Dlaczego nie spisuję wydatków?

Money

Istnieje wiele pomysłów na oszczędzanie, jednym z nich jest spisywanie wydatków. Ma to na celu kontrolę ilości oraz wartości kupowanych towarów czy usług. Świadomość bowiem odgrywa kluczową rolę w oszczędzaniu, a spisywanie jest właśnie uświadamianiem sobie czarno na białym, jaki jest stan faktyczny. Dzięki czemu widzimy, że wysiłek nie idzie na marne, a chwile zwątpienia nie spowodują odejścia od celu i wywrócenia wszystkiego do góry nogami.

Trudno jest odchudzać się bez posiadania wagi i spisywania postępów. Tak samo niełatwo prowadzić budżet domowy, próbując wszystko ogarnąć w głowie.

Dlaczego więc nie spisuję wydatków? Jest kilka powodów.

Po pierwsze, jest to dobry sposób na kontrolowanie finansów osobistych, ale... są metody lepsze. Skupia się on bowiem tylko na sferze wydatkowej, a co z dochodami mającymi, moim zdaniem, wyższy priorytet? Co miesiąc wyceniam majątek netto, którego zmiana jest wynikiem różnicy między dochodami a wydatkami. Dzięki czemu uzyskuję pełniejszy obraz stanu swoich finansów.

Ktoś napisze, że można jednocześnie spisywać wydatki, dochody, a także majątek netto. Tak... i właśnie tu powstaje druga przyczyna niespisywania przeze mnie wydatków, czyli czasochłonność oraz upierdliwość notowania wszystkiego, co się da. Jest to w pewien sposób krępujące i prowadzi do zniewolenia. A tak to wyceniam majątek raz na miesiąc przez pół godziny i mam z głowy.

Trzeci powód jest taki, że bezmyślne spisywanie wydatków może doprowadzić do skneryzmu, a przecież nie o to chodzi, aby zaoszczędzić trochę grosza kosztem radości z życia. Lepszym pomysłem jest po prostu ustalenie miesięcznego limitu na wydatki bieżące, gdzie nie liczymy każdej złotówki, lecz cieszymy się z życia (kupujemy to, co chcemy) w ramach określonego limitu pieniężnego.

Rower zamiast samochodu i komunikacji miejskiej?

Bike parking

Wielokrotnie pisałem, że samochód nie należy do moich ulubionych środków transportu w wielkim mieście ze względu na obciążenia ekonomiczne oraz czasowe. To jest po prostu kolejna rzecz na głowie, o której trzeba pamiętać i o którą trzeba dbać. Dlatego nie posiadam samochodu, a także nie chcę go mieć w najbliższej przyszłości. Jeśli natomiast kiedyś zmienię zdanie, będzie to auto z fabryczną instalacją LPG.

Obecnie więc korzystam z uroków komunikacji miejskiej i, moim zdaniem, w Warszawie działa ona bardzo dobrze. Jest na co pomarudzić, ale zawsze się troszeczkę narzeka. Nie lubię jeździć tramwajami, bo często ścisk, ale jak miałbym stać godzinę samochodem w korku, to chyba bym oci... zanudził się na śmierć. Wszystko ma swoje plusy i minusy, pytanie - co ma więcej pierwszych, a mniej drugich. Dla mnie odpowiedź przy warszawskich korkach jest oczywista.

Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy pójść dalej, czyli zrezygnować z komunikacji miejskiej na rzecz poruszania się po stolicy rowerem. Obecnie na dojazdy do pracy tracę dziennie około 50 minut (w tym 36 minut w tramwaju) dziennie, są to minuty stracone, bo zazwyczaj w tym czasie nie mam możliwości (również chęci) na robienie czegoś produktywnego, np. na czytanie ksiażek.

Natomiast jazda rowerem to jakaś tam fizyczna aktywność, zresztą przejechałem się już 2 razy pojazdami Veturilo z domu do pracy. Czułem się świetnie. Oczywiście, jest parę wad, tj. toporny system informatyczny Veturilo (raz system się zawiesił i musiałem dzwonić na infolinię, aby dokonać zwrotu roweru - trochę to trwało, a spieszyłem się do pracy) czy dość problematyczne poruszanie rowerem po Sródmieściu w godzinach dużego natężenia ruchu samochodów i pieszych.

Korzyści są nie tylko zdrowotne, ale też ekonomiczne. 3-miesięczny bilet to opłata w wysokości 250 zł, co daje 83,33 zł miesięcznie. Poruszanie się rowerami Veturilo przez 20 dni w miesiącu 2 razy dziennie daje koszt 40 zł miesięcznie (można nawet za 0 zł, robiąc przesiadkę po drodze, choć trochę to trwa). Nawet jeśli doliczymy do tego rozrzutnie drugie tyle na bilety komunikacji miejskiej (czasami jest taka konieczność), wychodzi i tak minimalnie taniej rowerem.

Poważnie też zastanawiam się nad kupnem roweru, aby nie tracić czasu na walkę z sytemem Veturilo. Na Allegro najczęściej kupowany kosztuje z dostawą 378 zł, czyli zakup zwróci się po 4-6 miesiącach w zależności od liczby czynników nieprzewidzianych.

Czasowo z Veturilo tracę 20 minut dziennie w stosunku do jazdy komunikacją miejską, natomiast własnym rowerem marnowałbym 10 minut. Choć, tak jak wspominałem, jest to czas spędzony bardziej produktywnie aniżeli stojąc w tramwaju. Dlatego po przeanalizowaniu wszystkich zalet oraz wad spróbuję zmienić nawyki i poruszać się po mieście głównie za pomocą dwóch kół.

Dlaczego Polska nie powinna przyjmować imigrantów w sposób proponowany przez Komisję Europejską?

Za mało ostatnio w mediach o imigrantach, dorzucę więc swoje trzy grosze. Dlaczego Polska nie powinna przyjmować imigrantów w sposób proponowany przez Komisję Europejską?

1. Jest to niesprawiedliwe w stosunku do własnych obywateli oraz imigrantów z innych części świata harujących niemiłosierdnie, aby wieść godne życie. Kompletnie nie rozumiem tego uprzywilejowania w stosunku do arabskich imigrantów, którzy dostaną mieszkania i zasiłki.

2. Masowa migracja próbuje leczyć skutki, a nie przyczyny, wcale nie rozwiązuje problemów, a nawet je pogłębia. Jeśli przyczyną jest wojna, to należy zakończyć ją np. poprzez wprowadzenie wojsk ONZ. Jeżeli problemem jest rozdmuchany system socjalny w Unii Europejskiej, należy go ograniczyć tylko do obywateli UE lub znacząco zredukować. Natomiast gdy istnieje bieda w danym kraju, należy z nią walczyć na miejscu.

3. Problem imigrantów nie rozwiąże się poprzez ich masowe przyjmowanie, bo demografia w krajach arabskich jest nieubłagana. Nie jesteśmy w stanie pomieścić w Europie połowy świata, jest to fizycznie niemożliwe, chyba że chcemy totalnie zdegradować europejskie środowisko naturalne - o czym tacy Zieloni już milczą.

4. Chcemy być tolerancyjni, przyjmując nietolerancyjne osoby. To tak jak być miłośnikiem zwierząt i wspierać ludzi polujących na zwierzęta. Chodzi tu, oczywiście, o osoby wyznające islam, która to religia jest nietolerancyjna w stosunku do kobiet, obcych religii, innych narodowości. Powiedzmy sobie szczerze - gdyby to byli imigranci np. z Chin, kontrowersje byłyby sporo mniejsze. Dopóki zasady islamu nie zmienią się, powinien on być dyskryminowany w podobnym stopniu, jak sam dyskryminuje.

5. Fakty mówią same za siebie - muzułmańscy imigranci raczej nie asymilują się ze społeczeństwem, co udowadniają powstające getta, regularne zamieszki w krajach zachodnich, płonące przedmieścia w Paryżu, statystyki gwałtów w Szwecji czy atak na redakcję Charlie Hebdo. Przykłady można mnożyć. Czy na pewno chcemy tego w Polsce?

6. Jest to sprzeczne z wolą narodu. Czy ktoś nas, obywateli, zapytał o zdanie w tak ważnej sprawie przyjmowania i finansowania imigrantów? Powinno odbyć się referendum w tej sprawie, które tym razem będzie wiążące niezależnie od frekwencji.

A co czytelnicy myślą o przyjmowaniu imigrantów w formie narzuconej przez Komisję Europejską?

Mzuri CFI – teraz każdy może czerpać korzyści z inwestowania w mieszkania na wynajem (wpis sponsorowany)

Mzuri Crowd Fund Investing (Mzuri CFI) to pomysł Sławka Muturi, uznanego eksperta z dziedziny inwestowania w nieruchomości, założyciela Grupy Mzuri. Inicjatywa ta umożliwia grupowe inwestowanie w mieszkania na wynajem celem uzyskania ponadprzeciętnych zysków z zachowaniem niskiego ryzyka.

Do tej pory na rynku nieruchomości inwestować mogły tylko osoby, które posiadały wysoką nadwyżkę gotówki. Celem kupienia choćby małego mieszkania na wynajem inwestor musiał dysponować przynajmniej kilkudziesięcioma tysiącami złotych. Ta bariera znacznie ograniczała możliwości inwestowania w nieruchomości przeciętnemu Kowalskiemu.

Mzuri CFI znosi to ograniczenie i udostępnia rynek nieruchomości dla inwestorów, którzy, ze względu na wysokie kapitałowe bariery wejścia, omijali z daleka ten sposób inwestowania. Wystarczy, że Kowalski dysponuje gotówką w wysokości od 10.000 zł, by zacząć czerpać korzyści generowane przez zakup mieszkań na wynajem.

Mzuri CFI zbiera kapitał od inwestorów i przeznacza go na zakup mieszkań i ich remont. Następnie mieszkania są wynajmowane, co generuje stały przychód w postaci czynszu najmu. Inwestorowi należy się udział w zysku w kwocie proporcjonalnej do wpłaconego przezeń kapitału.

Oprócz zakupu mieszkań na wynajem Mzuri CFI kupuje również całe kamienice, które remontuje a następnie sprzedaje mieszkania z przeznaczeniem na wynajem. W ten sposób wzrasta wartość nieruchomości, a co za tym idzie - zysk inwestorów.

Inwestowanie z Mzuri CFI pozwala na ograniczenie ryzyka i uzyskanie satysfakcjonującego zwrotu, którego nie zapewni żadna lokata bankowa. Pierwsza inicjatywa grupowego inwestowania, uruchomiona przez Grupę Mzuri pod nazwą Mzuri CFI 1, do której nabór zakończył się sukcesem w grudniu 2014 roku, wykaże się ponad 10% zwrotem w skali roku. Zadaniem tej spółki był zakup atrakcyjnej inwestycyjnie kamienicy w celu przeprowadzenia jej remontu i sprzedaży mieszkań z przeznaczeniem na wynajem. Aktualnie uruchomione są dwa wehikuły inwestycyjne, do których trwa nabór inwestorów:

  • Mzuri CFI 2 - spółka nabędzie portfel mieszkań na wynajem i będzie regularnie wypłacać udziałowcom zysk z najmu. Zwrot szacowany jest na poziomie ok. 6-7% rocznie.
  • Mzuri CFI Alfa – spółka nabędzie portfel mieszkań na wynajem oraz będzie kupować pojedyncze mieszkania i całe kamienice w celu ich wyremontowania i sprzedania po podniesieniu ich wartości. Przez 5 lat całość zysku będzie re-inwestowana, co pozwoli na uzyskanie ok. 50% wzrostu majątku. Po tym okresie Spółka rozpocznie regularne wypłaty zysku z najmu, co przełoży się na ok. 10% roczny zwrot dla inwestorów.

Zalety inwestowania z Mzuri CFI

Mzuri CFI potrafi osiągać ponadprzeciętne zyski w porównaniu do alternatywnych inwestycji dzięki wyszukiwaniu nieruchomości będących okazją inwestycyjną i taniemu (choć jakościowo wysokiemu) wyremontowaniu i wynajęciu ich przy niskich kosztach własnych. Dzięki dużej skali działania Mzuri CFI ma dostęp do większych transakcji niedostępnych przy niskim kapitale (np. zakup całych kamienic) oraz dostęp do okazji inwestycyjnych w całej Polsce. Zebrany kapitał zabezpieczony jest realnymi aktywami, które charakteryzuje dywersyfikacja na wiele lokalizacji i typów projektów inwestycyjnych. I co ważne – inwestor ma spokój, nie traci czasu wolnego i nie musi znać się na inwestowaniu (nie musi nawet mieszkać w Polsce!). Wszystko zrobią za niego specjaliści z Grupy Mzuri.

Jeżeli chcieliby Państwo otrzymać bardziej szczegółowe informacje na temat Mzuri CFI i planów związanych z kolejnymi edycjami, zapraszamy do zapisania się do newslettera, wystarczy wysłać email z treścią „Mzuri CFI” na adres biuro@mzuricfi.pl.

Zapraszamy również do odwiedzania stron internetowych www.mzuriCFI.pl i www.mzuri.pl.

O Grupie Mzuri

Mzuri jest największą w Polsce firmą obsługującą najem mieszkań i jedyną firmą, która kompleksowo łączy usługi inwestycyjne i zarządzania mieszkaniami. Zarządza ponad 1.300 mieszkaniami i domami na wynajem w blisko dwudziestu miastach Polski. Około 25% z tych nieruchomości zostało kupione przez specjalistów z Grupy Mzuri. Grupa Mzuri wyszukuje okazje inwestycyjne i przeprowadza proces zakupu i remontu mieszkań dla inwestorów i może poszczycić się liczbą kilkuset zadowolonych Klientów z Polski i z zagranicy.

Rezygnacja z miesięcznego limitu wydatków

Stało się - po prawie 4 latach, odkąd zacząłem stosować zasadę miesięcznego limitu na wydatki bieżące, muszę się z tą regułą pożegnać. Wszystko za sprawą komplikacji w budżecie domowym, jakie nastąpiły po zakupie drugiego mieszkania. Niestety, lecz ilość różnych kwotowo przepływów powoduje, że trudno to wszystko ogarnąć zarówno czasowo, jak i logistycznie.

Zaczynałem od 2000 zł, potem ta kwota wzrosła do 2500 zł, po zakupie kawalerki spadła ponownie do 2000 zł, by później urosnąć do 2150 zł. Od kilku miesięcy powyższa kontrola wydatków była zawieszona, a po przemyśleniach zostanie ostatecznie pogrzebana. Zobaczymy czy uda mi się zachować równowagę pomiędzy rozrzutnością a byciem sknerą bez spisanej zasady.

1/3 celu osiągnięta, majątek netto po perturbacjach mieszkaniowych

Czas na kolejną publikację majątku netto. Sprawy przy wykończeniu mieszkania mocno się pokomplikowały, o czym świadczy fakt, że wycenianie majątku zajęło ponad godzinę. Ale udało się, choć do kilku pozycji nie jestem przekonany czy wyceniam właściwie.

gotówka2 029,74 zł0,30%
depozyty bankowe13 685,57 zł2,04%
metale szlachetne55,22 zł0,01%
nieruchomości644 897,20 zł96,22%
należności9 582,64 zł1,43%
kredyt mieszkaniowy-298 777,93 zł
inne zobowiązania-34 803,40 zł
MAJĄTEK NETTO336 669,04 zł

A mianowicie chodzi o sposób wyceny mieszkań. Robię to za pomocą ceny.szybko.pl, ale wydaje mi się, że w przypadku większego mieszkania cena jest zbyt optymistyczna. Natomiast wycenter.pl chyba nie jest już rozwijany, bo od początku pokazuje te same ceny. Dlatego nie mam wyboru i zdam się na łaskę szybko.pl, chyba że czytelnicy mają lepszy pomysł jak ugryźć tę kwestię...

Kawalerka została wynajęta za 1098 zł netto (po uwzględnieniu opłat i podatku), co rocznie daje stopę zwrotu 5,72% netto przy założeniu, że mieszkanie będzie wynajmowane przez 10 miesięcy w roku.