Autobusy, nie tramwaje


Czy zastanawialiście się kiedyś, po co w dużych miastach są tramwaje? Trudno zrozumieć obecną politykę władz lokalnych, które nadal rozbudowują sieci tramwajowe. W obecnych czasach tramwaje właściwie przestają mieć zalety, natomiast mają szereg poważnych wad.

Po pierwsze, przejechanie 1 km przez autobus jest tańsze od tramwaju.

Po drugie, koszt zakupu tramwaju jest wyższy od kosztu zakupu autobusu.

Po trzecie, tory tramwajowe są marnotrawstwem przestrzeni miejskiej, wykorzystywanym tylko przez tramwaje. Nie zawsze tam wjadą karetki, dlatego buspasy są o wiele bardziej elastyczne.

Po czwarte, przewody trakcyjne psują ład przestrzenny.

Po piąte, istnienie sieci tramwajowej komplikuje skrzyżowania drogowe, a tym samym wydłuża czas oczekiwania na światła przez kierowców, co prowadzi do korkowania się ulic.

Po szóste, w przypadku awarii jednego tramwaju stoją wszystkie pozostałe na danej linii. Rozwiązanie problemu zajmuje służbom miejskim kilkadziesiąt minut.

Po siódme, ekologiczna przewaga tramwajów nad autobusami straciła na znaczeniu wraz z pojawieniem się autobusów elektrycznych, które nie emitują spalin podczas jazdy.

Po ósme, hałas tramwajowy jest jedną z główną przyczyn ogólnego hałasu w miastach. Wspomniane już wcześniej pojazdy elektryczne są natomiast bardzo ciche.

Podsumowując, w dobie pojazdów elektrycznych tramwaje straciły jakikolwiek sens istnienia, ale wątpię, aby zaczęły znikać z polskich miast.