Podsumowanie finansowe 2018 roku i plany na 2019 rok

Spoglądając na ostatnie spadki na giełdach, można przypuszczać, że rok 2018 dla wielu był rokiem trudnym. Choć z drugiej strony osoby, które posiadają mieszkania, nie powinny być zawiedzione tegorocznymi, dużymi wzrostami cen na rynku nieruchomości w Polsce. Natomiast dla mnie był to rok dobry, może nie rekordowy, ale stabilny i do przodu, jeśli chodzi o ogólną sytuację finansową.

Oto, co udało się w 2018 roku:
  • przez kolejny, 7. rok z rzędu, wypracować bonus z tradingu,
  • spłacić 40 tys. zł kapitału kredytu mieszkaniowego,
  • zarobić 16 tys. zł na czysto na wynajmie kawalerki,
  • zainwestować w IKZE, wycofać część kapitału z IKE z zyskiem,
  • zarobić na blogu około 1 tys. zł,
  • i ogólnie powiększyć majątek netto o 120 tys. zł.
Plany na 2019 rok? Polepszyć powyższe wyniki, a być może kupno większego mieszkania. A wszystko w ramach dążenia do głównego celu, czyli osiągnięcia wolności finansowej.

Połowa kredytu spłacona!


Starsi czytelnicy bloga zapewne pamiętają, że w 2015 roku zakupiłem drugie mieszkanie, na które zaciągnęliśmy kredyt hipoteczny wysokości 300 tysięcy złotych. I tak oto po 3 latach spłacania, w których dokonałem 4 nadpłaty po 30 tysięcy złotych, udało nam się spłacić ponad połowę kapitału i na dzień dzisiejszy zostało do spłaty dokładnie 147473,19 PLN.

W tym tempie kredyt zostanie spłacony za 3-4 lata, jednak może uda się to osiągnąć wcześniej... A na horyzoncie, wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny, są kolejne plany, czyli kupno trzeciego mieszkania, tym razem 3-pokojowego.

Smartwatch czy zegarek tradycyjny?


Od telefonów po smartfony, od tradycyjnych zegarków po smartwatche. Choć to akurat kiepska analogia, bo ze smartfonów obecnie korzystają wszyscy, natomiast rynek zegarków... No właśnie - rynek ten mocno podzielił się na tradycjonalistów i postępowców.

Jeśli chodzi o mnie, wcale nie należę do osób, które są gdzieś pośrodku. Wręcz przeciwnie, moja opinia w tej sprawie jest jednoznaczna. Czy kupno smartwatcha jest lepsze niż kupno tradycyjnego zegarka?

Moim zdaniem - tak, zdecydowanie.

Jedyną funkcją tradycyjnego zegarka jest pokazywanie godziny, ewentualnie daty. Czasami dochodzi też funkcja reprezentatywna (dlatego mam w komodzie zapasowy zegarek za 50 zł tylko po to, aby pasował do eleganckich strojów). I tyle - nie widzę innych przewag w stosunku do smartwatchy. Z tego powodu nie rozumiem ludzi, którzy płacą za tradycyjne zegarki powyżej 1000 zł, ba, nawet wydatek powyżej 100 zł za samo pokazywanie godziny jest dla mnie fanaberią. Logo, marka, szafirowe szkło, mechanizm - płaci się za szpan i fanbojstwo.

Lecz co ciekawe, nawet pokazywanie godziny jest dużą wadą zegarków tradycyjnych, które zawsze albo się spóźniają, albo spieszą. Na smartwatchu godzina jest prawdziwa co do sekundy, nie trzeba go cały czas ręcznie ustawiać, wszystko synchronizuje się automatycznie bez ingerencji użytkownika.

Nie trzeba ręcznie ustawiać godziny, ale trzeba codziennie ładować - to też nie jest prawda. Pewnie, są takie smartwache, ale mój zegarek (Xiaomi Amazfit BIP) pracuje na jednym ładowaniu przez około 45 dni.

Przed erą smartwatchy w ogóle nie nosiłem zegarków. Po co - skoro w kieszeni zawsze był telefon? Teraz smartwacha używam często. Liczenie kroków, kilometrów, spalonych kalorii, mierzenie pulsu i faz snu. Wibracje zegarka przy połączeniach telefonicznych, co jest przydatne w głośnych miejscach, np. tramwaju. Powiadomienia o nowych SMS-ach, wiadomościach na Facebooku czy innych aplikacjach. Budzik w postaci wibracji, dzięki czemu nie budzimy osoby, z którą śpimy w pokoju. Alert, gdy siedzimy za długo w jednej pozycji, np. przy pracy przy komputerze. Możliwość zmiany tarczy zegarka, która będzie lepiej widoczna niż na tradycyjnym zegarku. Podgląd pogody i wiele innych informacji.

Oczywiście, nie jest idealnie. W moim inteligentnym czasomierzu do pełni szczęścia brakuje tylko trzech funkcji: Google Pay, Google Maps oraz możliwości dzwonienia. Czyli tych funkcji, dzięki którym można by nawet zastąpić smartfona. Może kiedyś, bowiem na horyzoncie jest Google Pixel Watch, który zapowiada się na pełnowartościowy smartwatch.

PS Smartwatch także ratuje życie.

Nie kupuj diesla

Wpis zainspirowany filmem z kanału "Nauka. To lubię."



Silniki diesla są aż 10-krotnie bardziej trujące od silników benzynowych, a w Polsce ten współczynnik jest jeszcze większy. Choroby nowotworowe, choroby układu oddechowego, alergie, astma (istnieje nawet termin astma-diesel) i inne zachorowania są m.in. skutkiem reakcji organizmu na cząstki wydobywające się z silników wysokoprężnych.

W Polsce silniki diesla są coraz bardziej popularne ze względu na import używanych samochodów z Niemiec czy niższą akcyzą na olej napędowy. Podejrzewam, że w najbliższej przyszłości trend jeszcze się nasili, gdyż kraje zachodnie będą odchodzić od diesla, co oznacza niższe ceny używanych samochodów z dieslem, a więc wyższy ich import do Polski. Do kraju, gdzie śmieci płoną codziennie - latem i zimą.

Jeśli jesteś przyzwoitym człowiekiem, nie kupuj samochodów z dieslem. Przecież to się nawet nie opłaca - w przyszłości wydasz na leczenie swoje i rodziny więcej niż "zaoszczędzisz". Choć o jakiej oszczędności tu mowa: na dzień dzisiejszy cena ON - 4,97 zł, benzyny - 5,01, a LPG - 2,12 zł. Więcej części w samochodzie, droższe naprawy... a szkoda gadać.

Prawda


Prawda leży tam, gdzie leży. Nie pośrodku. Jeśli dla jednego metr to 100 cm, a dla drugiego 10 cm, nie oznacza to, że 1 metr = 55 cm.

Prawda musi być obiektywna, poparta obiektywnymi dowodami. Prawda tworzy postęp, czyli coraz lepsze poznawanie świata. Postęp jest lekarstwem na większość dzisiejszych bolączek. Kto hamuje postęp oparty na prawdzie, pośrednio zabija osoby chorujące na raka i odwleka w czasie znalezienie rozwiązania tych problemów.

Dzięki ciągłemu poszukiwaniu prawdy świat idzie do przodu. Tysiąc lat średniowiecznych religijnych zabobonów przyczyniło się do tego, że ludzie jeszcze nie skolonizowali Marsa, a przeciętny człowiek nie żyje ponad 100 lat.

Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą, jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej - R. Dawkins.

Religie, propaganda, manipulacje, marketing, fake newsy... to tylko niektóre przykłady branż na skalę masową, gdzie ludzie nawet przez całe życie zawodowo zajmują się mijaniem się z prawdą. Kłamstwo otacza nas na każdym kroku, a im bardziej rozwinięta jet demokracja, a więc im więcej wolności słowa, tym tego kłamstwa jest mniej. A wolność słowa to między innymi prawo do konstruktywnej krytyki.

Krytycyzm otaczającej rzeczywistości jest niezwykle potrzebny, aby bronić prawdy. Ludzie jednak boją się krytykować silniejszych od siebie. Strach zabiera im poczucie komfortu, (złudnego) bezpieczeństwa. Chcą zachować status quo, tym samym godzą się na coraz większe ograniczanie wolności.

Jeżeli boisz się głosić prawdę – już jesteś niewolnikiem - H. Pająk.

Chciałbym wierzyć, że prawda zawsze zwycięża, ale jest to naiwne. Trzeba o nią walczyć na każdym kroku. Egoiści, ignoranci nie liczą się z prawdą, za cenę swoich korzyści chcą ją zniekształcić lub zniszczyć. Niektórzy z uśmiechem na twarzy, wmawiając, że wszystko robią dla Twojego dobra. Powiedzą, że podwyżka podatków jest dobra, a zmiany na gorsze przedstawią jako sukces.

Ale od tego jest rozum, by odrzucać te kłamstwa i bronić prawdy. Rozum jest tym, co odróżnia ludzi od zwierząt. Cogito ergo sum.

Zakaz handlu w niedzielę


Przed nami dwie niedziele handlowe. Oznacza to spokojną sobotę, gdyż nie trzeba zamartwiać się, czego może w niedzielę w domu zabraknąć. Nam ostatnio zabrakło pieczywa i trzeba było szukać po okolicy. Ale to i tak drobiazg. Szczególnie nie zazdroszczę rodzicom małych dzieci, którym w niedzielę skończyć się np. pieluchy.

Nakazywanie ludziom, kiedy mają robić zakupy, pracować i odpoczywać, jest świetnym przykładem zwycięstwa ideologii nad rozumem. Tym bardziej, że wolne niedziele dotyczą jednej grupy zawodowej, a cierpią na tym wszyscy konsumenci. Idąc tym tropem, dlaczego w niedzielę muszą pracować policjanci, lekarze, strażacy, ochroniarze, księża czy (ironia losu) inspektorzy pracy?

I tak oto w soboty tłumy są w sklepach, a w niedziele w parkach. Jeśli w ten sposób ma wyglądać niedzielny odpoczynek, pełen spokoju i relaksu, to ewidentnie coś poszło nie tak.

Na Węgrzech z zakazu handlu w niedzielę wycofano się po 13 miesiącach, czy taki scenariusz zrealizuje się w Polsce? Niestety, na to się nie zanosi.

Madera

Madera - portugalska wyspa znajdująca się na Oceanie Atlantyckim, na północ od hiszpańskich Wysp Kanaryjskich. Ojczyzna "Kristianu Ronaldu", miejsce podróży tak znanych osób, jak Winston Churchil, Ernest Hemingway, Józef Piłsudski, Jan Paweł II (jako jedyny dotąd papież) czy Ryszard Petru.

Madera zwana jest wyspą wiecznej wiosny. Średnia temperatura w styczniu to 16 stopni Celsjusza, czyli tak jak w Warszawie w czerwcu. Natomiast najcieplejszymi miesiącami są lipiec i sierpień, kiedy średnia temperatura wynosi 23 stopni (w Warszawie 18 stopni). Oczywiście, amplituda temperatur jest dużo niższa niż w Polsce. Podczas mojego pobytu w lipcu ubiegłego roku maksymalna temperatura w dzień wynosiła 25-26 stopni, a w nocy nie spadała poniżej 20 stopni. Klimat idealnie sprzyja aktywnemu wypoczynkowi i w tym właśnie celu warto udać się na portugalską wyspę.

Na Maderę nie latają tanie linie lotnicze z Polski. Dlatego polecam wybrać się tam za pośrednictwem biura podróży lub wykupić lot czarterowy. O ile uda się bezpiecznie wylądować, gdyż często lądowania samolotem na Maderze wyglądają tak:


Nam udało się za drugim razem ;)

Myślę, że nie ma sensu więcej rozpisywać się o przyrodzie i atrakcjach Madery, gdyż internetowe przewodniki podróżnicze robią to lepiej. Jeszcze tylko kilka zdjęć na zachętę:


Podsumowując, Madera zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Piękne widoki, przyjemne temperatury, góry, lasy, brak komarów... Długo by wymieniać wszystkie zalety tej małej, lecz zróżnicowanej wyspy. Eu recomendo.