Zmiana konta osobistego

Po 3 latach współpracy z T-Mobile Usługi Bankowe (dawniej: Alior Sync) nastał czas na zmianę głównego konta osobistego. Zależało mi na bezwarunkowo bezpłatnej karcie debetowej i darmowych wypłatach we wszystkich bankomatach w Polsce. Bank natomiast od czerwca zaczął wymagać płatności minimum 200 zł w miesiącu, aby uzyskać zwolnienie z opłaty. Pożegnałem się więc z kartą debetową w tym banku i zacząłem szukać czegoś lepszego.

Obecnie tylko w jednym banku nie trzeba spełniać warunków, aby mieć za darmo kartę debetową i korzystać bezpłatnie ze wszystkich polskich bankomatów. Tym bankiem jest Bank Smart (reflink). Jeśli ktoś szuka elastycznego rachunku osobistego - polecam.

Ja natomiast zdecydowałem się na jeszcze inną ofertę, a mianowicie na Lubię to! Konto w Banku BPH (reflink). Wprawdzie zwolnienie opłaty za kartę debetową następuje po 4 płatnościach nią w miesiącu, ale za to przez rok bank zwraca 3% za wszystkie zakupy kartą do rachunku, maksymalnie 50 zł miesięcznie. Można więc zarobić do 600 zł plus 50 zł za bezpłatne przyznanie limitu w koncie, z którego nie trzeba korzystać. Rachunek z kartą (wszystkie bankomaty) nic nie kosztuje, jeśli spełnimy wspomniany warunek 4 płatności.

Jeśli ktoś jest zainteresowany założeniem Lubię to! Konta, należy się spieszyć, albowiem umowę o rachunek należy podpisać do 30 czerwca, a więc zostały 2 dni robocze. Promocja dotyczy osób, które do 1 stycznia 2015 roku nie posiadały konta w BPH. Tutaj pełny regulamin.

Kolejne mieszkanie kupione

Ostatnio zrobiło się ciszej na blogu, a wszystko dlatego, że byłem zajęty realizacją planu zaprezentowanego w tym wpisie. Jego szczegóły różnią się od tego, co było ustalone na początku. Ale po kolei.

Równo rok po zakupie kawalerki za gotówkę kupiliśmy kolejne mieszkanie w Warszawie - tym razem na kredyt. 54,5-metrowe, 2-pokojowe, z oddzielną kuchnią, sporym balkonem i komórką lokatorską. Pokoje są duże i nadają się w dalekiej przyszłości pod wynajem jako dwuosobowe. Co ciekawe, lokal tak zaprojektowano, że z każdego pokoju jest wyjście na balkon. Mieszkanie w standardzie deweloperskim, a więc najbliższe tygodnie sen z powiek będzie spędzało nam jego wykończenie. Generalnie nieruchomość bardzo nam się podoba, a współpraca z deweloperem przebiegła dotychczas bardzo profesjonalnie.

Budynek zlokalizowany przy planowanej linii metra, co powinno wywierać presję na wzrost ceny mieszkania w przyszłości. Do centrum kilkanaście minut tramwajem, a więc odpada stanie w korkach. Bedę miał bliżej do pracy niż obecnie. Okolica szału nie robi, choć nie ma co zbytnio narzekać. A niedługo ma być lepiej, jeśli zrealizuje się plan zagospodarowania przestrzennego.

Gorzej natomiast sprawa wygląda z zaciagniętym kredytem. Musieliśmy się zadowolić trzecią najlepszą ofertą na rynku, gdyż na pierwszą i drugą nie było zdolności kredytowej ze względu na moją zawiłą sytuację gospodarczą (spółka komandytowa). Marża 1,59%, prowizja 1,59%, mało elastyczna nadpłata kredytu, konieczność posiadania konta osobistego i spełniania jego warunków. Dodatkowo wyszło parę zgrzytów związanych z niemożliwością ubezpieczenia mieszkania w innej firmie ubezpieczeniowej na najbliższy rok czy niechęcią natychmiastowego wydania dokumentów do wpisu do hipoteki, co jest związane ze stratą 100-200 zł ze względu na podwyższoną marżę przez okres oczekiwania.

Za lokal z komórką lokatorską zapłaciliśmy 386800 zł. Wkład własny wynióśł 86800 zł (22,44%), a wysokość kredytu to 300000 zł. Bank wycenił nieruchomość na 390157 zł, czyli 3357 zł zarobiliśmy na papierze. Udało się też przyoszczędzić około 900 zł na opłatach notarialnych, które ostatecznie wyniosły 3078,24 zł.

Kredyt został zaciągnięty na okres 30 lat, zamierzamy spłacić w 10 lat. Tym bardziej, że dochody z najmu kawalerki na początku będą pokrywać większość raty kredytowej, a później całość (raty malejące). W końcu majątek zacznie generować zyski.

Także kolejny krok ku niezależności finansowej (oraz wygodzie życiowej) zrobiony. A na początku lipca kolejne zestawienie majątku netto.

Jak wybrać najtańśzy kredyt mieszkaniowy?

Przy porównaniu ofert kredytowych warto kierować się wskaźnikiem RRSO - rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. Wskaźnik ten wyraża procentową wartość całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym.

Na przykład: jeśli RRSO wynosi 4%, to takie jest rzeczywiste oprocentowanie kredytu. Gdy kupujemy mieszkanie pod wynajem, które będzie generować rocznie 5% netto zysku, to jesteśmy 1 punkt procentowy do przodu, a więc zarabiamy na tej całej transakcji.

Trzeba jednak pamiętać, że wysokość RRSO nie jest stała w czasie, bowiem WIBOR jest zmienny - w zależności od wysokości stopy referencyjnej ustalanej przez Radę Polityki Pieniężnej. Jeśli RRSO wzrośnie do 6%, jesteśmy 1 punkt procentowy do tyłu, czyli transakcja staje się stratna.

(Oczywiście, powyższy przykład jest uproszczony, gdyż nie uwzględnia zmiany ceny kupionej nieruchomości. Zmiana ta oraz zysk netto z najmu dają łączny dochód z nieruchomości.)

(Warto samemu wyliczać RRSO, przyjmując taką samą wysokość WIBOR-u dla wszystkich ofert. Banki podają różne wartości WIBOR-u, zależy to głównie od sposobu wyliczania, daty aktualizacji stawek itd.)

Do stałych wartościowo elementów RRSO należy marża banku komercyjnego, prowizja i inne koszty kredytowe. Dlatego warto negocjować z bankiem marżę i prowizję, o ile jest taka możliwość, bo wpływa to na obniżenie wskaźnika RRSO.

Jeśli bierzmy kredyt na 30 lat, a planujemy spłacić po 15 latach, warto obliczyć RRSO także dla tego okresu. Większe koszty początkowe kredytu powodują, że RRSO dla kredytu z niższą marżą i wyższą prowizją może być wyższa niż w odwrotnej sytuacji. Im krótszy okres kredytowania, tym prowizja wpływa bardziej niekorzystnie dla nas na wartość wskaźnika RRSO.

Gdzie porównywać kredyty mieszkaniowe? Można skorzystać z porównywarek internetowych, a także udać się do dobrego doradcy kredytowego, który może mieć korzystniejsze oferty oraz pomóc wynegecjować lepsze warunki w banku.

(Nie)przydatne linki dla blogerów

Kilkanaście linków, które mogą się przydać blogerom. Myślę, że każdy powinien znaleźć dla siebie coś ciekawego.

Prowadzenie bloga finansowego w Polsce, z którego można się utrzymać, jest rzeczą bardzo trudną, a wręcz niemożliwą. Oczywiście, są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę. Najlepiej próbować zarabiać za pomocą bezpośredniej reklamy, programów partnerskich lub AdSense, a i z tym ostatnim sposobem bywa różnie. Z programów partnerskich polecam: System Partnerski Bankier.pl (ref.), Comperia Lead (ref.), Agora Perfomance.

Zawsze miałem zagwozdkę - skąd brać zdjęcia do wpisów i jednocześnie nie bać się o niełamanie praw autorskich? Obecnie najczęściej wykorzystuję zdjecia z Flickr, ale tylko te, które można publikować w celach komercyjnych. Natomiast wiele linków do banków z darmowymi zdjęciami można znaleźć tutaj.

Masz problem z wybraniem szablonu do bloga na Bloggerze i żaden z domyślnych nie przypada do gustu? Na tej stronie jest wiele szablonów do pobrania, mnie na przykład zauroczył ten szablon - ma w sobie to coś.

Jeśli już pozostajemy przy wyglądzie bloga, przydadzą się kody html do kolorów czy ikony społecznościowe. Warto też przetestować wygląd swojego bloga pod kątem wyświetlania na różnych urządzeniach oraz w kierunku zgodności z urządzeniami mobilnymi. Można również pobawić się w wycenę naszej stronki.

Na koniec ciekawostki. Tu artykuł wyjaśniający dlaczego osoba fizyczna nie musi wystawiać rachunków VAT. Tutaj wyjaśnienie jak można rozliczać się z dochodów z reklam na blogu za pomocą stawki 8,5%. A tu informacja o wyroku sądu, który orzekł, że linkowanie to nie piractwo.