłużenie narasta niczym tsunami i w pewnym momencie to tsunami uderzy o brzeg, pozostawiając po sobie ogromne zniszczenia.

Dzisiejszy finansowy świat to zespół naczyń powiązanych, domino, gdzie upadnięcie jednego elementu może spowodować zniszczenie całego systemu. Tym gorzej wygląda sytuacja, kiedy ten element pełni najważniejszą rolę w systemie, a taką rolę pełnią Stany w świecie gospodarczym.

Nie dość powiedzieć, że olbrzymią część chińskich rezerw stanowi dolar oraz obligacje amerykańskie, przez co teraz Chińczycy nie mogą spać spokojnie. Tak samo jest w przypadku EBC i NBP. Osłabienie dolara nie służy nikomu. A niestety prawdopodobnie szykuje się kolejne masowe drukowanie pieniędzy w USA, co w jeszcze większym stopniu zeszmaci amerykańską walutę.

Przez coraz większy brak wiary inwestorów w amerykański sen złoto podrożało wczoraj o 45 USD. Mnie to niezmiernie cieszy, bo większość aktywów mam obecnie w tym kruszcu. Przy czym jest to mocno alternatywny sposób inwestowania w złoto, o czym pisałem tu.

Natomiast nie zazdroszczę teraz osobom zapakowanym w akcje, a tym bardziej w długoterminowe obligacje skarbowe. Ci pierwsi narażeni są w najbliższych czasach na spore spadki, a drudzy mogą po prostu nie otrzymać pieniędzy z powrotem.

Z tej okazji można zainteresować się inwestycjami, gdzie nie gra się tylko na wzrost kursu, czyli waluty, kontrakty terminowe. Poza tym lokaty (póki jeszcze bez Belki), konta oszczędnościowe. Dla leniwych złoto i srebro, a rozsądnym radzę zainwestować w siebie, aby więcej zarabiać i tym samym więcej oszczędzać.

Koniec świata jednak nastąpi.

Podsumowanie miesiąca: lipiec 2011

Sezon wakacyjny w pełni, co przekłada się na spadek aktywności użytkowników w internecie. Nie przeszkodziło to jednak w kontynuacji wzrostowego trendu, jeśli chodzi o popularność tego bloga, przy zwalniającym wszakże tempie. Na rynkach sytuacja zgoła odmienna - w lipcu najpierw Grecja, potem Włochy, następnie znowu Grecja, a na koniec Stany nie pozwoliły inwestorom spokojnie odpoczywać. Ale dzięki temu wiem już w co zamierzam inwestować.

Wszystkie dane za lipiec 2011. W nawiasach natomiast podano łączną wartość.

Wyświetlenia bloga: 8000 (32000)
Liczba subskrybentów RSS: +5 (50)
Liczba fanów na Facebooku: +15 (22)
Liczba obserwatorów: +2 (12)

Mimo sezonu wakacyjnego popularność bloga systematycznie rośnie. Oglądalność strony w lipcu była nieznacznie wyższa niż w czerwcu, natomiast oko cieszy skokowy wzrost liczby fanów na Facebooku oraz obserwatorów. Czytelników RSS też przybyło, jednak licznik często wariuje, więc podchodzę do niego z pewnym dystansem.

Zarobki z AdSense: 16,12 euro (51,47 euro)
Zarobki z AdTaily: 5,36 zł (6,13 zł)
Zarobki z CpmProfit: 0,90 zł (0,90 zł)
Zarobki z AdKonteskt: 0,58 zł (0,58 zł)
Zarobki z Systemu Partnerskiego: 0 zł (75 zł)

W lipcu zarobki z bloga nieco gorsze niż w czerwcu, a wszystko za sprawą niższych dochodów z AdSense. Natomiast z góry już wiem, że w sierpniu zarobki z AdTaily będą wyższe za sprawą kończącej się kampanii reklamowej. Pozostałe źródła symbolicznie, ale przetestować ten typ zarabiania na reklamach nie zaszkodzi.

Aktywa w portfelu:

Złoto: kupno przy kursie 4454,4 PLN za uncję
Rachunek oszczędnościowy: oprocentowanie 5% netto

Jak widać, dotrzymałem obietnicy i znacznie zmieniłem strukturę portfela. W skrócie: na chwilę obecną kończę z akcjami na rzecz złota. Nie jest to fizyczne złoto, co ma swoje zalety i wady. Dla dywersyfikacji trzymam także środki na rachunku oszczędnościowym, który też jest ROR-em. Ostatnio modny robi się temat obligacji korporacyjnych, może również się skuszę.

Zobacz poprzednie podsumowanie miesiąca: czerwiec 2011.