Mapa zarobków w Polsce [artykuł sponsorowany]

Media wciąż donoszą o kolejnych firmach, planujących w 2013 roku zwolnienia. Pracownicy boją się o utrzymanie posady i w większości przypadków aspiracje co do wzrostu wysokości uzyskiwanych zarobków odkładają na później. Niewiele firm może sobie pozwolić na wzrosty pensji pracowników, a jeśli już, to wzrost ten jest symboliczny. W jakiej części Polski obecnie zarabia się najwięcej? Wbrew pozorom, nie jest to Warszawa, która w ubiegłorocznych rankingach wysokości zarobku zawsze przodowała wśród innych miast w Polsce.

Katowice liderem

Według danych zaprezentowanych przez Główny Urząd Statystyczny za III kwartał 2012 roku, najlepiej zarabia się dziś w Katowicach. Średnie zarobki w stolicy Śląska wynoszą 4962 zł. W Warszawie zaś przeciętny pracownik ma pensję w wysokości 4804 zł. Średnia zarobków powyżej 4 tys. zł występuje również w Gdańsku i Poznaniu. Odpowiednio jest to 4652 zł i 4104 zł. Takie miasta jak Kraków, Wrocław, Łódź, czy Lublin znajdują się na dalszych miejscach zestawienia miast, z najwyższymi średnimi zarobkami. Pełen ranking średnich pensji w kolejnych miastach w Polsce przedstawia się w sposób następujący:

1. Katowice – 4962 zł,
2. Warszawa – 4804 zł,
3. Gdańsk – 4652 zł,
4. Poznań – 4104 zł,
5. Kraków – 3760 zł,
6. Wrocław – 3646 zł,
7. Toruń – 3394 zł,
8. Bydgoszcz – 3255 zł,
9. Kielce – 3243 zł.

O ile duże miasta w swoich regionach i pracujący w nich obywatele mogą cieszyć się z wysokich pensji, które pozwalają na życie na odpowiednio wysokim poziomie, to mniejsze miasta w poszczególnych województwach nie są już w tak dobrej sytuacji. Średnia płaca w centralnym regionie Polski wynosi 4416,95 zł. W regionie południowym będzie to 3772,23 zł, w regionie południowo-zachodnim 3693,75 zł, w regionie północnym 3472,03 zł, w regionie północno-zachodnim 3459,49 zł, zaś w regionie wschodnim 3328,22 zł.

Dynamika wzrostu płac w Polsce

Największy wzrost płac w okresie od 1 stycznia do końca września 2012 roku zanotowano w Warszawie. Płace w stolicy w tym czasie wzrosły średnio o 188 zł. W Łodzi dynamika wzrostu płac była mniejsza i wynagrodzenia średnie zwiększyły się w tym mieście o 174 zł. W Katowicach wzrost wyniósł 170 zł.

Jeśli chodzi o dynamikę płac w poszczególnych regionach Polski, to liderem wzrostu w tej kategorii jest województwo warmińsko-mazurskie, gdzie wzrost płac osiągnął poziom 4,3%. Tuż za nim jest województwo zachodniopomorskie ze wzrostem 4,2% oraz kujawsko-pomorskie z takim samym poziomem wzrostu. W województwie śląskim i mazowieckim dynamika wzrostu płac okazała się najmniejsza, chociaż to w tych regionach Polski zarabia się przeciętnie najwięcej.

Paradoksalnie, na zwiększoną dynamikę wzrostu średnich wynagrodzeń w biedniejszych statystycznie regionach Polski wpłynęło ubóstwo ich mieszkańców. W województwach warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim zarabia się znacznie mniej niż w Warszawie, dlatego też każda podwyżka płac skutkuje tutaj lepszymi wynikami statystycznymi. W Katowicach czy Warszawie pracownicy zarabiają już niekiedy tak dużo, że w czasach kryzysu nie mogą prosić pracodawcy o podniesienie wynagrodzenia, choćby z obawy o utratę stanowiska.

Artykuł powstał dzięki współpracy z portalem biznesowym Biznes-Firma.pl - Wiadomości i porady dla małych przedsiębiorców.

Inwestowanie długoterminowe na forexie

Forex i inwestowanie długoterminowe? Nie, coś tu nie tak, autorowi chyba coś się pomyliło, bowiem jak na takim zlewarowanym rynku można długo trzymać pozycję bez obawy o wyzerowanie kapitału? Można i to nawet z kapitałem 1000 zł. Cała tajemnica tkwi w mikrolotach, doborze jak najmniejszych dźwigni oraz instrumentów o małej wartości 1 pipsa.

Do obliczeń posłużę się kalkulatorem Admiral Markets:
Nabywając 1 mikrolotę na EUR/USD przy dźwigni kurs musi spaść do 1,0230 (o 23,98%), abyśmy wyzerowali sobie kapitał w wysokości 1000 zł. Do kosztów doliczyć trzeba też swap, który w tym przypadku działa na naszą niekorzyść.

WIG20, WIG20TR, ETFW20L

WIG20 - indeks cenowy, gdzie kurs indeksu jest automatycznie ucinany po wypłacie dywidendy przez którąś ze spółek wchodzących w jego skład. Dlatego stanowi pewne przekłamanie dla inwestorów długoterminowych, którzy chcieliby zakupić pakiet akcji 20 największych spółek odzwierciedlających wartość indeksu i trzymać np. do emerytury.

Ale od niedawna mamy indeks WIG20 Total Return, który jest indeksem dochodowym, a więc jego wartość uwzględnia wypłacane dywidendy. Kurs WIG20 to dziś 2572.14, a kurs WIG20TR to 3713.78. Różnica to 44,38%. Oczywiście należy odjąć podatek od dywidend w przypadku inwestorów indywidualnych w wysokości 19%.

O ETFW20L pisałem już wielokrotnie. Jest to instrument, który ma jak najdokładniej odzwierciedlać zachowanie indeksu WIG20. Co ciekawe, uzyskiwane dywidendy są reinwestowane bez podatku od dywidend, co powoduje, że wartość wymienionego ETF-a powinna prawie odzwierciedlać wartość indeksu WIG20TR.

Prawie, gdyż wcześniej posiadaczom ETFW20L była wypłacana dywidenda (teraz nie - ze względu na zmiany w prawie podatkowym), poza tym występują minimalne koszty zarządzania. Jednakże i tak bardziej opłaca się zainwestować w ETF-a, gdyż posiadacze akcji płacą wspomniany podatek od dywidend.

Ja osobiście mam dalej kupionego kilka miesięcy temu ETF-a. Zastanawiam się czy nie zrobić doświadczenia życiowego i nie potrzymać go do emerytury, czyli przez 44 lata. Kwota drobna, co mi szkodzi.

Na koniec wykres porównawczy:

Cele na 2013 rok

10 miesięcy temu popełniłem wpis, w którym zaprezentowałem swój plan do wolności finansowej. Od tego czasu mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest lepiej niż się spodziewałem. Dalej wydaję 1000 zł miesięcznie na życie w stolicy. Zaoszczędziłem więcej niż planowałem i z uzbieraniem w tym roku 20-procentowego wkładu własnego nie będzie problemu. Co więcej, rząd planuje dorzucić mi kolejne 10%. Udało się nawet załapać na mini-hossę na GPW i zarobić około 15% w ciągu ponad 4 miesięcy. Ceny nieruchomości spadają coraz szybciej, a depozyty dały sporo zarobić w 2012 roku. W pracy szykuje się całkiem niezły bonus, który dodatkowo wspomoże zakup mieszkania.

Wszakże kredyt nie będzie w euro i z tego powodu raczej będę go nadpłacał ze względu na wyższe oprocentowanie kredytów niż depozytów (dodatkowo objętymi podatkiem Belki).

Cele na 2013 rok pozwoliłem sobie podzielić na kilka kategorii.

Praca: bonus na czysto 150000 zł
Cel najbardziej ambitny ze wszystkich, ale patrząc na poczynania najlepszych traderów w fimie - wykonalny. Na większą skalę robić to co działało w poprzednim roku, podejmować większe ryzyko przy zachowaniu tej samej, wysokiej ostrożności, a także skupiać się na tańszych rynkach. Kolejna rzecz to nieustanne poszukiwanie systemów. Zdaję sobie sprawę, że cel może się okazać kompletną klapą, bo rynki zmienne są i równie dobrze mogę odejść z pracy niczym. Ale jakąś motywację do działania trzeba mieć.

Oszczędności: bezpiecznie na jak najwyższy %
Co z tego, że ktoś zarabia pieniądze, skoro nie potrafi ich maksymalnie pomnożyć. W poprzednim roku parę razy zdarzyło mi się zapomnieć o kończącym się terminie lokaty czy nieskorzystaniu z promocji z powodu lenistwa. Poniosłem tym samym koszt alternatywny rzędu kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset złotych. W tym roku zamierzam lokować pieniądze w płynne, krótkoterminowe depozyty ze względu na potrzeby gotówkowe związane z wkładem własnym.

Edukacja: skończyć magisterkę, może doktorat/podyplomówka?
Na razie największym zadaniem jest przejście sesji i napisanie pracy magisterskiej w terminie. Piszę o spreadach na kontraktach futures i być może kiedyś upublicznię swoje wypociny. Do przemyślenia doktorat z ekonomii, zastanawiam się tylko nad tematyką - finanse osobiste, a może finanse publiczne, ewentualnie polityka pieniężna? Myślę także o podyplomówce z informatyki. Wszystko to jest dla mnie interesujące i chciałbym się rozwijać w jakimś konkretnym kierunku.

Zdrowie: zadbać
Tu cel jest prosty - zdrowo się odżywiać i prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Każdego ranka poświęcać chociaż 5 minut na rozciąganie się.

Życie osobiste - carpe diem
Nic dodać, nic ująć. Cieszyć się życiem i być (w większości) na tak.

Blog - mniej, ale częściej.
Ze względu na brak czasu blog był zaniedbywany w poprzednim roku, w związku z czym wpisy pojawiały się dość rzadko. W tym roku mam zamiar popełniać krótsze, ale częstsze notki, prowokować do dyskusji, aby blog ten nabrał trochę życia. Czasochłonnych podsumowań na razie nie będzie, zastanawiam się natomiast nad czatem.