Bardzo udany debiut PKP Cargo

To był bardzo udany debiut na giełdzie akcji PKP Cargo. Kurs na otwarciu wyniósł 80,20 zł, co dało zysk 17,9%. Ja sprzedałem swoje 135 sztuk po cenie 80,50 i po odliczeniu prowizji zarobiłem 1629,02 zł. Oby więcej takich okazji, pozostaje tylko żałować, że nie zainwestowałem więcej środków.

SEO spam

Całkiem niedawno wprowadziłem na blogu weryfikację obrazkową komentarzy, aby ustrzec się przed zmasowanym atakiem robotów internetowych, które na potęgę spamowały stronę śmieciowymi treściami.

To pomogło, ale w międzyczasie na blogu urosła inna grupa śmieciarzy - tak zwanych SEO spamerów. Ich działanie było proste i polegało na dodaniu krótkiego, w miarę tematycznego komentarza z odnośnikiem do pozycjonowanej strony. Z powodu braku czasu i chęci nie przejmowałem się tym zbytnio, ale ostatnio miarka się przebrała i postanowiłem, że koniec z tym. Pewnie bym odpuścił, gdyby nie głupie treści w stylu:

Jak strasznie niepoinformowanym trzeba być, żeby pakować swój portfel do tak bezkresnej otchłani inwestycyjnej?! ;).

W związku z tym zablokowałem możliwość komentowania przez anonimowych użytkowników (a jednocześnie usunąłem weryfikację obrazkową). Kombinowałem z Disqus, ale jakoś nie mogę przekonać się do zewnętrznej obsługi komentarzy. Zależy mi na wartości tego bloga, a na pewno nie służą temu spamerskie, bezwartościowe, napisane w 3 sekundy wstawki.

Poza tym razi mnie, kiedy ktoś zamiast wykupić link pozycjonujący wciska się za darmo, nachalnie ze swoim linkiem, nie szanując mojej włożonej w ten blog pracy. Rozumiem i respektuję innych blogerów, ale na pewno nie firmy zajmujące się pozycjonowaniem. Ale jaki kraj - taki obyczaj, dopóki blogerzy z tym nie walczą, dopóty firmy SEO tak ich traktują. W tym miejscu chciałbym pozdrowić autora bloga Racjonalne Oszczędzanie, który od jakiegoś czasu skutecznie masakruje SEO spamerów.

Aktualizacja:
Jednak zdecydowałem się na system Disqus. Nie chcę blokować możliwości komentowania anonimowym użytkownikom.

Debiut PKP Cargo na giełdzie

O debiucie PKP Cargo na warszawskiej giełdzie napisano już właściwie wszystko. Maksymalna cena wynosi 74 zł, maksymalna liczba akcji dla inwestora indywidualnego to 500 sztuk. Łącznie więc inwestor może zapisać się za kwotę 74x500=37000 zł, a czas zapisów na IPO mija w poniedziałek.

Ja zapisałem się na 135 akcji za kwotę 9990 zł. Prowizja przy zakupie w eMaklerze wynosi (promocyjnie) 0,19%, czyli w tym wypadku 18,98 zł. Natomiast przy sprzedaży akcji już standardowo 0,39%. W sumie prowizje za obrót to 0,58%, czyli więcej niż np. w XTB (0,50%), gdzie także posiadam rachunek maklerski. Ale w XTB o debiucie ani słychać.



Sprzedaję w pierwszym dniu debiutu i liczę na zysk 10%, a więc około 1000 zł. No cóż, 30 października przekonamy się czy nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań. Wycena spółki całkiem atrakcyjna, a cena emisyjna może być przecież niższa. W Europie nie ma na giełdzie papierów wartościowych podobnej spółki, co według mnie czyni ją jeszcze bardziej atrakcyjną i przypomina bardzo udany start GPW na GPW.

Atmosfera na rynkach jest na dzień dzisiejszy dobra, zobaczymy jak będzie w dniu debiutu.

Rada dla inwestujących w fundusze inwestycyjne w Polsce?

Daj sobie spokój - nie inwestuj.

Po pierwsze, opłata za zarządzanie w takich funduszach jest zdecydowanie za wysoka. Na przykład 4% rocznie dla funduszy "agresywnych", w tym akcyjnych. Do tego często dochodzą opłaty manipulacyjne dystrybutorów (kilka procent), czyli pośredników w sprzedaży jednostek. Dodatkowo, w różnych produktach z domieszką ubezpieczenia dochodzą inne opłaty administracyjne. Jeśli zsumować te wszystkie wartości, to indeks WIG musiałby rosnąć chyba z 10% rocznie, aby inwestor zarobił cokolwiek powyżej wskaźnik inflacji. Już nie prościej wrzucić środki na lokatę?

Po drugie, benchmarki takich funduszy często są konstruowane tak, aby fundusz osiągał od niego lepsze rezultaty. Oznacza to, że nie uwzględniają dywidend, są pomniejszane o koszty zarządzania czy inne koszty stałe funduszu. Często też za benchmark przyjmuje się cenowy indeks WIG20, który nie uwzględnia wypłacanych dywidend. A za benchmark powinno się brać pod uwagę dochodowe indeksy, takie jak WIG czy WIG20 Total Return.

Po trzecie, dywidendy, które otrzymują fundusze, są reinwestowane, a mimo to wyniki są jakie są.

Po czwarte, należy unikać funduszy, które inwestują w jednostki innych funduszy i kasują za to sowitą prowizję za zarządzanie, często 4% rocznie. Gdzie tu sztuka inwestowania i pokaz umiejętności zarządzających?

Po piąte, fundusze inwestycyjne ze słowem "złoto" w nazwie najczęściej nie inwestują w fizyczne złoto, lecz w akcje spółek wydobywczych. To jak zamiast chleba kupić przyrząd do jego pieczenia. Podobnie może być z innymi surowcami, a więc warto zapoznać się ze szczegółami odpowiednio wcześniej.

Także moim zdaniem, fundusze inwestycyjne w Polsce są kiepską opcją dla inwestorów, szczególnie tych długoterminowych. Zgodnie z zasadą minimalizacji kosztów inwestycji warto zainteresować się tańszymi alternatywami, np. funduszami ETF.

"Perełki" wśród funduszy inwestycyjnych

Ciąg dalszy rozważań na temat funduszy inwestycyjnych. Przeglądając informacje FI na stronie mBanku, można natknąć się na prawdziwe "perełki".

Jedną z nich jest BPH Subfundusz Nieruchomości Europy Wschodzącej. Istnieje od 2003 roku, a więc jego zarządzający niewątpliwie mogą pochwalić się doświadczeniem nabytym na rynkach kapitałowych. Tak-tak, fundusz nie inwestuje w nieruchomości, jak nazwa wskazuje, lecz w akcje spółek prowadzących działalność budowlaną, deweloperską lub hotelarską w Europie Wschodzącej. Koszty zarządzania to "tylko" 4%, a wynik to 70,85% - na minusie :) Ale trzeba docenić zarządzających - tyle stracić przy hossie na rynku nieruchomości (lata 2003-2008) to naprawdę spore osiągniecie.

Kolejny fundusz wart uwagi to m.in. Amplico Subfundusz Akcji Rynków Rozwiniętych. Od 2007 roku, czyli początku swojego istnienia, stracił "tylko" 44,60%. Za to nie można odmówić funduszowi prostej, zrozumiałej strategii inwestycyjnej, która polega na... kupowaniu jednostek innych funduszy. Kupujesz jednostki funduszu, który kupuje jednostki innego funduszu. Oba fundusze zgarniają opłaty za zarządzanie i wszyscy są zadowoleni, no, może poza klientem. W chwili obecnej fundusz posiada w swoim portfelu jednostki 2 funduszy inwestycyjnych, które stanowią po 50% udziału jego portfela.

A na koniec coś dla prawdziwych ideologów - fundusz Investor Zmian Klimatycznych. Założony w 2008 roku dla wszystkich, którzy uwierzyli w globalne ocipienie ocieplenie. Na inwestorów czekała jednak epoka lodowcowa w postaci straty w wysokości 41,82%. Mimo że strategia funduszu była bardzo "wyszukana" i polegała na kupowaniu jednostek innego funduszu, a nie jest to łatwa sztuka, z czego wynika "malutka" prowizja za zarządzanie 4% rocznie.

Frajdą jest pisanie o takich przykładach. W następnym poście przedstawię kilka rad dla inwestujących w fundusze inwestycyjne w Polsce.