Zwolennicy likwidacji podatku PIT w Polsce to ekonomiczni analfabeci, czyli pitu-pitu o likwidacji PITu

Mocny tytuł, więc mam nadzieję, że napięcie dalej będzie tylko rosło - jak u Hitchcoka. Wpis jest nawiązaniem do mojej pracy licencjackiej na temat podatku pogłównego. Jednym z rozdziałów tejże pracy były hipotetyczne rozważania dotyczące popularnej w internecie koncepcji - zastąpienia podatku dochodowego od osób fizycznych (czyli w uproszczeniu PIT) podatkiem pogłównym. I od razu odpowiedź - nie da się tego zrobić w polskich warunkach. Dlaczego? Zapraszam do lektury.

Chciałbym także na początek zaznaczyć, że przy pisaniu pracy z oczywistych względów musiałem zachować obiektywizm. Mimo liberalnych poglądów w kwestiach gospodarczych, musiałem zaakceptować wynik takim jakim jest. Jako że człowiek uczy się przez całe życie, wyrobiłem sobie pewien pogląd na temat podatków, który wydaje się być dla mnie najbardziej słusznym. A mianowicie:

Mniej istotna jest konstrukcja podatków (a więc czy są to podatki progresywne, degresywne, regresywne, liniowe), dla gospodarki najkorzystniejsze są podatki proste i niskie (w tej właśnie kolejności).

Wpis będzie poprawioną redakcyjnie kopią fragmentu pracy dyplomowej. Dane dotyczą roku 2009.

POCZĄTEK

Cechy podatku dochodowego od osób fizycznych i założenia do obliczeń

(...)

Według sprawozdania operatywnego za 2009 rok dochody budżetu państwa z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych wyniosły 28.279.581.151 złotych (nie wliczając zryczałtowanego podatku dochodowego). Jeśli założyć liczbę podatników rozliczających się z podatku PIT na poziomie 24,7 milionów osób, można poczynić pewne wyliczenia co do wysokości podatku pogłównego, który czysto teoretycznie mógłby zastąpić podatek dochodowy od osób fizycznych:
28.279.581.151 / 24.700.000 = 1144,92 (złotych).

Na pierwszy rzut oka kwota jest wysoka, jednak należy pamiętać o tym, że jest to roczna kwota podatku. Przy takim wyniku miesięczna wysokość podatku wyniosłaby:
1144,92 / 12 = 95,41 (złotych).

Na tym etapie kończą się zazwyczaj rozważania zwolenników wprowadzenia podatku pogłównego w Polsce, o których będzie mowa na końcu tego rozdziału. Skala tego zjawiska w internecie, gdzie pokazywany jest powyższy sposób wyliczeń, jest ogromna i nie znalazłem ani jednego przykładu z prawidłowo przyjętymi założeniami. Świadczy to o tym, że obliczenia pełnią tylko i wyłącznie funkcję propagandową albo ich autorzy nie mają odpowiedniej wiedzy dotyczącej finansów publicznych, a konkretnie:
  • przekazywania przez państwo części dochodów z podatków dochodowych do budżetów jednostek samorządu terytorialnego, czyli gmin, powiatów oraz województw,
  • funkcjonowania ulgi zdrowotnej odliczanej od podatku,
  • funkcjonowania uproszczonych form opodatkowania: zryczałtowanego podatku dochodowego i karty podatkowej.
Udział jednostek samorządu terytorialnego we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych

Zgodnie z ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego państwo musi przekazywać określoną część wpływów z podatków dochodowych do poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego. W przypadku gmin udział wynosi docelowo 39,34%, powiatów – docelowo 10,25%, województw – 1,60% , co razem daje docelowy udział wszystkich jednostek na poziomie 51,19%, czyli ponad połowę dochodów budżetu państwa z tytułu PIT.

Wspomniana docelowość wynika z faktu przekazywania przez państwo obowiązków związanych z utrzymaniem domów pomocy społecznej w przypadku gmin oraz placówek opiekuńczo-wychowawczych w przypadku powiatów . W 2009 roku udział we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych wyniósł dla gmin 36,72% , natomiast dla powiatów i województw udziały osiągnęły docelowe wartości, co daje łączny wynik w wysokości:
36,72% + 10,25% + 1,60% = 48,57%.

Podany wynik posłuży do obliczenia łącznych dochodów budżetu państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego z tytułu PIT w 2009 roku. W tym celu należy dane o wysokości dochodów budżetu państwa należy podzielić przez rudział dochodów budżetu w łącznych dochodach z tytułu PIT:
28.279.581.151 / (1 - 0,4857) = 54.986.547.056,19 (złotych).

Ulga zdrowotna

Ulga zdrowotna jest związana ze składką na ubezpieczenie zdrowotne, która jest liczona od dochodu podatnika i przekazywana w wysokości 9% do Narodowego Funduszu Zdrowia. Podatnik jednak może odliczyć od podatku kwotę 7,75% dochodu. Przy czym dochód w tych przypadkach należy rozumieć jako różnica między wynagrodzeniem brutto pracownika a potrąconymi z jego wynagrodzenia składkami do Zakładu Ubezpieczeń Zdrowotnych, czyli składek: emerytalnej, rentowej oraz chorobowej.

Ulgę zdrowotną należy uwzględnić przy obliczaniu łącznych potencjalnych wpływów, gdyż likwidacja podatku dochodowego od osób fizycznych na rzecz podatku pogłównego doprowadziłaby do likwidacji źródła środków przekazywanych na ubezpieczenie zdrowotne. Ulgi odliczane od dochodu, czyli ulga na dzieci i ulga na internet, funkcjonują w obrębie systemu podatkowego i są już ujęte w dochodach budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego.

W 2009 roku przychody Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu składek zdrowotnych przekazywanych z Zakładu Ubezpieczeń Zdrowotnych wyniosły 49.879.081.290,15 złotych . Jest to kwota odpowiadająca 9-procentowej stawce od dochodów osiągniętych przez wszystkich podatników PIT. System podatkowy traci natomiast 7,75% tych dochodów, gdyż część 1,25% jest nie podlega odliczeniu. Aby więc obliczyć ubytki systemu podatkowego spowodowane funkcjonowaniem składki zdrowotnej, należy dokonać następujących działań:
0,0775 / 0,09 * 49.879.081.290,15 = 42.951.431.110,96 (złotych).

Zryczałtowany podatek dochodowy i karta podatkowa

Dochody z tytułu zryczałtowanego podatku dochodowego trafiają wyłącznie do budżetu państwa i w 2009 roku wyniosły 7.484.146.928 złotych. Dochody te często są wliczane w sprawozdaniach budżetowych do dochodów budżetu państwa z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych. Jednak w tej pracy zostały one wyodrębnione dla łatwiejszego obliczenia łącznych wpływów z PIT do budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego.

Dochody z tytułu karty podatkowej trafiają wyłącznie do budżetów gmin i w 2009 roku wyniosły 94.256.048,05 złotych.

Razem wpływy z tytułu uproszczonych form opodatkowania dla osób prowadzących działalności gospodarczych wyniosły w 2009 roku:
7.484.146.928 + 94.256.048,05 = 7.578.402.976,05 (złotych).

(...)

Obliczenia końcowe

Aby obliczyć łączne potencjalne wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych, należy zsumować łączne dochody budżetu państwa oraz jednostek samorządy terytorialnego z tytułu PIT, dochody Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu składek przekazywanych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wysokości 7,75% dochodu, a także wpływy z tytułu uproszczonych form opodatkowania dla osób prowadzących działalność gospodarczą:
54.986.547.056,19 + 42.951.431.110,96 + 7.578.402.976,05 = 105.516.381,143,20 (złotych).

Jest to całkowita kwota, która byłaby potrzebna w 2009 roku do zrekompensowania środków utraconych po likwidacji podatku dochodowego od osób fizycznych. Dla lepszego zobrazowania można przyrównać tę kwotę do dochodów uzyskiwanych z podatku VAT (o największym znaczeniu fiskalnym dla budżetu państwa), które w 2009 roku wyniosły 99.454.721.453 złotych. Wynika z tego, że dochody publiczne powiązane z PIT były wyższe w 2009 roku aniżeli dochody z VAT.

Warto ustosunkować obliczoną kwotę do liczby podatników PIT w 2009 roku, czyli 24,7 milionów osób:
105.516.381,143,20 / 24.700.000 = 4.271,92 (złotych).

Przy zachowaniu tej samej liczby podatników po zastąpieniu podatkiem pogłównym podatku dochodowego od osób fizycznych podatnik musiałby płacić kwotę miesięczną w wysokości:
4.271,92 / 12 = 355,99 (złotych).

Aby zastąpić podatek dochodowy od osób fizycznych podatkiem pogłównym, przy zachowaniu tej samej liczby podatników, miesięczna wysokość podatku wyniosłaby 355,99 złotych.

Przy czym należy wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy, o której była już mowa w tej pracy w kontekście zalet podatku pogłównego i którą cały czas podkreślają zwolennicy jego wprowadzenia w Polsce. Rzecz jest o prostocie tego podatku, a w efekcie znacznej redukcji kosztów związanych z utrzymaniem administracji publicznej. Obliczona kwota jest więc wartością maksymalną i mogłaby ulec zmniejszeniu minimum o kilkanaście procent.

KONIEC

Koniec pitu-pitu o likwidacji PITu. Jak ktoś zrozumiał wszystko i dobrnął do końca (albo i nie), zapraszam do dyskusji.

10 komentarzy:

  1. "nie da się tego zrobić w polskich warunkach" Ale czy wyliczenia z których wychodzi, że każdy z nas musi oddać państwu 360zł miesięcznie mogą być podstawą do stwierdzenie, że tak się nie da? Wg mnie wszystko się da, trzeba tylko wiedzieć czego się chce, i mieć plan, a nie liczyć, że da się to zrobić od jutra :)

    Mnie ciekawi też, jak są liczone te 24,7 mln płatników. Wszyscy bez znaczenie na status? Zakładam, że tak, w takim razie fakt, część z nich nie byłaby w stanie tego płacić, bo zarabia niewiele więcej :) A w takim przypadku kwota końcowa byłaby większa.

    Jestem też ciekaw opinii autora, o aspekcie moralnym różnic w podatku, bo czy np. każdy powinien płacić tyle samo niezależnie od jego możliwości do pracy, tego ile pracuje(osoby na 2 etaty) czy w końcu od dochodu.

    No i dla mnie najciekawszy element, prostota a fiskus, oba te problemy by znikły wg mnie, gdyby się przyłożyć do e-państwa, dodatkowo byłoby jeszcze więcej pracy dla informatyków a nie pań zza biurka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez obliczenia, ile kosztuje ściągnięcie dość skomplikowanego podatku, jaki teraz mamy, a ile kosztowałoby ściągnięcie ryczałtowego (pogłównego), wynik nie ma większej wartości. "Minimum o kilkanaście procent" - ok. A o ile "maksimum", może i 75%? Za duży przedział niepewności.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Sebastian Cezary

    Pamiętaj, że 360 zł mies. tylko za sam PIT, bez uwzględnienia innych podatków.

    Poza tym w Polsce podatnik płaci przeciętnie zaliczkę PIT w wysokości 231 zł (http://www.blofi.pl/2011/03/klin-podatkowy-2011.html). A należy pamiętać, że zaliczka jest potem w części zwracana podatnikowi jako zwrot z ulg przychodowych po rocznym rozliczeniu z Urzędem Skarbowym. Rzeczywisty podatek PIT jest więc jeszcze niższy.

    Liczbę podatników PIT wziąłem stąd: http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/445738,ubywa_podatnikow_pit.html

    Fakt kiepskiej ściągalności podatku pogłównego omówiłem w pracy dyplomowej przy opisywaniu poll tax w Wielkiej Brytanii za rządów Margaret Thatcher.

    Moja opinia: opodatkowanie powinno być proporcjonalne. Każdy powinien płacić równy procentowy PIT. Ale jako że taki stan rzeczy jest niesprawiedliwy ze względu na degresywność takich podatków jak VAT czy akcyza, powinno to być wyrównywane transferami albo wysokością kwoty wolnej od podatku. Można też wyrównywać za pomocą progresywnej stawki PIT, ale takim zabiegiem tracimy na konkurencyjności.

    Co do e-państwa, zobaczymy co zdziała nowe Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji kierowane przez Boniego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Murazor

    Aby podatek był prosty, nie musi być podatkiem pogłównym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, to chyba najważniejsze :) Dodałbym też coś więcej, proste podatki a konkretne, a nie tak jak w tej chwili fiskus chce wszystko opodatkowywać, telewizje, pakiety świadczeń zdrowotnych, teraz sprawa z imprezami firmowymi, po prostu wszystko, a to zamiast zwiększać zyski państwa, zwiększa liczbę urzędników którzy sami już się nie orientują jak to działa.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Sebastian Cezary

    Masz rację, system podatkowy w Polsce nie ma żadnej koncepcji, trzonu. To prostu zlepek różnych rozwiązań kolejnych rządów i raczej nie zapowiada się w tym względzie na zmiany. A przydałoby się tak parę ustaw podatkowych napisać od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Drobna uwaga - o zryczałtowanym podatku dochodowym można mówić przy okazji podatku np. od dywidendy albo od małych umów zlecenie (do 200 zł). Rozumiem, że w tym przypadku chodziło o ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, który de facto ryczałtem jest tylko z nazwy. Więcej ryczałtu jest w karcie podatkowej niż w samym ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Cheed

    Wziąłem pozycję "Zryczałtowany podatek dochodowy" ze sprawozdania z wykonania budżetu państwa. Możesz je znaleźć np. w arkuszu Tablica3 pod tym linkiem: http://www.mf.gov.pl/_files_/budzet_panstwa/sprawozdanie/2011/20111103_sprawozdanie_operatywne_09_2011.xls

    Szczerze mówiąc, nie pamiętam, ale zapewne chodzi o wszystkie podatki zryczałtowane z wyłączeniem karty podatkowej, której dochody trafiają do budżetów gmin.

    OdpowiedzUsuń
  9. -zaznaczam na początku, że jestem przeciwnikiem podatku pogłównego oraz zakładam, że podane przez Ciebie obliczenia są wiarygodne
    -podatek PIT oraz CIT musi zostać całkowicie zlikwidowany (CIT w szczególności bo jest z ekonomicznego punktu widzenia kompletnie bez sensu por. wypowiedź M. Friedmana)
    -mówisz, że likwidacja PIT oraz CIT to strata w budżetach JST, zauważ, że przeciwnicy PIT oraz CIT postulują także w większości likwidację dużej części zadań stawianych przez JST, zatem nie potrzebowałyby one tyle funduszy ile obecnie
    -likwidacja PIT to zwiększone wpływy z VAT (w ten sposób mogłaby zostać zwiększona konsumpcja, a VAT nawet w razie potrzeby podniesiony do 25% na wszystkie produkty)
    -likwidacja CIT to więcej pieniędzy w kieszeniach przedsiębiorców a co za tym idzie, więcej pieniędzy przeznaczonych na inwestycję, które wygenerują nowe miejsca pracy, a za tym wzrost konsumpcji oraz zwiększoną skłonność o oszczędzania oraz inwestowania
    -PIT oraz CIT to nie tylko kwestie związane z dochodami budżetu, podatki te mają także wiele negatywnych cech, które w niekorzystny sposób oddziałują na gospodarkę
    -składak zdrowotna mogłaby zostać zaliczona do jednolitego podatku od pracy (bez podziału na poszczególne składki, tylko jeden podatek od pracy por. propozycje Centrum im. A. Smitha)
    -PIT oraz CIT to najdroższe w poborze podatki (por. wypowiedź prof. A. Bliklego CIT ok. 40%, PIT 30%)
    -Karta podatkowa ma marginalne znaczenie
    -moja propozycja jest taka: jeden podatek od towarów i usług VAT przy stawce 25% na wszystko, oraz podatki od nieruchomości, nawet dużo wyższe niż obecnie - z podziałem na podmioty nieprowadzące działalności gospodarczej oraz na prowadzące działalność gospodarczą. Dla tych drugich wyższy podatek.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Łukasz Witosz

    Nawiązując do Centrum Adama Smitha, właśnie Adam Smith pisał o tzw. zasadzie równości, czyli o opodatkowaniu liniowym, czyli proporcjonalnym do dochodu (http://books.google.pl/books?id=pTNO9fJOSOQC&pg=PA641&lpg=PA641&dq=The+rich+should+contribute+to+the+public+expense,+not+only+in+proportion+to+their+revenue,+but+something+more+than+in+that+proportion&source=bl&ots=wFcqSgaIEv&sig=nw7gCMc2cdlhm7weEgX62idgZak&hl=pl&ei=U92NTfPRBIadOu3jiaEC&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=1&ved=0CBUQ6AEwADgK#v=onepage&q=The%20rich%20should%20contribute%20to%20the%20public%20expense%2C%20not%20only%20in%20proportion%20to%20their%20revenue%2C%20but%20something%20more%20than%20in%20that%20proportion&f=false)

    Ty natomiast proponujesz zwiększenie degresywnych VAT i podatku od nieruchomości (który także jest degresywny w obecnej postaci, bardziej proporcjonalny jest podatek katastralny). Trochę to się mija ze Smithem :)

    Jeśli chodzi o JST, to moim zdaniem trzeba uciąć jeden stopień systemu, tzn. gminy lub powiaty. W mojej opinii lepiej lepiej byłoby zlikwidować gminy, co przysłużyłoby nie tylko mniejszej liczbie urzędników, ale też wzrostowi urbanizacji.

    Oczywiście, masz rację, też uważam, że PIT i CIT nie powinno być składową dochodów JST. Ale z innego powodu - JST nie mają żadnego wpływu na regulację tych podatków, a więc nie mogą ze sobą konkurować. Lepiej wprowadzić podatek katastralny zamiast udziałów JST w PIT i CIT.

    Czy powinno się całkowicie likwidować PIT i CIT? Nie, bo zaprzecza to zasadzie równości. Co więcej, sam liniowy PIT nie wystarcza, bo dalej mamy degresję z powodu podatków pośrednich. Trzeba: 1) stosować progresję, 2) zwiększać kwotę wolną od podatku, 3) wypłacać miesięczne kwotowe zasiłki (na dziecko - od razu połączymy z walką z niżem demograficznym). Jestem za 3 rozwiązaniem.

    Zresztą, najpierw trzeba doprowadzić do nadwyżki budżetowej, a dopiero potem obniżać konkretny podatek w zależności od sytuacji gospodarczej (no bo głupio obniżać VAT, kiedy jest deflacja, tym samym pogłębiając ją, w tej sytuacji lepiej obniżyć PIT, co spowoduje wzrost konsumpcji).

    Tak, podatki powinny być niskie i proste. Trzeba ciąć wydatki i przepisać ustawy podatkowe od nowa, mocno upraszczając system.

    OdpowiedzUsuń