Emerytalny dylemat (odpowiedź na list czytelnika)

Witam. Mam 30 lat i niski budżet. Od niedawna zacząłem regularnie oszczędzać. Chciałbym uzyskać dodatkową emeryturę. Uznałem, że najlepszym na to sposobem, będzie założenie sobie kont IKE i IKZE. Planuję zrobić tak, że na koncie IKE będę działał ryzykownie, czyli akcje, a na koncie w IKZE bezpieczniej, obligacje. Czy z Pana doświadczenia wynika, że jest to rozsądna strategia, dla młodej osoby, która ma wiele lat oszczędzania przed sobą, jak i emeryturę za wiele lat? Mogę przeznaczyć na inwestycje ok. 6 tys. zł rocznie.

Z góry dziękuję za odpowiedź,
Piotr


Ma Pan 2/3 życia przed sobą i co najmniej 35 lat do emerytury. To jest spory kawał czasu i nadal dobry moment, aby zacząć myśleć o swojej finansowej przyszłości, w tym o emeryturze.

Jednak należy do tego podejść mądrze i przede wszystkim najpierw:
  • zainwestować w siebie, aby więcej zarabiać i przeznaczać na inwestycje większe kwoty,
  • zainwestować we własne mieszkanie i jego spłatę (chyba że preferuje Pan najem),
  • zbudować kapitał awaryjny na nieprzewidziane wydatki.
Dopiero potem należy martwić się o dodatkową emeryturę.

Przechodząc już konkretnie do zaprezentowanej przez Pana strategii - ma Pan 6 tys. zł rocznie, czyli jest to kwota bliska limitowi IKZE. IKZE jest bardziej opłacalne od IKE, więc całą kwotę włożyłbym właśnie na IKZE, a IKE sobie na razie darował.

IKE natomiast polecam zamiast zwykłego konta maklerskiego, gdyż płacimy tu podatek od zysków dopiero przy wycofaniu środków (po 60 roku życia nie płacimy), a nie co roku.

Ja w tym momencie posiadam zarówno IKZE, jak i IKE. Do IKZE kasę wpłacam co rok ze względu na korzyści podatkowe. Z kolei do IKE wpłaciłem kiedyś pieniądze, a teraz je powoli wycofuję, gdyż zbieram kapitał na większe mieszkanie.

I myślę, że w ten sposób można traktować te rachunki emerytalne - IKZE jako pieniądze nie do ruszenia, natomiast IKE jako zamiennik zwykłego konta maklerskiego.

Pozdrawiam